epa06254346 Pope Francis at the end of his private audience with German President Frank-Walter Steinmeier and his wife Elke Buedenbender, at the Vatican, 09 October 2017. EPA/ANDREAS SOLARO / POOL Dostawca: PAP/EPA.

Za kogo uważamy papieża Franciszka

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Nie da się ukryć, że papież Franciszek ma wielu zwolenników, ale też przeciwników. Ma wielu uczniów, ale też wrogów. Wielu twierdzi, że odnajduje dla siebie miejsce w Kościele dzięki nauczaniu Franciszka, ale są też tacy, którzy uważają zupełnie przeciwnie. 

Katolicka Agencja Informacyjna przy okazji piątej rocznicy wyboru kard. Bergoglio na Stolicę Piotrową przygotowała sondę, w której pyta swoich rozmówców – ludzi Kościoła: Czy(m) papież Franciszek zmienił Kościół? 

„Trzeba przeczekać ten pontyfikat” 

Mam wrażenie, że bardzo wielu z nas, wiernych Kościoła w Polsce, przyjęło prostą strategię: „przeczekać ten pontyfikat, przecież (kiedyś/wkrótce) się skończy…” – pisze o. M. Legan OSPPE, wykładowca na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. – Dzieje się dokładnie to, co obiecywał swoim uczniom Jezus Chrystus. Papież jest oskarżany, osądzany, odrzucany we własnym domu jak niechciany prorok, obrażany, ignorowany, wyśmiewany i biczowany. Tak właśnie realizuje się najważniejszy rys każdego pontyfikatu – znak sprzeciwu – dodaje. 

Józef Augustyn SJ, duszpasterz, rekolekcjonista i kierownik duchowy, zajmujący się od lat formacją kapłańską i seminaryjną napisał:wielu z nas księży, nie tylko zresztą w Polsce, źle odbiera papieskie przestrogi; niejeden czuje się urażony, a niektórzy mówią wręcz, że „Franciszek nas nie lubi”. W taki sposób zamykamy się na wymagające ojcowskie przesłanie.

Jezuita, podobnie jak o. Legan, zauważa cierpienie Franciszka z tego powodu, ale widzi także pewna bezradność dlatego, że jest świadom, iż więcej nie może zrobić jak napomnieć. 

Być może pomogłoby nam odrobine więcej refleksji i zgody na to, że w chrześcijaństwie nie chodzi o to, by było nam wygodnie i bezboleśnie. Męka Jezusa, którą kontemplujemy w Wielkim Poście, jest najlepszym świadectwem prawdy, jak bardzo boli zbawianie świata. Ból bycia upomnianym to część bólu bycia zbawianym przez Jezusa oraz bólu pomagania Panu w zbawianiu naszych braci, których On powierzył naszej pieczy. Miast się obrażać na Papieża, chciejmy sobie przypomnieć, co obiecaliśmy Jezusowi i Kościołowi w dniu kapłańskich święceń – napisał o. Józef Augustyn. Ale myślę, że dotyczy to każdego z nas, bo będąc chrześcijanami, jesteśmy uczniami Chrystusa, a On do wszystkich swoich uczniów kieruje wezwanie „idźcie i głoście”. Jakie wielokrotnie podkreślano – nie tylko słowami, ale całym życiem. Jak przemieniać Kościół „sobą uczy nas Franciszek, gdy na oczach świata klęka przy kratkach konfesjonału, gdy przytula przeraźliwie zniekształcone twarze, gdy głaszcze jasnogórską ikonę, gdy wybija z dobrego samopoczucia i gdy powtarza: miłosierdzie! Miłosierdzie! – pisze o. Legan. 

Fot. EPA/NUNO VEIGA

Radość i prostota – klucze ewangelizacji 

Także ks. prałat Tomasz Atłas, Dyrektor Krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych napisał o tym, że Franciszek od początku pontyfikatu wskazuje na istotę Kościoła, czyli na ewangelizację, do której zobowiązani jesteśmy wszyscy. Papież przypomina, że my wszyscy jesteśmy Kościołem, Kościół jest naszą ojczyzną. I czy jesteśmy w Birmie, czy jesteśmy w Warszawie, czy w Szwecji, to ciągle należymy do tego samego Kościoła Chrystusowego – pisze ks. Atłas. Idzie śmiało do ubogich, broni ich praw i niejako przymusza Kościół, by nie pozostawał obojętny na bolączki i niedostatki  napisał ks. Zbigniew Sobolewski, dyrektor Dzieła Pomocy „Ad Gentes”. Pomimo tego że to wyjście jest często ryzykowne z wizerunkowego punktu widzenia. Czasami wykorzystują to politycy, próbując manipulować Franciszkiem. Dla doraźnych korzyści uznają go za swojego”. To może irytować wiernych, którzy znają jedynie fragmentaryczne wypowiedzi Ojca Świętego z medialnych przekazów – dodaje ks. Sobolewski. 

Abp Skworc, metropolita katowicki i przewodniczący Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski, zwraca uwagę na to, że kluczowym słowem pontyfikatu Franciszka jest radość. Mówią o niej chociażby tytuły najważniejszych dokumentów papieskich: „Evangelii gaudium”, „Amoris laetitia” i „Laudato si”. Oto „franciszkowy” program dla każdego człowieka dobrej woli: „uwielbiaj Pana, szukaj radości w Jego Ewangelii oraz rodzinie (ludzkiej oraz tej opartej na więzach krwi) – zauważa metropolita. 

Oddaje życie innym 

Na radość i odwagę głoszenia Ewangelii we współczesnym, często zmaterializowanym i zlaicyzowanym świecie, czyli takim, jakim jest: rzeczywistym, a nie wyidealizowanym i wyśnionym zwraca, uwagę o. Kasper Mariusz Kaproń OFM, misjonarz, wykładowca na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Katolickiego św. Pawła w Cochabamba (Boliwia). Czym papież Franciszek odmienił Kościół? Pozwolę sobie odwrócić pytanie: jak papież Franciszek odmienił mnie? Sprawił, że jeszcze bardziej kocham Kościół. Ten konkretny, żywy, czasami upadający (…). Ten o konkretnych twarzach, które są  niemalże codziennie przypomina o tym Franciszek  obliczem samego Chrystusa – pisze 

Marcin Przeciszewski, prezes i redaktor naczelny KAI także zauważa, że Franciszek chce, by Kościół odpowiadał na duchowy głód świata – niosąc nadzieję i sens. Podkreśla, że Kościół – by sprostać temu zadaniu – winien przejść wewnętrzną metamorfozę. Zwraca uwagę, że żyjemy dziś „nie tyle w epoce zmian, ile znajdujemy się w sytuacji zmiany epoki”. Metamorfoza nie ma polegać na tym, by „modernizować” Kościół drogą zmiany nauczania, czy jego „liberalizacji. Jest natomiast przekonany, że reformy wymaga sposób głoszenia Ewangelii dzisiejszemu człowiekowi – dodaje Przeciszewski. 

Ks. Manfred Deselaers, niemiecki duszpasterz, od blisko 30 lat pracujący w Centrum Modlitwy i Dialogu w Oświęcimiu napisał, że Franciszek jest świadkiem eucharystycznego stylu życia w codzienności Kościoła. Bardziej żyje tym, że jest blisko ludzi, szczególnie cierpiących, niż o tym mówi (czego jednak też nie brakuje). Daje swoje życie innym. 

Sensu dogmatów nie można zrozumieć, jeżeli się nie rozumie miłości, której są wyrazem. Eucharystii nie można zrozumieć (ani po polsku, ani po włosku, ani po łacinie), jeżeli nie rozumiemy Miłości, która się uobecnia i dzieje. Nie możemy zrozumieć, co znaczy być chrześcijaninem, uczniem Jezusa, jeżeli nie żyjemy miłością, która własne życie daje innym, potrzebującym, nawet wrogom. 

*** 

Kiedy Chrystus pytał swoich uczniów: za kogo mnie uważacie? chciał skłonić ich do tego, by nie tylko odczytali sens Jego słów i zobaczyli w Nim Mesjasza, ale też odpowiedzieli sobie bardzo osobiście: kim On jest w ich życiu? Odpowiedź na to pytanie zawsze jest odpowiedzią, która odsłania moje wnętrze. Odsłania motywy mojego pójścia za Chrystusem, życia w Kościele. Odsłania rzeczy, które budzą wewnętrzny opór. I moją postawę wobec tego oporu. Mogę wtedy zaufać sobie, swoim lękom i egoizmowi, ale mogę też zaufać Chrystusowi, który zawsze wzywa do „czegoś więcej”.

Za kogo uważamy papieża Franciszka
4 (66.67%) 3 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze