fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Wśród ciszy, która ocala. Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach [FOTOREPORTAŻ]

Kamienie, które pamiętają modlitwy kamedułów, dziś rozbrzmiewają głosami turystów, studentów i pielgrzymów. Wśród świętokrzyskich lasów, kilka kilometrów od Staszowa, kryje się jedno z najcichszych w swej sakralności miejsc w Polsce, do którego każdy może przyjechać – Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach.

To jeden z pierwszych kamedulskich eremów na ziemiach Rzeczypospolitej. Powstał w XVII wieku, ufundował go ród Tęczyńskich, zbudowany został w głębi lasu, z dala od wsi i traktów, miał być miejscem absolutnego odosobnienia. Kameduli, wierni zasadzie życia w ciszy i modlitwie, zamieszkali w niewielkich domkach z ogródkami, otoczonych murem. Wspólna była tylko świątynia, refektarz i krużganki. Tu memento mori nabierało kształtu codzienności.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

„Przywieźliście mnie do Złotego Lasu”

W XVII wieku przybyli tu kameduli – mnisi, których życie upływało w samotności i kontemplacji. Ich klasztory zawsze stawiane były wśród lasów, z dala od miast. W Rytwianach znaleźli idealne schronienie. Opatrzność, działając przez Fundację Rodu Tęczyńskich, sprawiła, że w środku puszczy stanął biały klasztor, prosty, surowy, ascetyczny. Każdy mnich mieszkał w osobnym domku z ogródkiem. Modlitwa, praca, milczenie – to trzy filary ich życia.

Podania głoszą, że kiedy w 1637 roku biskup Oborski konsekrował kościół, zachwycony złotem liści i blaskiem jesiennego słońca, miał powiedzieć: „Przywieźliście mnie do Złotego Lasu”. I tak już zostało.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Zbudowana w głębi lasu, z dala od wsi i traktów, pustelnia miała być miejscem absolutnego odosobnienia. Otoczona murem, składała się z niewielkich domków pustelników, wspólnego kościoła, refektarza i ogrodów. Każda cela miała osobne wejście i ogródek, w którym mnich mógł pracować i modlić się w samotności. Kameduli z Rytwian spędzili tu ponad dwa wieki. Ich obecność pozostawiła po sobie ślady nie tylko duchowe, ale i materialne – kościół pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, zachowane krużganki, fragmenty cel, a także niezwykle harmonijny układ przestrzenny, zgodny z regułami budownictwa eremickiego.

Przez ponad sto pięćdziesiąt lat tutejsza wspólnota trwała w rytmie psalmów i ciszy, aż do kasaty zakonu w XIX wieku. Po odejściu kamedułów miejsce powoli pustoszało, zamieniając się w ruinę. Dziś nie ma tu już mnichów, ale duch ich obecności pozostał. W dawnych eremach zatrzymują się ci, którzy potrzebują ciszy. Warto zostawić telefon, zegarek, obowiązki. Dać się prowadzić rytmowi dnia – modlitwie, pracy bądź spacerom leśnym, posiłkom w milczeniu.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Od ciszy do spotkania

Po kasacie zakonu w XIX wieku pustelnia niszczała, aż wreszcie w 2001 roku zaczęto ją odrestaurowywać. Wówczas – jak wspomina ks. Wiesław Kowalewski, rektor Pustelni – nie było tu niemal nic: ani drogi, ani bieżącej wody, ani gazu, ani prądu. – Wszystko wyglądało inaczej – opowiada. – Woda tylko ze studni, błoto po kolana. Ale to, co najważniejsze, czyli duch tego miejsca, przetrwało.

Dziś Pustelnia znów tętni życiem – nie gwarem, a spokojnym rytmem modlitwy i cichych spotkań. Przyjeżdżają tu pielgrzymi, grupy parafialne, rekolekcyjne, a także… studenci architektury i sztuki. W zabytkowym wnętrzu i przestrzeni pełnej ciszy odnajdują inspirację. – Mamy takich, którzy zostają na dłużej – dwie, trzy noce. To ci, którzy potrzebują duchowego doświadczenia. Wieczorem zostają na adoracji Najświętszego Sakramentu, czasem do późna w nocy – opowiada pracująca w Pustelni Agnieszka. – Często przyjeżdżają też ludzie w momentach problemów życiowych. To miejsce ma w sobie coś, co leczy.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Na co dzień odbywają się tu rekolekcje, dni skupienia, spotkania kapłanów i sióstr zakonnych. – Od niedawna prowadzimy szkołę ministranta i lektora dla całego dekanatu. Raz w miesiącu młodzież przyjeżdża na wspólne formacyjne spotkania – opowiada ks. Jacek, odpowiedzialny za tutejsze duszpasterstwo.

Najważniejszym punktem, sercem Pustelni, jest kościół pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, w którym znajduje się też Sanktuarium Ciszy, któremu patronuje Madonna Ciszy. Na mszę do kościoła codziennie przyjeżdżają wierni z Rytwian i okolicznych miejscowości. – Jesteśmy naprawdę na uboczu – wyjaśnia ks. Wiesław Kowalewski. – Kameduli budowali swoje klasztory przynajmniej milę od ludzkich zabudowań. Tu są dwa kilometry lasu i ciszy, a jednak ludzie znajdują drogę.

W Pustelni Złotego Lasu dostrzec można też kult świętych – w kaplicy i eremach odnaleźć można obrazy, cytaty i modlitwy za wstawiennictwem dawnych kamedulskich patronów – św. Romualda, założyciela zakonu, i św. Benedykta, mistrza życia w ciszy i posłuszeństwie. Wierni chętnie modlą się tu także za wstawiennictwem św. Jana Gwalberta, patrona leśników i ludzi, którzy pragną pojednania.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

W ostatnich latach szczególną popularnością cieszy się św. Rita – orędowniczka w sprawach trudnych i po ludzku beznadziejnych. Jej wizerunek, ustawiony w jednej z bocznych kaplic, otaczają kwiaty i intencje ludzi pragnących ratunku. W pustelni wspomina się też św. Jana Pawła II, który błogosławił dziełu i podkreślał, że Kościół potrzebuje takich przestrzeni ciszy jak kamedulskie miejsca modlitwy.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Nie tylko duchowość

Przebywanie na terenie pustelni to lekcja duchowości i sztuki. Barokowy kościół pw. Zwiastowania NMP zachwyca dekoracją włoskich artystów, a w Galerii Kamedulskiej można zobaczyć artefakty z badań archeologicznych. Na piętrze świątyni prowadzone jest za to Muzeum Serialu „Czarne chmury”.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Co roku to miejsce odwiedzają tysiące osób – zarówno turyści, jak i pielgrzymi. – Przed pandemią było to około 40 tysięcy rocznie – mówi retor Pustelni, ks. Wiesław Kowalewski. – Z całego województwa przyjeżdżają szkoły – od podstawówek po licea. Bywa że w jednym dniu mamy ponad tysiąc dwustu uczniów, np. na wojewódzkich zawodach sportowych.

W Pustelni organizowane są również wydarzenia kulturalne – koncerty, dni śpiewu patriotycznego, konferencje i warsztaty. Z okazji dziesięciolecia prac odnowieniowych wystąpił tu nawet Piotr Rubik ze swoim chórem. Ale mimo tej różnorodności, atmosfera pozostaje ta sama. – Tutaj panuje taki klimat, że ludzie czują się jak w domu – opowiada Agnieszka, organizująca wydarzenia.

Przybywają też koła gospodyń wiejskich – „szukają czegoś innego niż festyn, chcą przeżyć coś głębszego” – mówią gospodarze. Z roku na rok zmienia się grono gości Pustelni Złotego Lasu – z których ważna część przyjeżdża nie tylko, by zwiedzić, ale i by zatrzymać się, pomodlić, odetchnąć.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Memento mori i memento vitae

Gospodarze zachęcają do wyłączenia telefonów, niesprawdzania nowości internetowych, ale – jeśli ktoś faktycznie by potrzebował skorzystać z sieci, na miejscu dostępne jest wi-fi. Hasło dostępu do sieci, będące przypomnieniem o czekającej na każdego śmierci „mementomori” – pomaga w tym, by nie marnować czasu w świecie internetu, ale wyjść na spacer do lasu albo do kaplicy.

Działa tu również Uniwersytet Ludowy w Pustelni Złotego Lasu, który łączy kamedulską tradycję skupienia z nowoczesną edukacją. Są kursy zielarstwa, ikonopisania, ogrodnictwa, rękodzieła i warsztaty rozwoju osobistego. To nauka życia w zgodzie z naturą i z sobą samym – memento vitae, pamiętaj o życiu.

Sala, w której odbywają się warsztaty ikonopisarskie, fot. Anna Gorzelana

A jednak wciąż obecna jest tu także refleksja memento mori. W ciszy kościoła, chłodzie kamiennych murów i szumie drzew, wśród których, niedaleko od klasztornych murów, biegnie tzw. ścieżka fatimska. Wąska, przetykana światłem i cieniem, prowadzi w głąb ciszy, aż do niewielkiej kapliczki poświęconej Matce Bożej Fatimskiej.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Rytwiańska pustelnia pozostaje miejscem spotkania epok: barokowego sacrum i współczesnej duchowości. Złoty Las swą przenikliwą ciszą wciąż przypomina: pamiętaj o śmierci – memento mori, i pamiętaj o życiu – memento vitae. Dziś pokamedulska Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach, odrestaurowana i udostępniona zwiedzającym, jest miejscem modlitwy i kontemplacji. Można tutaj, choćby na kilka dni – spacerując wśród starych drzew i klęcząc w kamiennych murach, wejść w rytm ciszy, jaki od wieków wyznaczał życie kamedułów.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze