felicita i perpetua

Fot. YouTube

W sądzie stanie się, co Bóg da… Historia dwóch świętych kobiet 

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Również nam, Twoim grzesznym sługom, ufającym w Twoje wielkie miłosierdzie, daj udział we wspólnocie z Twoimi świętymi Apostołami i Męczennikami: Janem Chrzcicielem, Szczepanem, Maciejem, Barnabą, Ignacym, Aleksandrem, Marcelinem, Piotrem, Felicytą, Perpetuą, Agatą, Łucją, Agnieszką, Cecylią, Anastazją i wszystkimi Twoimi Świętymi; prosimy Cię, dopuść nas do ich grona nie z powodu naszych zasług, lecz dzięki Twojemu przebaczeniu. 

Do reformy liturgicznej podjętej przez Sobór Watykański II, Kanon rzymski (zwany dziś I Modlitwą Eucharystyczną – a po Soborze mamy ich kilka) czytano podczas każdej mszy św., nie było alternatywy. Teoretycznie codziennie wierni mogli słyszeć imiona świętych męczenników o mniej i bardziej znanych życiorysach, mniej i bardziej „egzotycznych” imionach. Perpetua i Felicyta, które znalazły się w Kanonie, a wymieniane są również w Litanii do Wszystkich Świętych (która ma korzenie już w VIII w.), zginęły razem śmiercią męczeńską najprawdopodobniej w 203 r. 

Perpetua wychowała się w rodzinie pogańskiej, w tajemnicy przed ojcem zapragnęła zostać chrześcijanką i zaczęła przekonywać do wiary swych bliskich i niewolników – wśród nich Felicytę. Kobiety były młodymi mężatkami i matkami. Perpetua, zaledwie 22-letnia, miała małego synka, którego – gdy już była w więzieniu  przynoszono jej do karmienia, Felicyta natomiast w momencie aresztowania była w zaawansowanej ciąży i zgodnie z obowiązującym prawem nie mogła zostać stracona, dopóki nie urodziZgodnie z przekazem bardzo cierpiała, wiedząc, że jej przyjaciele zostaną rozszarpani przez dzikie zwierzęta, podczas gdy ona będzie czekała na poród. Modliła się bardzo, by mogła umrzeć wtedy kiedy Perpetua. Bóg wysłuchał jej próśb – urodziła dwa miesiące przed terminem, mogła razem z innymi wyjść na arenę… Ponoć jej dziecko zostało szybko zaadoptowane przez chrześcijańską rodzinę, bo mąż najprawdopodobniej zginął razem z nią; o mężu Perpetuy nie zachowały się jednoznaczne informacje.  

Perpetua zostawiła po sobie pamiętnik. Możemy się z niego m.in. dowiedzieć, jak bardzo jej ojciec nalegał, żeby porzuciła wiarę. „Córko, miej litość dla mojej siwizny, ulituj się nad ojcem, jeżeli jestem godzien, byś mnie ojcem nazywała. Bo jeśli moje ręce ciebie wypiastowały i doprowadziły do kwiatu wieku, to nie skazuj mnie na hańbę wśród ludzi. Pomyśl o swoim dziecku. Porzuć swoje postanowienie”. – W ten sposób mówił z miłości do mnie – pisze Perpetua.  Całował też moje ręce, rzucał mi się do nóg i pośród łez. Mnie także było ogromnie go żal. Pocieszałam go, mówiąc: W sądzie stanie się to, co Bóg da, bo wiedz, że my nie należymy do siebie, ale do Boga”. 

Już w więzieniu miała też wizje dotyczące jej zmarłego brata. Obraz ów pokazuje, że wiara w możliwość modlitewnej pomocy zmarłym była żywa wśród pierwszych chrześcijan, zanim jeszcze zaczęto używać słów „czyściec”, „obcowanie świętych”, „odpusty”.  

W kilka dni później, gdy wszyscy się modliliśmy, nagle, w środku modlitwy, mimowolnie wymówiłam imię Dinokratesa(…) Dinokrates był moim rodzonym bratem. Zmarł w wieku siedmiu lat bardzo cierpiąc, a jego śmierć budziła grozę u wszystkich ludzi. Za niego zatem się modliłam. Dzieliła nas jednak ogromna otchłań i ani ja do niego, ani on do mnie nie mogliśmy się przedostać. W miejscu, gdzie znajdował się Dinokrates, był basen pełen wody, jego brzegi były jednak wyższe niż wzrost chłopca. Dinokrates wspinał się na palce, jakby chciał się napić. Żal mi było brata, bo choć zbiornik był wypełniony wodą, on jednak, z powodu wysokiego brzegu, nie mógł ugasić pragnienia. Wtedy oprzytomniałam i uświadomiłam sobie, że brat mój cierpi. Byłam jednak przeświadczona o tym, że mogę mu ulżyć w jego cierpieniach. (…)  W dniu, kiedy byliśmy rozciągnięci w dybach, miałam taką wizję. Widzę to samo miejsce, które widziałam poprzednio, ale Dinokrates był już czysty, dobrze odziany i odświeżony. Gdzie była rana, widzę bliznę. Zaś brzegi zbiornika, które widziałam wcześniej, obniżyły się i sięgały chłopcu ledwie do pępka, a on bez przerwy czerpał z niego wodę. Na brzegu stała złota czara pełna wody. Dinokrates podszedł do niej i począł pić, zaś wody z niej wcale nie ubywało. Kiedy już całkowicie ugasił pragnienie, odszedł od wody i jak dziecko zaczął bawić się radośnie. Wtedy ocknąłem się i zrozumiałam, że został on już uwolniony od kary. 

prześladowanie chrześcijan

Fot. wikipedia


Oskarżeni
 nie byli w wiezieniu zbyt długo. Po krótkim procesie wszystkich skazano na rozszarpanie przez zwierzęta. Tuż przed śmiercią Perpetua i Felicyta otrzymały chrzest, bowiem w czasie aresztowania były jeszcze katechumenkami. Tak dokładne informacje losie męczenników mamy nie tyko dzięki zachowanym pamiętnikom, ale też przez tzw. akta męczeńskie (Acta Martyrum)  protokoły posiedzeń sądowych przeciw chrześcijanomoskarżanym przed trybunałami pogańskimi. Takiej dokładnej dokumentacji wymagało prawo rzymskie. Akta obejmują pytania i propozycje sędziego, odpowiedzi chrześcijanina, wyrok  rodzaj śmierci i poprzedzających ją katuszy, wreszcie wiadomość o zwłokach męczennika.  

Dla młodych kobiet diabeł natomiast przygotował wyjątkowo wściekłą krowę. Było to zwierzę nie używane zazwyczaj do igrzysk, ale chodziło o to, żeby płeć zwierzęcia zgadzała się z płcią maltretowanych niewiast. Tak więc rozebrano je i wyprowadzono omotane w sieci. Tłum zadrżał na widok dwu młodych kobiet: jednej wyjątkowo delikatnej, drugiej niedawno po porodzie, z piersiami ociekającymi mlekiem. Odwołano je więc i przyodziano w luźne tuniki. Krowa runęła najpierw na Perpetuę i powaliła ją na plecy. Ona jednak natychmiast usiadła i zobaczywszy rozdartą tunikę, odsłaniającą jej bok, poczęła ją obciągać, bacząc bardziej na skromność, niż na ból. Następnie odszukała spinkę i upięła rozsypane włosy; nie wypadało bowiem, aby męczenniczka cierpiała z rozpuszczonymi włosami; wyglądałoby, że rozpacza w chwili triumfu. Podniosła się i ujrzała na ziemi stratowaną Felicytę; podbiegła do niej, podała jej rękę i podniosła ją. I tak stojąc obok siebie, przezwyciężyły zatwardziałość widzów (Męczeństwo Perpetuy i Felicyty)”. 

Dla ówczesnych chrześcijan dokumenty te były cennymi świadectwami wiary. Najstarsze pochodzą z II w. Do najbardziej znanych należą Akta męczeńskie św. Justyna i Towarzyszy, którzy ponieśli śmierć męczeńską przez ścięcie w Rzymie około 165 r. Bardzo cenne są opisy męczeństwa, sporządzane przez naocznych świadków. Do najstarszych należą: Męczeństwo św. Polikarpa (po 155 r.), Męczeństwo chrześcijan z Lyonu (po 177 r.) i cytowane wyżej Męczeństwo Perpetuy i Felicyty.  

 

 

 

Zobacz także
Wasze komentarze