fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
W Rytwiańskim Sanktuarium Ciszy [FOTOREPORTAŻ]
Coraz bardziej rozpędzony, coraz głośniejszy i niemilknący świat – coraz bardziej potrzebuje ciszy. Nie tej z ekranów, ale prawdziwej – w rytmie natury, ciszy głębokiej, uzdrawiającej, sakralnej. W Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach, w dawnej kamedulskiej pustelni, narodziło się Sanktuarium Ciszy – jedno z najciekawszych duchowych doświadczeń współczesnej Polski.
Wchodząc w mury pokamedulskiego zakonu, mijamy trzy bramy symbolizujące filary duchowości kamedulskiej. Jednym z nich jest silentium – milczenie. W hałaśliwym świecie, który mierzy wartość liczbą „lajków”, to miejsce może wydawać się niemodne. Ale może właśnie dlatego uczy ono czegoś, czego coraz bardziej potrzebujemy – zgody na ciszę, która jest twórczą obecnością.

Z dala od ludzi
Człowiek od wieków próbuje uciec od myśli o śmierci, choć to właśnie ona – paradoksalnie – potrafi nauczyć życia. Święty Romuald, twórca zakonu kamedułów, rozumiał, że pamięć o przemijaniu nie jest wezwaniem do lęku, lecz do wewnętrznego oczyszczenia. Kamedulskie mury, z dala od miast i wiosek, w złotym (jesienią – dosłownie!) lesie pozwalają odpocząć umysłowi, ciału, a także duszy.
Jak podają Konstytucje Kongregacji Pustelników Kamedułów Góry Koronnej:
„To właśnie w samotności i milczeniu Pan chętniej i bardziej intymnie objawia się pustelnikowi, który myślą i sercem wychyla się poza ten świat”.
Złocone obrazy przypominają, że nie chodzi o ucieczkę od świata, ale o jego właściwą perspektywę. Kamedulska cisza daje skupienie, którego potrzebują osoby nie tylko wierzące w Boga. Jak pisał ks. Jan Twardowski: „Szczęście, którego świat dać nie może, rodzi się w ciszy, w sercu, które słucha”. A powtarzające się w tej przestrzeni przypomnienie o śmierci –memento mori – otwiera na wieczność.

Zdrowie przez ciszę
Benedyktyn, kameduła i rekluz, Piotr Rostworowski OSB powtarzał, że każdy człowiek potrzebuje pustyni. Nie po to, by uciec od świata, ale raczej po to, aby go na nowo zobaczyć. W swoich rozważaniach pisał:
„Brak samotności to choroba naszych czasów. Człowiek potrzebuje chwil odosobnienia, by się zregenerować w Bogu i zobaczyć codzienność w innym świetle”.

Mnich przestrzegał przed bałwochwalstwem pracy – kultem ciągłej aktywności, który niszczy duchową i intelektualną wrażliwość człowieka. Uważał, że nadmiar zajęć to najskuteczniejsze narzędzie, jakim posługuje się zły duch: unieszkodliwia nas przez zmęczenie. Właśnie z tej diagnozy wyrasta idea Sanktuarium Ciszy w Rytwianach – miejsca, które ma być duchowym SPeS: salus per silentium – zdrowie przez ciszę (w odróżnieniu od znanego SPA). W łacińskim spes kryje się także drugie znaczenie: nadzieja.
– Często przyjeżdżają też osoby z różnymi swoimi problemami życiowymi. W ciszy niejednokrotnie znajdują odpowiedź – opowiada Agnieszka Zwierzyńska, menadżerka i przewodniczka po Pustelni. W czasach, gdy hałas zagłusza nawet nasze myśli, cisza staje się przestrzenią powrotu – do Boga, do siebie, do sensu. Jest nie tylko metodą terapii, ale też językiem modlitwy, pozwalając zrozumieć sens słów: „Bóg przemawia w ciszy serca”.

Madonna Ciszy i barokowe źródła pokoju
W centrum sanktuarium stoi kościół pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny – barokowa perła włoskich mistrzów, w której znajduje się wizerunek Madonny Ciszy. Obraz przybył tu wraz z kamedułami cztery wieki temu i do dziś przypomina o duchowości, która wyrasta z milczenia.

Wizerunek wzorowany jest na rzymskim obrazie „Salus populi Romani” z bazyliki Santa Maria Maggiore i ukazuje Maryję jako Tę, która „zachowywała wszystkie sprawy i rozważała je w sercu” i stała się dla pustelników wzorem życia ukrytego i kontemplacji. Uczyła ich, że milczenie nie jest pustką, lecz pełnią – miejscem, gdzie rodzi się Słowo.
Świątynia, choć nieukończona przez malarza o. Venanty’ego da Subiaco, zachowała niezwykłą symbolikę: surowe ściany, niedopowiedziane przestrzenie, niedomalowane freski. Wszystko to jakby zapraszało do wewnętrznego dopełnienia – przez modlitwę, przez obecność, przez ciszę.

Cisza, która leczy ciało i duszę
Współczesna pustelnia nie jest już wyłącznie miejscem modlitwy, ale także przestrzenią terapii i odpoczynku. Z myślą o współczesnym człowieku, zmęczonym pośpiechem, zbudowano ośrodek rekolekcyjno-terapeutyczny, w którym cisza stała się formą leczenia.
W duchowej opozycji do popularnego SPA – salus per aquam, zdrowia przez wodę – rytwiańscy gospodarze proponują SPeS, salus per silentium, czyli zdrowie przez ciszę. Bo cisza, tak jak woda, oczyszcza. W Sanktuarium Ciszy można odbyć rekolekcje w ciszy (indywidualne lub grupowe), turnusy pustelnicze i terapeutyczne, rekolekcje z postem, a także pobyty tematyczne: muzyczne, plastyczne, sportowe, oczyszczająco-odchudzające czy patriotyczne.

Wokół kościoła rozciągają się budynki z kaplicą, refektarzem i salami do pracy. Są tu pracownie terapii sztuką, muzykoterapii, sale spotkań i ćwiczeń, sauna, gabinet masażu, a nawet domki pustelnicze – dla tych, którzy potrzebują absolutnego odosobnienia.
Cisza, która daje nadzieję
„Cisza jest modlitwą stworzenia” – pisał ojciec Rostworowski. W Rytwianach to zdanie staje się doświadczeniem. Tutaj każdy krok, każdy oddech, każdy śpiew ptaka zdaje się mówić o obecności Boga.
W świecie, który boi się milczenia, Sanktuarium Ciszy przypomina, że właśnie w nim rodzi się nadzieja, a jednocześnie tworzy przestrzeń, w której człowiek konfrontuje się z własnym hałasem.


Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Ora et labora. W klasztorze benedyktynów w Tyńcu [FOTOREPORTAŻ]
Wśród ciszy, która ocala. Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach [FOTOREPORTAŻ]
Jak żyli kameduli? Tu można choć przez chwilę doświadczyć życia pustelnika [FOTOREPORTAŻ]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny