fot. Tennessee Department of Correction – wikipedia.org
Zabijanie nigdy nie jest metodą. Kilka słów o historii Christi Pike [KOMENTARZ]
Skazana w stanie Tennessee na karę śmierci Christa Pike przeżyła dwie egzekucje. Dokładnie rzecz ujmując – dwie próby egzekucji. Były to zastrzyki z pentobarbitalu i to w dużej dawce. To lek, który w mniejszych dawkach stosowany jest na bezsenność albo uspokojenie, w większych – do uśmiercania zwierząt, a w jeszcze większej – do zabijania ludzi w majestacie prawa (prawa Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej).
Egzekucja nie powiodła się, stan skazanej – po podaniu dwóch dawek – były krytyczny, ale cały czas żyła. Skazaną postanowiono ratować, bo prawo amerykańskie trzeciej dawki śmiercionośnego zastrzyku nie przewiduje. Do trzech razy sztuka? Na szczęście nie w tym przypadku.

Lekarze przewidywali poważne uszkodzenie mózgu, ale kilka dni temu prawnik Christi Pike poinformował, że kobieta wstała i chodzi. 50-letnia skazana, która tydzień wcześniej przeżyła swoją egzekucję, jakby chciała dać znać: „Kara śmierci to nie jest dobre rozwiązanie. Nawet dla skazanych za tak poważne przestępstwa, nawet dla morderców”.
Prawo, które się zmienia
Tak, Pike to morderczyni. W 1995 roku jako 18-latka wraz ze swoim chłopakiem Tadarylem Shippem najpierw uwięzili, potem torturowali, a w końcu zabili 19-letnią Collen Slemmer, która miała zalecać się do Shippa. Wszystko odbyło się w sposób szczególnie brutalny. Pike chwaliła się potem trofeum w postaci części czaszki zabitej dziewczyny. Już w 1996 roku sąd skazał kobietę na karę śmierci, a Shippa na dożywocie.

Prawo USA w sprawie kary śmierci zmieniło się od pełnej swobody stanów w tej sprawie, przez konstytucyjny zakaz z 1972 roku, aż po jej przywrócenie w 1976 roku i współczesny podział na stany abolicyjne oraz te wykonujące egzekucje. To pokazuje, że „rozwiązanie”, jakim jest kara śmierci nie jest akceptowalne w całym kraju. W Stanach Zjednoczonych od lata toczy się na ten temat żywa, publiczna dyskusja, która w ostatnich dniach skręciła w kierunku, który przyprawił o dreszcze na plecach i zawrót głowy wielu Amerykanów oraz ludzi na całym świecie.
Publiczna egzekucja?
A chodzi o plany amerykańskich władz na publiczne przeprowadzenie egzekucji Nidala Hasana, skazanego za zabicie 13 osób w bazie Fort Hood w 2009 roku. Egzekucja nie dość, że publiczna, to ma być też transmitowana. To pomysł amerykańskiego sekretarza wojny (a więc odpowiednika polskiego ministra obrony), Pete’a Hegsetha. Te plany wywołały słowa oburzenia, które płyną z wielu stron świata. Także w Polsce politycy i eksperci łapią za głowy. Szymon Hołownia, wicemarszałek Sejmu, w rozmowie z TOK FM podkreślił, że ostatnie dramatyczne wydarzenia w polskich szkołach (w których doszło do ataków nożowników) dobitnie pokazują, że skrajne emocje buzują w społeczeństwie (także u najmłodszych jego przedstawicielach). W tej trudnej sytuacji, która wymaga naprawy, na pewno nie pomogą takie inicjatywy jak publiczna egzekucja. – Musimy być asertywni i bronić naszych wartości. Nasze dzieci nie chcą oglądać egzekucji w internecie, bo – z całym szacunkiem dla żyjącego wciąż człowieka – to byłby patostreaming, a więc transmisja treści o charakterze patologicznym. Treści, które zniszczą psychikę naszych dzieci – mówił Hołownia.
Nauczanie Kościoła i wartości państwa prawa
Zatrzymajmy się przy słowie „szacunek”. O szacunku wobec człowieka mówi Katechizm Kościoła Katolickiego. Dokument naucza, że szacunek dla człowieka wynika bezpośrednio z jego niezbywalnej godności, ponieważ każda osoba ludzka została stworzona na obraz i podobieństwo Boże. I należy się on każdemu człowiekowi – od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Naturalną śmiercią nie jest śmierć w wyniku egzekucji, nawet jeśli wykonanej w majestacie prawa. Dziwi więc, że władze Stanów Zjednoczonych, które często powołują się na wartości chrześcijańskie, dopuszczają możliwość wykonywania kary śmierci na ich terytorium. A przecież na religię i wiarę wielokrotnie powołują się obecnie rządzący w USA: prezydent Donald Trump czy sekretarz Pete Hegseth.

Nawet gdy odejdzie się od wartości chrześcijańskich i nauczania Kościoła, a przeniesie się na grunt państwa prawa, to konsekwencje, jakie niesie za sobą kara śmierci nie wytrzymują zderzenia z obroną podstawowych praw człowieka i zasad demokracji. Po pierwsze – kara śmierci nawet za najcięższe przestępstwa i zbrodnie nie przynosi pełnego zadośćuczynienia, nie naprawia krzywd, nie wyrównuje strat. Po drugie – kara śmierci może być wynikiem wyroku opartego na błędnych podstawach (takie historie się zdarzały). Po trzecie – wykonywaniem kary śmierci państwo (a pośrednio także jego obywatele) zrównują się w metodach stosowanych przez zbrodniarzy. Chroni ich jedynie prawo, które na to zezwala, ale czyn sprowadza się do tego samego, a więc do zabójstwa.
Po czwarte – i tu wracam do przypadku Christi Pike – kara śmierci może okazać się po prostu nieskuteczna. Wtedy państwo i jego władze narażają się na śmieszność, a co gorsza – na zarzut torturowania człowieka (za co może być zasądzone wielomiliardowe odszkodowanie).
Będzie reakcja?
Władze państwa, które chcą uchodzić za racjonalne i jednocześnie odpowiedzialne, powinny być zdolne do tego, by przyznać, że dane rozwiązanie nie działa, jest błędne, bywa nieskuteczne, a do tego jest moralnie wątpliwe.
Politycy powinni reagować na wydarzenia, które wskazują na ułomność prawa i złe działanie struktur państwowych. Oddech Christi Pike, który mimo dwóch śmiercionośnych zastrzyków, ciągle było słychać w sali egzekucji, zdaje się być krzykiem skierowanym do społeczności międzynarodowej. Skazana na śmierć, która przeżyła, zdawała się mówić: „Odstąpcie od zabijania, za które sami mnie karzecie. Zabijanie nigdy nie powinno być metodą rozwiązywania ludzkich spraw. Tym bardziej nie powinno być metodą tych, którzy posiadają władzę”.

Po przeprowadzeniu nieudanej egzekucji Pike straciła przytomność i została przewieziona do lokalnego szpitala. Przez kilka dni lekarze byli pewni, że nastąpiła śmierć mózgu, spodziewali się szybkiego odłączenia jej od aparatury podtrzymującej życie. Kobieta ostatecznie wybudziła się i we wtorek zaczęła mówić. Jej adwokat Randy Spivey przekazał, że jej pierwsze słowa brzmiały: „Gdzie jestem?” oraz „Kim jesteś?”.
Człowiek nie jest Bogiem
Te dramatyczne wydarzenia przypominają sytuacje, kiedy ludzie po długotrwałej śpiączce jednak się budzą i odzyskują przytomność. Wielu czekało już na ich śmierć, a oni jednak pokazali, że siła życia bywa nieprzewidywalna. Są też przypadki, gdy rodzice i lekarze spodziewają się narodzin dziecka z wadami letalnymi, a okazuje się, że jednak dziecko żyje i ma szanse na zdrowe życie. Aborcja, eutanazja czy kara śmierci zawsze sprowadzają się do jednego: są próbą ingerowania w ludzkie życie, o którego początku i końcu powinien decydować wyłącznie Bóg. Każda próba wejścia w Jego „kompetencje” przynosi złe skutki.
Pike miała być pierwszą kobietą straconą w stanie Tennessee od ponad 200 lat. Jej obrońcy przez dekady składali kolejne apelacje. W dniach poprzedzających egzekucję zarówno Sąd Najwyższy USA, jak i gubernator stanu Tennessee Bill Lee odmówili wstrzymania wykonania wyroku. Po nieudanej próbie prawnicy Pike ponowili apel o zamianę kary śmierci na dożywocie bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe.
11 października Pike opuściła szpital i została przewieziona z powrotem do zakładu karnego dla kobiet w amerykańskim stanie Tennessee.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Jak się zmieniło podejście Kościoła do kary śmierci?
Papież: kara śmierci jest niedopuszczalna [+WIDEO]
Katolicy w Ameryce walczą o zniesienie kary śmierci





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny