Fot. EPA/OSSERVATORE ROMANO

Watykanista o Franciszku: reformuje Kościół w duchu Ewangelii

O papieżu Franciszku, który reformuje Kościół w duchu miłosierdzia i ewangelii oraz o jego samotności związanej z tym, że wielu za nim nie nadąża, opowiedział w Warszawie watykanista Gian Franco Svidercoschi podczas konferencji promującej książkę „Papież, który zapalił świat”.

Jak zaznaczył Svidercoschi, tytuł jego książki odnosi się do słów św. Ignacego z Loyoli, który powiedział do jezuitów „Idźcie i podpalcie świat”. I to – zdaniem włoskiego watykanisty – robi papież Franciszek od początku swojego pontyfikatu – zapala świat swoją żarliwością. Svidercoschi ocenił, że postawa papieża wywołuje opór części środowisk kościelnych. „W przypadku papieża Franciszka mamy do czynienia z wielkim projektem reformy, polegającej na powrocie do ewangelii, do początku, który ma pokazać Kościołowi, co teraz ma robić. Ma ona być wyznaczona wielkim znakiem miłosierdzia” – podkreślił. Zdaniem watykanisty, papież Franciszek w pewnym sensie jest samotny, bo wielu za nim nie nadąża. „Franciszek narzucił sobie duże tempo reform, ponieważ uznał, że jeśli będzie szedł starą drogą szukania kompromisu, to reformy zostaną spowolnione lub w ogóle się nie odbędą. W ten sposób część osób w Kościele nie nadąża za nim i te osoby stają się mu przeciwne” – powiedział Svidercoschi. Jako przykład tego oporu przywołał opublikowany w niedzielę list 62 świeckich i duchownych z 20 krajów, wywodzących się głównie z kościelnych środowisk konserwatywnych i tradycjonalistycznych, którzy zarzucili papieżowi Franciszkowi, że adhortacja „Amoris laetitia” zawiera herezję – chodzi o stwierdzenie, że rozwiedzeni chrześcijanie, którzy zawarli nowe związki cywilne, „nie znajdują się koniecznie w stanie grzechu ciężkiego” i mogą „otrzymać łaskę uświęcającą i wzrastać w miłości”.

Autor książki o Franciszku zaznaczył, że strach części środowisk powoduje sam fakt, że papież pochodzi z Ameryki Południowej. „Papież Franciszek jest krytykowany jako ktoś, kto w pewnym sensie prezentuje stanowisko +antyjankeskie+. Jest to wynik tego, że Kościół przez długi czas był zdominowany przez Europę” – wyjaśnił Svidercoschi. Dodał, że po wielu wiekach pontyfikatów papieży pochodzących z Europy Franciszek oddaje głos ludziom południa, przesuwa akcenty. „Franciszek w pewien sposób zapomina o Europie, uważa ją za kontynent uśpiony. Inaczej było za pontyfikatu chociażby Benedykta XVI, który koncentrował się na nowej ewangelizacji Europy. Moim zdaniem to dobrze, w Kościele potrzebna jest równowaga” – podkreślił. Jak wyjaśnił Svidercoschi, jego książka jest sprzeciwem wobec dwóch uproszczeń w postrzeganiu osoby Franciszka. „Zauważyłem, że kiedy Franciszek cytuje Ewangelię, mówi się, że jest komunistą. A przecież Ewangelia została napisana kilka lat przed Marksem. Druga przesada to pewne uproszczenie – część ludzi zwraca uwagę tylko na jego gesty – na sytuacje, kiedy na przykład jeździ skromnym samochodem lub nie chce dla siebie zaszczytów – zupełnie pomijając nauczanie” – zaznaczył.

Svidercoschi podkreślił, że analizując pontyfikat papieża Franciszka należy wziąć pod uwagę także dziedzictwo poprzednich papieży. „Zacząłbym już od Soboru Watykańskiego II, kiedy Kościół po wielu wiekach zaczął mówić językiem zwykłych ludzi. W papieżu Franciszku dostrzegam kontynuację tego trendu” – powiedział Svidercoschi. Podkreślił ciągłość między pontyfikatami Jana Pawła II i Franciszka, która szczególnie uwidoczniła się w momencie wyboru tych dwóch papieży. Przypominał, że Jan Paweł II chwilę po tym, jak został wybrany, sprzeciwił się ceremoniarzowi, który poinformował go, że wedle przyjętego zwyczaju nowo wybrany papież powinien tylko pobłogosławić wiernych z loggii i na tym zakończyć ceremonię, na co papież odpowiedział, że musi powiedzieć kilka słów. „Wygłosił wtedy słynne przemówienie, w którym dał do zrozumienia, że czuje się biskupem tego miasta, a nie przedstawicielem jakiejś odległej instytucji, co spotkało się z wielkim aplauzem zgromadzonych na pl. Świętego Piotra. Dodatkowo papież powiedział słynne słowa: Jeśli się pomylę, poprawcie mnie. Na nagraniach z tego momentu widać, jak ceremoniarz nachyla się ku niemu i mówi papieżowi do ucha: A teraz już dosyć, wystarczy” – przypomniał Svidercoschi.

Zaznaczył, że gdy 35 lat później został wybrany papież Franciszek, także sprzeciwił się ceremoniarzowi, kiedy ten dał mu złoty krzyż. Według relacji watykanisty, Franciszek miał wtedy powiedzieć: „Nie, nie, zachowam swój, srebrny”. Svidercoschi zaznaczył, że podobnie jak Jan Paweł II, Franciszek uznał za jeden z priorytetów pontyfikatu problem dotarcia z ewangelią do młodzieży. Gian Franco Svidercoschi to włoski dziennikarz o polskich korzeniach, watykanista, specjalista ds. problemów religijnych i polityki międzynarodowej. Relacjonował przebieg II Soboru Watykańskiego. Przez wiele lat był redaktorem miesięcznika „L’Osservatore Romano”. Jest autorem kilkunastu książek, w tym wywiadu z kard. Stanisławem Dziwiszem pt. „Świadectwo”. Na podstawie biografii Jana Pawła II jego autorstwa powstał scenariusz filmu „Karol. Człowiek, który został papieżem”.

Fot. EPA/OSSERVATORE ROMANO

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze