Fot. flickr/EpiskopatNews

W Kościele jest tyle biurokracji, ile jest konieczne

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Z kościelnym inspektorem ochrony danych (KIOD), ks. prof. Piotrem Kroczkiem, w pół roku po wprowadzeniu w życie przepisów RODO, rozmawiał Marcin Wrzos OMI. 

Marcin Wrzos OMI: Minęło pół roku od wprowadzenia RODO. Miały być kolejki do plebanii, biur parafialnych, a tymczasem… 

Tymczasem, zarówno wierni, jak i duchowni z dużą odpowiedzialnością podeszli do tematu ochrony danych. Poprzez odpowiedzialność rozumiem to, że wierni nie nadużywają np. prawa do informacji, a duchowni skupili się na realizacji w parafialnym życiu procedur ochrony danych wypływających z Dekretu KEP, a w zakresie przekraczającym działalność wewnątrzkościelną parafii, także i RODO. Trzeba pamiętać, że celem ochrony danych w Kościele nie jest sparaliżowanie pracy urzędów parafialnych, uniemożliwienie przetwarzania danych osobowych czy zniszczenie zwyczajnych międzyludzkich, sąsiedzkich relacji w parafiach. Ochrona danych osobowych w Kościele to specyficzna forma realizowania prawa do prywatności, a szerzej – promowania godności człowieka.

Fot. flickr/EpiskopatNews

Ta ochrona danych jest dopiero od teraz? Niektórzy myślą, że wcześniej w tym zakresie nic się nie działo. Jak to wyglądało? Co się zmieniło? 

Nie zgodzę się z tym, że dopiero teraz, czyli po wejściu w życie Dekretu i RODO coś się robi w Kościele z tematem ochrony danych osobowych. Kościół zawsze dbał o ochronę danych – troska o największe zbiory danych – parafialne księgi metrykalne – była i jest sprawą zwyczajną, oczywistą do której proboszczowie przykładają niezwykle wielką uwagę. Nigdy nie słyszano, aby z jakiejś parafii skradziono księgi parafialne lub aby ktoś nieuprawniony korzystał z tych danych. Owszem, ta ochrona danych osobowych miała inny kształt była inaczej realizowana, ale nie oznacza to, że jej nie było. Po prostu kiedyś inaczej chronione były dane w Kościele, a teraz są inaczej – teraz chronione w sposób dostosowany do RODO i są zgodnie ze standardami tego rozporządzenia. 

Nowe standardy. Czy trudno jest zmienić mentalność duchownych, szczególnie wprowadzić świeckie przepisy do biur parafialnych? 

Tu nie tyle chodzi o mentalność duchownych jako duchownych, co raczej o zwyczajne przyzwyczajenie i stosowanie poprzednich regulacji. Tak jest po wprowadzaniu w życie każdego nowego rozwiązania prawnego. Adresaci norm często działają tak jak do tej pory działali. Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.

Niebezpieczeństwo przyzwyczajenia do wcześniejszych zachowań dotyczy chyba niemal każdego – nie jest to wcale specyfika duchownych. Jednocześnie w ramach działalności urzędu KIOD podejmowanych jest szereg działań mających na celu upowszechnienie wśród podmiotów odpowiedzialnych za ochronę danych wiedzy na temat nowych norm prawnych obowiązujących w tym zakresie w Kościele. 

Dodam, że – ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu – duchowni w parafiach bardzo szybko przyjęli rozwiązania Dekretu i praktyczne jego zastosowanie zaproponowane w wydawanym przez KIOD „Podręczniku ochrony danych osobowych w Kościele”. Świadczy to o zrozumieniu przez nich wagi zagadnienia.

Pracy jest wiele. Ksiądz nie dałby rady sam, bo Kościół to duża wspólnota, w samej Polsce ponad 30 mln ochrzczonych. Kto Księdza wspomaga w pracy? 

Nie jestem sam, to prawda. Jest i działa sekretariat KIOD. Do tego w sprawę ochrony danych osobowych są zaangażowani inspektorzy ochrony danych – mają je diecezje, instytuty zakonne, dzieła prowadzone przez te instytucje. Są to osoby wyznaczone na podstawie kwalifikacji zawodowych, a w szczególności wiedzy fachowej dotyczącej prawa i praktyki ochrony danych. Istnieją w tym zakresie specjalistyczne studia podyplomowe na UKSW. Takich osób jest już w Polsce około setki. Można powiedzieć, że to one, współpracując z KIOD, upowszechniają wiedzę i świadomość dotycząca standardów i konkretnych rozwiązań z zakresu ochrony danych.

Fot. pixabay

Czy nie uważa Ksiądz, że sporo jest biurokracji w polskim Kościele? W niektórych parafiach są jeszcze kartki do spowiedzi, indeksy do I komunii św., bierzmowania, są zaświadczenia dla kandydatów na rodziców chrzestnych, kartoteki parafialne. To wszystko jest potrzebne? 

Owszem, jest sporo biurokracji w Kościele, ale nie mogę powiedzieć jednocześnie, że jest jej za dużo. Kościół jest także instytucją, która wymaga pewnej formy organizacyjnej. Rzeczywiście, biurokracja na styku forum internum i forum externum (forum wewnętrznego i zewnętrznego) zawsze budzić będzie kontrowersje, ale apriorycznie, nie da się uznać, że jest ona niepotrzebna. Uważam, że należy pozostawić te sprawy praktycznej mądrości i wyczuciu duszpasterskiemu biskupów i księży. Bez wątpienia jednak chłodne i urzędowe traktowanie wiernych raczej odpycha od Kościoła. Wierni powinni czuć odpowiedzialność za siebie, za swoje wybory.

Chodzi pewnie o tzw. świadectwa moralności dla rodziców chrzestnych? 

Tak, myślę tu przykładowo o wyborze chrzestnych. Rodzice sami niestety robią krzywdę swojemu dziecku, jeżeli wybierają do tej godności kogoś nieodpowiedniego. Nie zawsze więc tylko zaświadczenie odpowiedniej treści jest dobrym gwarantem kwalifikacji kandydata na rodzica chrzestnego. Dużo lepszym jest odpowiednio uformowane ludzkie sumienie i świadomość odpowiedzialności spoczywającej na rodzicach za wyznaczenie odpowiedniego chrzestnego, który posiada wymagane do tego kwalifikacje oraz intencję pełnienia tej godności – o czym stanowi Kodeks Prawa Kanonicznego.

Z doświadczenie duszpasterskiego natomiast mogę powiedzieć, że niekiedy konieczność uzyskania zaświadczenia czy podpisu wpływa mobilizująco, czy to na dzieci przygotowujące się do pierwszej Komunii świętej czy na młodzież – kandydatów do bierzmowania, ale także na starszych. Wówczas karteczka np. do spowiedzi jest nie tyle przepustką do sakramentu, np. małżeństwa – tak być oczywiście nie powinno – co pewnym przypomnieniem o tym, że sakrament ten powinno się przyjmować w stanie łaski uświęcającej. Jestem przekonany, że w większości przypadków duszpasterze wykazują się dużym wyczuciem w tych sprawach. Nacisk na prywatność, ochronę danych też pomoże. 

 

Zobacz także
Wasze komentarze