Fot. Zofia Kędziora

Wspólnota pozbawiona wspólnotowości [FELIETON]

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Byłam dzisiaj na Eucharystii w mojej wspólnocie (znajomi wiedzą jakiej). W normalnych warunkach przyjmujemy Komunię świętą pod dwoma postaciami a znak pokoju przekazujemy sobie poprzez delikatny pocałunek w policzek.

Dzisiejszego wieczora wszystko wyglądało inaczej. Zostaliśmy podzieleni na mniejsze grupy, w których były osobne, małe liturgie Eucharystii, w osobnych salkach. Siedzieliśmy około metr od siebie. Przyjmowaliśmy Komunię świętą oczywiście tylko pod postacią chleba a znak pokoju był tylko skinieniem w czyjąś stronę. Przed przyjęciem Eucharystii na rękę, prawie każdy z nas odkaził sobie najpierw dłonie. Kapłan tak delikatnie rozdawał Komunię świętą, by nie dotknąć naszych dłoni. Gdy Go trzymałam miałam te świadomość, że nie wiem, kiedy następnym razem będę mogła Go tak adorować. Może za tydzień, może za dwa albo kilka miesięcy?

Przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy kościół pod nosem, że możemy iść do spowiedzi kiedy chcemy, iść na mszę świętą kiedy chcemy. Dzisiaj wszystko to, do czego się przyzwyczailiśmy przestaje być pewne. Nawet to, czy będziemy mogli fizycznie przyjąć sakrament. Nasi bracia we Włoszech już się o tym przekonali. Myślę, że nas czeka podobny scenariusz.

W niedzielnej Ewangelii jest opisana wzruszająca scena spotkania Jezusa z kobietą, z samarytanką, która szuka wody, szuka dostępu do czegoś, co sprawi, że nie będzie w nieskończoność pragnąć. – Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło? – dziwiła się. Czy Pan Bóg jest rzeczywiście większy, niż nasze lęki i obawy, czy sobie teraz poradzimy?

„Powiedział im Jezus: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo” (J 4, 5-42).

Wielki Post to czas nawrócenia, słyszeliśmy w Środę Popielcową, by „prostować ścieżki”. Teraz nadszedł czas, gdy trzeba powiedzieć „sprawdzam!”. Możemy trochę zobaczyć, w jakiej kondycji jest teraz nasza relacja do Boga. W co lub kogo NAPRAWDĘ wierzymy, teraz, w momencie, gdy możemy być pozbawieni fizycznego kontaktu z Eucharystią.

I wiecie co?

„Nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (…). Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami” (Rz 5, 1-2. 5-8).

Zobacz także
Wasze komentarze