fot. YouTube

Ujawniono listy, w których Benedykt XVI pisze o swojej abdykacji

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Dziennik „Bild” opublikował dwa listy papieża Benedykta XVI z 2017 r. Ich adresatem jest kard. Walter Brandmüller, jeden z krytyków Franciszka i adhortacji „Amoris laetitia”.

Treść listów wskazuje, że Benedykt XVI był świadom bólu, jaki wywoła jego rezygnacja, a także obecna sytuacja Kościoła w obliczu kryzysów. Kardynał Brandmüller powiedział wywiadzie dla „The New York Timesa”, że tytuł „papieża emeryta” nigdy nie istniał w całej historii Kościoła oraz że rezygnacja Benedykta mocno dotknęła kardynałów i nie tylko ich.

W jednym ze swoich listów emerytowany papież podkreśla, że jest świadomy konfliktów, z którymi zmagał się Kościół od czasu jego rezygnacji, ale jest także zaniepokojony faktem, że niektóre z frustracji przeradzają się w gniew skierowany na niego i jego pontyfikat. – Dobrze rozumiem głęboki ból, który sprawiło Wam i wielu innym zakończenie mojego pontyfikatu – pisze Benedykt XVI. – Ból w niektórych z Was (…) zmienił się w nieustannie narastający gniew, który rozciąga się nie tylko na samą rezygnację, lecz także bezpośrednio na moją osobę oraz cały mój pontyfikat – dodaje.

– W ten sposób papiestwo zostaje zdewaluowane i zlane ze smutkiem związanym z obecną sytuacją Kościoła – podsumowuje Benedykt XVI.

Publikujemy treść obu listów papieża Benedykta XVI:

Watykan, 9 listopada 2017 r.

Wasza Eminencjo,

W niedawnym wywiadzie udzielonym FAZ („Frankfurter Allgemeine Zeitung”) pisze Wasza Eminencja, że stworzyłem wraz z przyjęciem tytułu papieża emeryta figurę, która nie istnieje w całej historii Kościoła. Oczywiście Eminencja wie doskonale, że papieże rezygnowali z pełnienia posługi, nawet jeśli zdarzało się to rzadko. Kim się wtedy stawali? Papieżami-emerytami? Kim innym?

Jak Wasza Eminencja wie, Pius XII pozostawił instrukcje na wypadek porwania go przez nazistów: gdyby to się stało, to od tej chwili nie byłby już papieżem, ale ponownie kardynałem. Czy taki prosty powrót do godności kardynalskiej byłby w ogóle możliwy – tego nie wiemy. W moim przypadku takie zachowanie byłoby pozbawione sensu, bo nadal pozostawałbym w przestrzeni publicznego zainteresowania, tak jak znajduje się w niej każdy kardynał. Nawet więcej – byłbym kardynałem, który wcześniej był papieżem. Celowo, lub też nie, ale prowadziłoby to do skomplikowanych konsekwencji, zwłaszcza w kontekście obecnej sytuacji. Przez przyjęcie tytułu emerytowanego papieża starałem się stworzyć sytuację, w której będę absolutnie niedostępny dla mediów i w której będzie zupełnie jasne, że jest tylko jeden papież. Jeśli Eminencja zna jakieś lepsze rozwiązanie, które mogłem wtedy przedsięwziąć, to proszę o poinformowanie mnie o nim.

Pozdrawiam w Panu

Wasz,

Benedykt XVI

* * *

Watykan, 23 listopada 2017 r.

Wasza Eminencjo,

Z Waszego uprzejmego listu z 15 listopada wnioskuję, że w przyszłości Eminencja nie ma zamiaru ponownie publicznie komentować kwestii mojej decyzji o rezygnacji i za to dziękuję.

Rozumiem głęboki ból, który sprawiło Wam i wielu innym zakończenie mojego pontyfikatu. Jednak ból w niektórych z was – wydaje mi się, że także w Waszej Eminencji – zmienił się w nieustannie narastający gniew, który rozciąga się nie tylko na samą rezygnację, lecz także bezpośrednio na moją osobę oraz cały mój pontyfikat. W ten sposób papiestwo zostaje zdewaluowane i zlane ze smutkiem dotyczącym obecnej sytuacji Kościoła. Z tego połączenia stopniowo wypływa nowy rodzaj agitacji, którego przykładem jest publikacja Fabrizio Grasso „La rinuncia” („Abdykacja”).

Wszystko to przepełnia mnie obawami i smutkiem, i z tego właśnie powodu zakończenie Waszego wywiadu dla FAZ bardzo mnie zmartwiło, bo wyraźnie sprzyja budowaniu takiej atmosfery.

Zamiast tego, tak jak wzywa Eminencja pod koniec swojego listu, módlmy się, aby Pan pomagał swemu Kościołowi. Pozostaję z apostolskim błogosławieństwem.

Wasz,

Benedykt XVI

źródło: National Catholic Register

Zobacz także
Wasze komentarze