fot. Harald Krichel/wikimedia
Utwór Eda Sheerana, ale w wersji ślubnej – czy to dopuszczalne? Badamy temat
Ostatnio głośno zrobiło się o utworze „Prosimy Cię”, ponieważ diecezja włocławska całkowicie zabroniła jego wykonywania podczas ceremonii. To ślubna wersja bardzo znanej piosenki „Perfect” Eda Sheerana, ale ze zmienionym tekstem. Niektórzy biją brawo kurii, inni są oburzeni.
Do ślubu zostało już kilka tygodni. Brakuje wam pomysłów na dobór pieśni w czasie liturgii – i wtedy trafiacie na utwór „Prosimy Cię”, który wydaje się świetnym wyborem. Czy to nie przesada? Z drugiej strony, przecież takie przeróbki (które nazywamy „kontrafakturami”) były kiedyś w Kościele bardzo popularne! Żeby zbadać temat, wracamy m.in. do „Instrukcji Konferencji Episkopatu Polski o muzyce kościelnej” z 2017 roku. Pytamy o to także specjalistę, ks. Radosława Jurewicza, przewodniczącego Komisji Muzyki Kościelnej Archidiecezji Warszawskiej.
Muzyka to nie opcja – to konieczność
Jak czytamy we wspomnianej instrukcji KEP, liturgia „nie tylko jest otwarta na muzykę, lecz wręcz się jej domaga” [pkt 6]. Co więcej, dokument zaleca mówienie o muzyce na liturgii nie jako jej „oprawie”, ale jako integralnej części. Jaka zatem powinna być muzyka na ślubie? Przede wszystkim „nie wolno wykonywać utworów o charakterze świeckim” [pkt 7]. Jak to rozumieć? Mówi o tym ks. Radosław Jurewicz:
„Jedną z cech muzyki sakralnej jest «sanctitas», czyli świętość. Dokumenty kościelne wykluczają gatunki muzyki charakterystyczne dla twórczości rozwijanej w obszarze świeckiej aktywności człowieka: rozrywka, taniec, film itd.”.
>>> Czy można wziąć ślub kościelny w plenerze? [ROZMOWA]
W starszej instrukcji episkopatu dotyczącej muzyki w Kościele wśród muzyki, której nie należy wykonywać w czasie liturgii wymienia się np. jazz czy big beat (dziś powiedzielibyśmy: muzyka elektroniczna lub rave). Co jednak, gdy mamy do czynienia z linią melodyczną (którą możemy nazwać podniosłą czy uroczystą) zaczerpniętą z popkultury, do której jednak dodano tekst o charakterze religijnym? Tutaj, jak mówi przewodniczący Komisji Muzyki Kościelnej Archidiecezji Warszawskiej, mamy do czynienia z tzw. szarą strefą.

Ed Sheeran w szarej strefie
Mówiąc o tym, jaki utwór na ślubie można zagrać i zaśpiewać, a jakiego nie powinno się wykonywać, trzeba odnieść się do tego, kto finalnie taką decyzję podejmuje.
„W pierwszej kolejności jest to proboszcz parafii, w której odbędzie się ślub, i organista. Finalnie ostateczną decyzję w sprawach muzyki kościelnej może podjąć biskup diecezji, jako główny odpowiedzialny za liturgię” – tłumaczy ks. Radosław Jurewicz.
I tu dochodzimy właśnie do szarej strefy. Jak wyjaśnia przewodniczący Komisji Muzyki Kościelnej Archidiecezji Warszawskiej, „dokumenty kościelne, które regulują kwestię muzyki w czasie liturgii, pozostawiają pewne niedopowiedzenia. Muzyka piękna, godna czy wartościowa dla każdego będzie oznaczała trochę coś innego. Niektórzy proboszczowie podchodzą do tematu lżej, inni bardziej rygorystycznie”. Co jasne, jeżeli biskup danej diecezji wyda komunikat dotyczący muzyki sakralnej (chociażby taki jak w diecezji włocławskiej) proboszczowie i organiści są zobowiązani przestrzegać tych postanowień.
Dlaczego proboszcz się zgodzi?
Przyjmijmy jednak, że biskup diecezji, w której chcemy wziąć ślub nie wydał żadnego oświadczenia, które ograniczałoby wykonywanie konkretnych utworów na ślubach. Jakie argumenty przemawiają za tym, by jednak wykonać na ceremonii „Prosimy Cię”? Z pewnością odpowiednie przygotowanie i zagranie tej pieśni (czyli chociażby bez udziału urządzeń do odtwarzania dźwięku, co jest absolutnie niedozwolone [pkt 30]) w warstwie instrumentalnej nie odbiega znacząco od stylistyki wielu popularnych pieśni, które śpiewa się np. w Ruchu Światło-Życie. Kolejnym argumentem „za” jest fakt, że tego rodzaju przeróbki, nazywane „kontrafakturami”, są w Kościele znane od lat.
„Warto podkreślić, że geneza znanego i wykonywanego na ślubach utworu «Ave Maria» Schuberta jest w pełni świecka. Można powiedzieć, że była to piosenka miłosna. Przez tradycję została przyjęta i jest dopuszczalna. Pewnie dla wielu pochodzenie utworu pozostaje zapomniane. Niewykluczone, że za 50 czy 100 lat utwór Eda Sheerana «Perfect» będzie standardem na ślubach” – mówi ks. Radosław Jurewicz.
W przypadku niektórych utworów, takich jak „Hallelujah” Leonarda Cohena czy „Canon in D” Pachelbela, praktykowanym niekiedy rozwiązaniem stało się wykonywanie ich poza samą liturgią, czyli najczęściej jeszcze przed rozpoczęciem mszy świętej. Być może to rozwiązanie byłoby bardziej dopuszczalne.

Dlaczego proboszcz może się nie zgodzić?
„Zakaz nie może być pusty. Istotne jest, na czym ten zakaz polega, z czego wynika” – tłumaczy ks. Radosław Jurewicz, przewodniczący Komisji Muzyki Kościelnej Archidiecezji Warszawskiej. Nie inaczej jest z kwestią pieśni w czasie liturgii – jeśli coś zostało zabronione, to z konkretnych przyczyn.
Podstawową wątpliwością związaną z utworem „Prosimy Cię” jest to, że budzi on u wielu osób natychmiastowe skojarzenie z utworem „Perfect”, reprezentującym typowo świecką muzykę. Tego rodzaju muzyka zamiast kierować myśli ku Panu Bogu, może je skupiać na osobie Eda Sheerana. „Muzyka stworzona w innym celu niż sakralny – owszem, przerobiona, z tekstem może i dostosowanym do miejsca i okoliczności – wielu osobom będzie się kojarzyła z pierwotnym kontekstem” – wyjaśnia ks. Radosław Jurewicz. Jak dodaje, „proboszcz, organista czy wreszcie biskup muszą dbać o to, by liturgia nie została «zestradowana». Kościół jest przestrzenią nie świecką, a sakralną, czyli niejako wyłączoną”.
Mój rozmówca zwraca także uwagę na pewne mankamenty utworu „Prosimy Cię”, które wynikają z samego faktu napisania nowego tekstu w innym języku do konkretnej melodii. „Tekst utworu zdaje się być pisany «na kolanie» i wymusza niejednokrotnie «dziwne akcenty słowne». Kilka teologicznych nieprawidłowości też się znajdzie. Poza tym kompletnie nie nadaje się do wspólnego śpiewania, a jest wiele pieśni po prostu lepszych zarówno treściowo, jak i poetycko czy muzycznie (choć oryginalna piosenka Eda ma swój niewątpliwy urok)” – zaznacza przewodniczący Komisji Muzyki Kościelnej Archidiecezji Warszawskiej.
Co na pewno warto zrobić
Msza święta, podczas której narzeczeni udzielają sobie sakramentu małżeństwa jest dla nich i dla ich bliskich jednym z najpiękniejszych wydarzeń życia. Młodzi przygotowujący się do ceremonii mają na głowie wiele zadań, dlatego też wybór pieśni podczas liturgii warto wcześniej przedyskutować z organistą. Co więcej, niektórzy organiści przygotowują poradnik, kodeks, którego celem jest pomoc młodym w doborze pieśni. Jak podkreśla ks. Radosław Jurewicz, „wykonując nawet najpiękniejszy utwór, trzeba pamiętać o jednej rzeczy: liturgia nie jest własnością narzeczonych. Tak samo nie jest własnością księdza. Liturgia to skarb tradycji Kościoła”.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Był pastorem, a został księdzem katolickim – niezwykła droga wiary
Bawaria: najstarszy na świecie browar klasztorny zostanie przejęty
Gotowa jest już mozaika z wizerunkiem Leona XIV [+GALERIA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny