fot. unsplash

Wielki Czwartek. Wstałem dziś rano i się uśmiechnąłem

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Po pierwsze – przyszła wiosna. A momentami to już lato! Po drugie – przyszły piękne dni. Nie pod względem meteorologicznym, ale religijnym. Widzicie je? Czujecie to?  

Pewnie pomyślicie: „Co on mówi, co on pisze…”. Przecież znamy kalendarz i wiemy, że zaczyna się Paschalne Triduum. A w ogóle to weszliśmy na katolicki portal informacyjny, jesteśmy świadomymi internautami. Tak, tak… wszystko się zgadza. Ja jednak śmiem się jeszcze raz Was zapytać: czy aby na pewno widzicie te wielkie dni? Cieszycie się z nich?

fot. pixabay

Centrum najważniejszych wydarzeń  

Ja przynajmniej mam tak od dziecka (szczególnie od czasu, kiedy byłem ministrantem), że najbardziej cieszyłem się na Wielki Czwartek. Po pierwsze – w końcu zbliża się Wielkanoc, Wielki Post już dobiega końca, już jest z górki. Po drugie – będąc ministrantem i lektorem, miałem zaszczyt być blisko ołtarza i uczestniczyć w tej pięknej i wielkiej liturgii z bliska. Oczy wszystkich chrześcijan zwrócone są wtedy także na Watykan. Ja jednak, w swojej parafii, czułem jakby to tu było centrum wielkich wydarzeń. Wiedziałem, że celebrujemy coś, co wynika z fundamentu naszej wiary. Po trzecie – liturgia. Ta wielkoczwartkowa jest dla mnie jak wehikuł czasu, który przenosi nas 2000 lat wstecz. Każda Eucharystia jest pamiątką tamtej Ostatniej Wieczerzy, ale ta wielkoczwartkowa szczególnie. Słyszymy przecież dziś w Modlitwie Eucharystycznej: „On to w dzień przed męką za zbawienie nasze i całego świata, to jest dzisiaj…”. Uczestnictwo w tej mszy św. to wielki zaszczyt, nie zapominajmy o tym! 

Nie zapomnij o najważniejszym  

A niestety… zdarza się. Znam takie podejście: „mam tyle pracy”, „muszę jeszcze posprzątać i ugotować”, „Wielkanoc, rezurekcja, wtedy pójdę”. Zapytajmy wtedy: po co byśmy sprzątali i gotowali, gdyby nie było Ostatniej Wieczerzy, śmierci na krzyżu i chwalebnego Zmartwychwstania? Może lepiej, żeby okna nie były krystalicznie czyste, ale żebyśmy przeżyli w pełni Triduum? Oczywiście sprzątanie też jest potrzebne i na swój sposób piękne. Ta krzątanina, ludzie, którzy próbują wcześniej wyrwać się z pracy, by zdążyć kupić, by zdążyć się wyspowiadać, oby żeby zdążyć też do kościoła. Te przygotowania tworzą pewien twórczy rozgardiasz. Oby nie zabrakło w nim kluczowego elementu. 

Skup się  

Po Wielkim Czwartku jest przecież Wielki Piątek. Dzień żałobny, pokutny, kiedy w ciszy adorujemy krzyż. Ale przecież czujemy, że już niedługo ta Wielka Noc, dzięki której nasza wiara jest tak wielka i głęboka. I tak perspektywiczna, bo nie kończy się tylko na tradycji. Niekiedy jesteśmy już tak zmęczeni tymi przygotowaniami, że „modlimy się” już tylko o to, by ta liturgia była krótsza. rzeczywiście bywają długie, szczególnie ta w Wigilię Paschalną. Pomyślmy jednak, czy nie warto zapomnieć o zmęczeniu? Zostawić wszystko na chwilę za drzwiami świątyni? Zamiast przeczekiwać Słowo Boże i liczne tego wieczoru czytania – chłońmy każde słowo. To historia naszej wiary w pigułce, to historia naszego zbawienia.

fot. pixabay

Skupmy się na tych trzech dniach, a zobaczycie – niedzielny poranek będzie przepiękny. Będzie radosny, będziemy czuć się silni, wolni i przepełnieni Bożą łaską. To jest wielki czas, radujmy się nim!  

Zobacz także
Wasze komentarze