W ręku troskliwego Ogrodnika 

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia… Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić… Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami (J 15,1-8). 

W języku greckim „meno”, które przetłumaczono na polskie „trwać” można rozumieć także jako „zamieszkiwanie”. To jeszcze intensywniej pokazuje konieczność wszczepienia w Chrystusa, w drzewo krzyża. Tylko nieprzerwane zamieszkiwanie w Jego łasce, w Jego obecności powoduje owocowanie. Jeśli życie z Jezusem będzie tylko przelotną znajomością z okazji świąt, a relacja będzie sprowadzała się do tego, że od czasu do czasu przyjdziemy do kościoła, raz w roku do spowiedzi, między mną a Chrystusem będzie milczenie, to niestety taka latorośl uschnie. Nie będzie w niej życia duchowego. 

Uprawa winorośli wymaga specjalnych warunków; dobrej gleby, odpowiedniego nasłonecznienia, dopływu powietrza. Ale także ogromnej mądrości i doświadczenia uprawiającego. Podobnie jest z naszym życiem duchowym. Ważne jest, czy rośniemy na glebie Słowa Bożego i sakramentów, czy mamy stały dostęp do Światłości, żyjąc w łasce uświęcającej, czy wystawiamy się na mniej lub bardziej delikatne podmuchy Ducha Świętego? Czy poddajemy się mądrej i troskliwej ręce Ogrodnika? 

Czym jest owoc, który będziemy przynosić obficie? Owocem jest rozwój duchowy. Najpewniejszym przejawem tego jest obecność Ducha Świętego. Słuchanie tego, co Bóg chce do mnie mówić przez okoliczności życia, konsultowanie z Nim swoich spraw, miłość i szacunek do drugiego człowieka, wierność pomimo trudności, chęć unikania tego, co może doprowadzić do uschnięcia czy zgnicia relacji z Bogiem i odpadnięcia od Chrystusa. 

Troska Ogrodnika i nasze poddanie się Jego „zabiegom” wydobywa z nas prawdziwy smak chrześcijaństwa, czyli miłość. My sami możemy ją czerpać nieprzerwanie z Winnego Krzewu, ale dzięki owocom możemy rozdawać ją także innym, którzy może nie są przekonani do tego, że warto zamieszkiwać w Chrystusie. 

Pytania do medytacji: 

Co nie pozwala mi zamieszkiwać w Bogu? Co mogę zrobić, by było tego mniej? 

Modlitwa 

Dziękuję Ci, Boże, że chcesz mnie karmić swoją obecnością, swoim światłem, swoim Ciałem i swoim Słowem. Ufam Twoim troskliwym dłoniom i wierzę, że nauczysz mnie przynosić owoc na wzór tego owocu, który wydałeś na drzewie krzyża. 

W ręku troskliwego Ogrodnika 
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze