fot. PAP/EPA/RICCARDO ANTIMIANI

Watykan: polska pielęgniarka będzie beatyfikowana?

Podczas audiencji udzielonej Jego Eminencji Kardynałowi Marcello Semeraro, Prefektowi Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, Ojciec Święty upoważnił tę samą Kongregację do promulgowania ośmiu dekretów: jednego o cudzie do beatyfikacji oraz siedmiu o heroiczności cnót. Jeden z dekretów o heroiczności cnót dotyczy Polski, Janiny Woynarowskiej (1923-1979), jednej ze współpracownic bł. Hanny Chrzanowskiej – poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Służebnica Boża Janina Woynarowska urodziła się 10 maja 1923 r. w Piwnicznej. Jej matka zmarła podczas epidemii tyfusu i została pochowana w Istebnej. Wychowywała się w Chrzanowie, ponieważ została adoptowana przez znaną, katolicka rodzinę Woynarowskich. Ojciec, Kazimierz Strzemię Woynarowski był przedwojennym pułkownikiem i doktorem nauk medycznych. Piastował zaszczytną funkcję prezesa „Sokoła” – Towarzystwa Gimnastycznego w Chrzanowie. Matka, Maria Twaróg w latach 20-tych i 30-tych ofiarnie działała w Towarzystwie św. Wincentego a Paulo, gdzie opiekowała się biednymi rodzinami, samotnymi matkami, ubogimi wdowami i sierotami.

W latach 1936-1939 uczęszczała do Prywatnego Gimnazjum Żeńskiego im. Michaliny Mościckiej w Chrzanowie. Po jego ukończeniu postanowiła poświecić się pielęgniarstwu. Nie zamykała się jednak tylko w tej wąskiej specjalizacji, stale wzbogacała swoja wiedzę. Studiowała zaocznie na Wydziale Psychologii I Filozofii Chrześcijańskiej, gdzie uzyskała tytuł magisterski. Planowała kontynuacje nauki, aby jeszcze bardziej zbliżyć się do człowieka, aby zrozumieć nie tylko jego potrzeby cielesne, lecz i duchowe.

>>> Papież o konieczności rozwijania kultury troski o stworzenie

Janina Woynarowska była wysoko cenioną pielęgniarką w Chrzanowie. Ceniono ją za wyjątkową wiedzę medyczną i za jej wielką dobroć w praktyce pielęgniarskiej. Umiejętności medyczne stale poszerzała a przez ciągłą troskę o chorych, znajomość ta przynosiła podziwu godne rezultaty. Chorzy tęsknili za jej obecnością, ponieważ przynosiła pomoc dla chorego ciała i pociechę dla strapionej duszy. Bezinteresowna pomoc chorym stawała się z każdym rokiem coraz większą pasją jej życia. Ten krąg ewangelicznej miłości z latami rozszerzał się i z każdym rokiem wchodzili weń również opuszczeni, niechciani, matki samotne ze swoimi dziećmi a także ludzie starzy. Dla tych ludzi Janina Woynarowska organizowała pomoc materialną i duchową. Na spotkaniach mogli oni wysłuchać fachowej prelekcji medycznej, wygłaszanej przez zaproszonego lekarza, po czym pani Janina podejmowała temat według swojego uznania. Dla takich ludzi organizowała we współpracy z kapłanami turnusy rekolekcyjne – wypoczynkowe przy sanktuarium maryjnym w Płokach. Rodziny biedne odwiedzała niosąc radę i pomoc. Najbardziej potrzebującym rozdawała tzw. „numerki”, za które w sklepie otrzymywali podstawowe artykuły żywnościowe, zwłaszcza chleb i mleko. Wchodziła do rodzin zaniedbanych i patologicznych, w których oprócz koniecznych spraw materialnych i porady duchowej, załatwiała korepetycję dla dzieci a jeśli były nie ochrzczone stawała się dla nich często matką chrzestną. Przez pewien czas Janina Woynarowska była przełożoną pielęgniarek w Przychodni Obwodowej w Chrzanowie i powiatową instruktorką pielęgniarek. Już w tamtych latach przyczyniła się do powstania Domu Samotnej Matki przy współpracy z ks. Zbigniewom Mońko. Jako kurator w Ośrodku adopcyjnym pośredniczyła w odnajdywaniu rodziców zastępczych dla dzieci pozostawionych. Dla matek samotnych i na ludzkie biedy serce miała otwarte, a przy tym umysł bystry i osobowość mocną w działaniu. „Był to człowiek dobry i wyjątkowo potrzebny” – powiedział o niej na Mszy pogrzebowej biskup Jan Pietraszko – „Wielki człowiek, o wielkim sercu”.

fot. PAP/Wojtek Jargiło

Jej wytrwała ofiarność została dostrzeżona przez innych. I nawet w tamtych latach, kiedy tak wyraziste i niezłomne postawy chrześcijańskie były niszczone, Janina Woynarowska za pracę zawodową i społeczną otrzymywała dyplomy i odznaczenia, w tym Złoty Krzyż zasługi dla Ziemi Chrzanowskiej i Krakowskiej. Nie zawsze jednak za jej trud i ofiarność spotykały ją uśmiech, życzliwość i wyrazy uznania. Jeden czyn zaważył na tym, że odebrano jej wszystkie „honory”. W 1969 r. jadąc karetką do jednego chorego „ośmieliła” się drugiego chorego po amputacji obu nóg zabrać na jego prośbę do klasztoru leżącego przy trasie przejazdu.

Musiała odejść z miejsca pracy, ale poszerzyła krąg działań charytatywnych i dla Kościoła, już nie tylko na terenie miasta Chrzanowa i okolic, ale w całej Archidiecezji Krakowskiej. Wybitnie zaznaczyła się w pracach Duszpasterstwa Synodu i w Wydziale Duszpasterstwa dla rodzin, zwłaszcza na rzecz par narzeczeńskich i młodych małżeństw. Szczególną cechą jej charakteru było też zamiłowanie do muzyki poważnej, świeckiej i religijnej, do literatury, a przede wszystkim do poezji. Mądre i piękne wiersze przepisywała nocami, by wzbogacić nimi listy do chorych i rozdawać młodzieży skupionej w „Oazach”. Organizowała poetyckie spektakle na rekolekcjach wakacyjnych, sama chętnie recytowała wiersze. Była autorką licznych tekstów poetyckich, które ogłaszała drukiem w prasie katolickiej, m. in. w Gościu Niedzielnym, Przewodniku Katolickim, Karcie Groni i innych.

>>> Papież: musimy się modlić i nalegać, aby Pan nas wysłuchał i dał wam siłę do dalszego działania

Siły do wytężonej pracy czerpała w uczestnictwie w codziennej Eucharystii i nieustannej modlitwie. Oddana bez reszty zawodowi, który traktowała jako swoje powołanie, poświęcała dużo czasu pracy dla Kościoła. Była prawdziwa przed Bogiem i przed ludźmi. Poprzez obecność przy człowieku i świadczoną wieloraką pomoc ludziom wypowiadała codziennie swoją wiarą, swój chrześcijański stosunek do świata oraz miłość do Boga. W łączności z Bogiem składała swoim życiem świadectwo prawdzie, że należy zawsze czynić dobro.

Dzień rozpoczynała pełnym uczestnictwem we Mszy Świętej. Głęboko religijna. W modlitwie przed Najświętszym Sakramentem podejmowała sprawy, które na nią czekały w ciągu dnia. Zaniedbanych moralnie otaczała żarliwą modlitwą i wypraszała dla nich łaskę nawrócenia. Ludzie ci zostali przez nią gruntownie przygotowani do spotkania z Bogiem w sakramentach świętych. Wracali do praktyk religijnych nieraz po latach zaniedbań. Należała do Żywego Różańca przy kościele św. Mikołaja. Była organizatorką artystycznych wieczorów religijno-patriotycznych. Pewnym przemyśleniom nadała kształt poetycki. Wiersze te odzwierciedlają piękno jej duszy i sposób rozmowy z Bogiem. Niektóre z nich wydała drukiem.

24 listopada 1979 r. uległa wypadkowi samochodowemu, zmarła tego samego dnia w Krakowie, w pięć dni później pochowano ją na cmentarzu w Chrzanowie. Jej pogrzeb był manifestacją ludności, która pragnęła oddać jej hołd za dobro, które czyniła przez cale życie.

Ogół ludzi był przekonany o nadzwyczajnych cechach charakteru Janiny Woynarowskiej. Nie dziwi zatem fakt, że do proboszcza parafii św. Mikołaja w Chrzanowie, w której najwięcej się udzielała, kierowano wielokrotnie prośby o pomoc w otwarciu procesu kanonizacyjnego. W związku z przygotowaniem do otwarcia procesu kompletowano jej pisma, zbierano pamiątki i wspomnienia o niej. W dniu 18 czerwca 1999 r. w Kurii Metropolitalnej w Krakowie Jego Eminencja Ks. Franciszek kard. Macharski w swej kaplicy otworzył proces kanonizacyjny Służebnicy Bożej Janiny Woynarowskiej. Fakt otwarcia procesu był pośrednim uznaniem przez Kościół jej nadzwyczajnych cnót i w pewien sposób dał sprawiedliwą ocenę jej pracy i poświęcenia w duchu ewangelicznym dla drugich. Proces diecezjalny został zakończony 24 kwietnia 2002 r., po czym akta zostały złożone w Watykanie. Postulatorem, sprawy jest ks. Mieczysław Niepsuj. Ten sam, który zajmował się procesem beatyfikacyjnym Hanny Chrzanowskiej.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze