fot. EPA/JESUS HELLIN / POOL Dostawca: PAP/EPA.
Włoskie media: papież wstrząsa Europą i udowadnia, że chrześcijaństwo wciąż się liczy
Papieska podróż to idealne laboratorium do sprawdzenia, czy chrześcijaństwo nadal ma zdolność przemawiania do współczesnego społeczeństwa, czy też stało się jedynie elementem skazanym na stopniową marginalizację. Wskazuje na to watykanistka dziennika „Il Messaggero”, która towarzyszy papieżowi w podróży do Hiszpanii. Dziennikarka podkreśla, że pierwsze dni wizyty to prawdziwy wstrząs dla Europy i zarazem poligon doświadczalny nowego pontyfikatu.
Najważniejszy aspekt papieskiej podróży nie ma wyłącznie charakteru religijnego. Ma charakter polityczny, kulturowy, a nawet geopolityczny. Zaraz po przybyciu do Madrytu papież z Ameryki mówił o pojednaniu, pokoju, duchowych korzeniach i dialogu. „Przede wszystkim jednak – pisze Franca Giansoldati – pokazał coś, czego w Europie od dawna nie widać: zdolność do zgromadzenia wokół jednej idei naprawdę imponujących tłumów”.
>>> Przez Madryt przeszła uroczysta procesja, przewodniczył jej Leon XIV [GALERIA]
Papież w oceanie ludzi
Dziennikarka przyznaje, że liczby wiernych uczestniczących w spotkaniach z papieżem są imponujące. Przypomina 600 tys. młodych ludzi, klęczących w imponującej ciszy, aby oddać cześć Najświętszemu Sakramentowi i milion dwieście tysięcy wiernych podczas uroczystości Bożego Ciała. „Są to liczby, których obiektywnie żaden europejski przywódca polityczny nie byłby dziś w stanie zmobilizować” – wskazuje dziennikarka. Podkreśla, że jest to „prawdziwa nowość, która wyłoniła się z wizyty w Hiszpanii”.

Dostawca: PAP/EPA.
Hiszpańskie laboratorium
Włoska watykanistka przypomina, że Leon XIV wybrał na cel swej podróży jeden z najbardziej zsekularyzowanych krajów kontynentu, podzielony głębokimi podziałami politycznymi, kulturowymi i religijnymi. „To idealne laboratorium do sprawdzenia, czy chrześcijaństwo nadal ma zdolność przemawiania do współczesnego społeczeństwa, czy też stało się jedynie elementem skazanym na stopniową marginalizację” – pisze Franca Giansoldati.
Wskazuje, że pierwsze dni papieskiej wizyty dają odpowiedź, która wydaje się mniej oczywista niż wielu się spodziewało. Podkreśla, że papież nie zaproponował ani nostalgicznych powrotów do przeszłości, ani rewolucji kościelnych. Zamiast tego kładł nacisk na „tworzenie sieci”. Między kulturami. Między wierzącymi i niewierzącymi. Nawet między różnymi nurtami w Kościele. „To prosta formuła, ale zawiera precyzyjną wizję Europy. Kontynentu, który Leon XIV postrzega jako dotknięty rosnącą fragmentaryzacją, niezdolny już do tworzenia wspólnych narracji i coraz bardziej narażony na logikę polaryzacji” – pisze dziennikarka.
Duchowy ślad wiary
Franca Giansoldati wskazuje, że właśnie w tym kontekście pojawiają się odniesienia do wspólnych korzeni: „Można szczerze zapytać, czy Europa ukształtowałaby swoją tożsamość bez duchowego śladu, który przenikał jej historię”. I jeszcze: „Czy naprawdę można wierzyć, że Europa byłaby taka sama bez śladu wiary?”. „Nie chodzi tu o roszczenia wyznaniowe” – wskazuje watykanistka. Leon XIV zadaje głębsze pytanie: czy Europa może zrozumieć samą siebie, jeśli zerwie więź z kulturowymi i duchowymi źródłami, które ją ukształtowały? Z tego punktu widzenia papież stara się zająć przestrzeń, którą europejska polityka wydaje się stopniowo porzucać: przestrzeń budowania wspólnej perspektywy. „To właśnie tutaj ujawnia się prawdziwa miękka siła pontyfikatu. Siła Leona XIV nie wynika z narzędzi ekonomicznych czy militarnych. Wynika z umiejętności mobilizowania symbolicznego konsensusu, przemawiania jednocześnie do wierzących i niewierzących, stawiania pytań, które odzwierciedlają powszechne obawy. Nie jest przypadkiem, że wielu obserwatorów zaczęło zastanawiać się nad politycznym znaczeniem tej wizyty” – podkreśla watykanistka.

Śladem Jana Pawła II
Według dziennikarki mimo wszystkich historycznych różnic, naturalnym skojarzeniem jest styczeń 1979 roku, kiedy Jan Paweł II odbył swoją pierwszą zagraniczną podróż do Meksyku. „Również wtedy niewielu rozumiało znaczenie tego, co się działo. Świat był nadal podzielony przez zimną wojnę, a komunistyczna Polska nie zamierzała ułatwiać papieżowi powrotu do ojczyzny. Meksyk stał się więc poligonem doświadczalnym nowego pontyfikatu” – podkreśla watykanistka. Wspomina, że przez tydzień papież Wojtyła pokazał światu zupełnie nieoczekiwaną zdolność do mobilizacji. „Obrazy ogromnych tłumów – pisze – zmieniły międzynarodowe postrzeganie nowego papieża i uczyniły z papieża Polaka globalnego bohatera, którego ani Moskwa, ani Warszawa nie mogły już dłużej ignorować”.
Siła chrześcijaństwa
Dziennikarka zauważa, że dzisiejszy kontekst jest zupełnie inny. Leon XIV nie ma do czynienia ani z komunizmem radzieckim, ani z ideologicznym podziałem świata porównywalnym do tego z lat siedemdziesiątych. „Istnieje jednak zasadnicze podobieństwo: odkrycie siły społecznej, którą wielu uważało za wyczerpaną – pisze Franca Giansoldati. – Dzisiejsza Hiszpania sugeruje bowiem, że europejskie chrześcijaństwo może być mniej marginalne, niż wynika to z niektórych analiz. Wciąż jest zdolne do mobilizowania energii, poczucia przynależności i pytań o sens, które w polityce coraz trudniej jest wychwycić”. Właśnie z tych racji podróż do Hiszpanii może stanowić ważny etap pontyfikatu. A na kontynencie opisywanym jako postchrześcijański nie jest to bynajmniej szczegół bez znaczenia.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
W słowach Leona skierowanych do hiszpańskich wiernych zawiera się wskazanie dla całego Kościoła
Pastorał w stylu Gaudiego dla papieża Leona XIV
O. Michał Legan na Jerychu Młodych: Boga spotyka się tam, gdzie nas boli





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny