tradycjonaliści

Trzy krzyże ołtarzowe, czyli jak prawosławie pojednało się z Kościołem… na chwilę 

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Liturgia jest skarbem, ale i skarbnicą. Wiele gestów i symboli powstało w wyniku konkretnych wydarzeń historycznych. Nie inaczej jest ze starą lyońską tradycją trzech ołtarzowych krzyży. 

W starożytności i średniowieczu, kiedy kult publiczny był w dużej mierze „oddolny” (ale nie spontaniczny!), duży wpływ na jego kształt miały wydarzenia historyczne. Liturgia różniła się więc między diecezjami. Pisałem niedawno o specjalnym mszale Kościoła lyońskiego, który obfituje w bardzo charakterystyczne zwyczaje, jak np. opisywany już przeze mnie wcześniej szary kolor ornatu w Wielkim Poście. Innym ciekawym lyońskim zwyczajem, wykształconym tym razem pod wpływem jednego, bardzo konkretnego wydarzenia historycznego jest tradycja umieszczania za ołtarzem, po obu jego stronach, dwóch dodatkowych krzyży, przez co ołtarz wygląda trochę jak Golgota, na której były przecież właśnie trzy krzyże. Co zrodziło tę ciekawą tradycję? Choć trudno w to uwierzyć… ekumenizm. 

tradycjonaliści

Przenieśmy się do roku 1274. Obraduje właśnie sobór zwołany przez Grzegorza X. Jedną z ważniejszych kwestii, które podejmuje, jest zjednoczenie Kościoła łacińskiego i greckiego. Do położonego w Królestwie Burgundii Lyonu zjechało z całej Europy ponad pół tysiąca kościelnych hierarchów. Przybył m.in. generał zakonu franciszkanów, kardynał Bonawentura, późniejszy święty i doktor Kościoła, wszyscy opłakują jeszcze zmarłego przed kilkoma miesiącami w drodze na obrady soboru Tomasza z Akwinu. Na obrady przyjechali też dostojnicy prawosławni, m.in. były patriarcha Konstantynopola German, metropolita Nicei Teofanes, a także Jerzy Akropolita. 

Obrady trwają już od prawie dwóch miesięcy, kiedy w słoneczne przedpołudnie 29 czerwca w katedrze św. Jana Chrzciciela po kazaniu świętego Bonawentury do śpiewania Credo dołączają patriarcha German i pozostali prawosławni hierarchowie.  Śpiewają po grecku. Gdy śpiew dociera do „pochodzenia Ducha Świętego”, zatrzymuje się na chwilę. Duchowni biorą oddech, wyższy ton… i dwukrotnie wyśpiewują te dzielące kościoły słowa: „filioque procedit”. 

To niezwykłe i radosne wydarzenie trzeba uczcić. Duchowieństwo katolickie udaje się więc do kościoła św. Jerzego, greckie do kościoła św. Pawła i w dwóch osobnych procesjach udaje się na miejsce obrad, do katedry św. Jana Chrzciciela, na której dziedzińcu się spotyka. Teraz już wspólna, zjednoczona procesja wchodzi do świątyni, a dwaj krucyferzy niosący krzyże procesyjne umieszczają je za głównym ołtarzem, jeden po stronie Ewangelii (lewej), drugi po stronie lekcji (prawej). Przedstawiciele prawosławia uznali zwierzchnictwo papieża i wyznali wiarę w katolickie dogmaty. 

tradycjonaliści

Tak właśnie w Lyonie powstaje niezwykle charakterystyczny zwyczaj umieszczania za ołtarzem dwóch procesyjnych krzyży. Poza katedrą św. Jana na mocy papieskiego przywileju korzystać z niego mogą kościoły kolegiackie miasta: kościół św. Justusa, św. Nicecjusza, św. Pawła i bazylika św. Marcina. Zgodnie z rubrykami usuwane są jednak w poniedziałek po pierwszej niedzieli Wielkiego Postu i ustawione z powrotem w Wielką Sobotę. Do dziś zwyczaj zachował się jedynie w kolegiacie św. Justusa, którą opiekuje się Bractwo św. Piotra, sprawujące liturgię w formie nadzwyczajnej. 

To wspaniałe, chwilowe pojednanie pamiętamy jako unię lyońską, która niestety nie trwała długo. Bizantyjski cesarz Michał VIII z powodu niezwykle zaciętego oporu, szczególnie wśród prawosławnych mnichów, nie zrealizował warunków porozumienia. Do prawosławnej liturgii nie wprowadzono filioque, nie zaakceptowano dogmatów wiary katolickiej, a do Konstantynopola nie zaproszono na stałe papieskiego legata. Cesarz, wyklęty ostatecznie zarówno przez papieża, jak i prawosławnych radykałów zmarł, a jego syn cofnął unię. 

O tym chwilowym zjednoczeniu, o które modlimy się nadal setki lat później, przypomina wciąż podtrzymywana w jednym kościele tradycja. I tak po raz kolejny przekonuję się, że liturgia jest nie tylko skarbem, ale i skarbnicą. 

Zobacz także
Wasze komentarze