fot. Waldemar Brandt/unsplash

Hubert Piechocki: odkryj czuły sens Bożego Narodzenia [FELIETON]

Do Betlejem! To kierunek, który warto obrać sobie w Adwencie. Poprowadzi nas tam czułość i nawrócenie. Wszystko po to, byśmy 24 grudnia wieczorem znaleźli się w dobrym miejscu i czasie.

Gdy zaczyna się Adwent, to często sięgam po jedną z książek, która już od wielu lat znajduje się w mojej biblioteczce. Dostałem ją, jak miałem 10, może 12 lat. Mowa o „Tajemnicy Bożego Narodzenia”, której autorem jest Jostein Gaarder. Tak, ten sam, który napisał dużo bardziej znaną powieść „Świat Zofii”. Dzięki tej książce wielu – nie tylko młodych – ludzi zainteresowało się filozofią.

>>>Justyna Nowicka: Maryja niesie Jezusa tam, gdzie On sam ma trudność z dotarciem

Okruchy

„Tajemnica Bożego Narodzenia” nie jest tak obszerna jak „Świat Zofii”. Niemniej, zawiera w sobie równie wiele mądrości. Pomimo moich 34 lat ta książka wciąż mnie urzeka – swoją prostotą, ale też głębią. Przed nami kolejny Adwent – postanowiłem, że i w tym roku przeczytam tę historię. Niby ją znam, ale tak naprawdę za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. Jakiś okruch, szczegół, który każe mi trochę inaczej spojrzeć na tę opowieść.

fot. unsplash

Lubię kalendarze adwentowe

Bardzo lubię kalendarze adwentowe. Otwieranie codziennie kolejnego okienka i wyjęcie z niego słodkiej niespodzianki sprawia mi teraz chyba więcej radości niż w dzieciństwie. Samemu kupuję sobie teraz taki kalendarz. Niezwykły kalendarz adwentowy odkrywa też w pewnej księgarni Joachim, bohater książki Gaardera. To kalendarz, w którym każdego dnia znajduje się kolejny fragment historii Elisabet. 24 rozdziały – czyli 24 dni – od 1 do 24 grudnia. „Tajemnica Bożego Narodzenia” sama w sobie jest zatem kalendarzem adwentowym. I przyjemność z jego lektury jest znacznie większa niż ta po zjedzeniu czekoladki z okienka (co nie zmienia faktu, że ja po czekoladki też sięgnę…). Mamy dwie opowieści. Jest Joachim przygotowujący się do Bożego Narodzenia poprzez codzienne zaglądanie do tajemniczego kalendarza. A my zaglądamy tam razem z nim. Towarzyszymy wędrowcom – Elisabet i jej kolejnym towarzyszom – którzy zmierzają do Betlejem na narodziny Jezusa. Ich podróż jest niezwykła, bo odbywa się równolegle w czasie i przestrzeni. Bohaterowie z północy Europy kierują się ku Ziemi Świętej, a jednocześnie z XX w. do czasu, kiedy narodził się Jezus.

adwent

pixabay.com

Inny pośpiech

Na początku Adwentu zachęcam każdego do sięgnięcia po tę uniwersalną opowieść – poruszy serce dziecka, ale i człowieka dorosłego. Czy bohaterowie dotrą do Betlejem? Jak się można domyśleć – tak. Ale co ich tam spotka? Co jest na końcu tej opowieści? To już zostawiam do odkrycia czytelnikom. Na pewno czeka nas wiele zaskoczeń. I często przypomnimy sobie o wielu prostych, a często zapomnianych przez nas prawdach o życiu. Jeśli ktoś nie ma jeszcze pomysłu na ten Adwent, to taka właśnie propozycją last minute może być właśnie lektura „Tajemnicy Bożego Narodzenia”. Czas przedświąteczny wielu z nas kojarzy z porządkami, zakupami, gotowaniem i z ciągłą gonitwą. Tymczasem, warto się zatrzymać i, jak bohaterowie Gaardera, spojrzeć na Adwent inaczej. Oni będą się spieszyć – ale nie na zakupy, a do betlejemskiej groty. I taki pośpiech zalecam w Adwencie każdemu z nas.

>>> „Adwent jest po to, by…” – ks. Piotr Pawlukiewicz radzi, jak przygotować się na Adwent [WIDEO] 

„Kto wie, czy baranek nie ożył i nie uciekł z tego dużego sklepu dlatego, że nie miał już siły wysłuchiwać brzęku aparatów kasowych i towarzyszącej zakupom paplaniny? Kto wie, czy nie z tego samego powodu pobiegła za nim Elisabet? Chodzenie po sklepach nigdy nie sprawiało jej szczególnej przyjemności”
(
Jostein Gaarder, „Tajemnica Bożego Narodzenia”, przeł. Halina Thylwe)

adwent roraty świeczka światło

fot. pexels

Czas czułości 

Kościół daje nam niezwykły czas przygotowania się na Boże Narodzenie. Spróbujmy tym razem zrezygnować z tego przedświątecznego rozgardiaszu i pośpiechu – może to szansa, którą stworzyła dla nas – nieoczekiwanie – pandemia koronawirusa? Tak wielu rzeczy teraz nie możemy robić – to spróbujmy odkryć piękno tego, co da się robić. A tym pięknem jest odkrycie tekstów liturgicznych na Adwent i odkrycie drugiego człowieka. Niech ten Adwent stanie się właśnie otwarciem na drugiego, obdarzeniem go czułością. Na co dzień bardzo brakuje nam czułości, jesteśmy szorstcy – względem siebie i innych. A Adwent zaprasza nas właśnie do czułości! Przecież oczekujemy na tak delikatne wydarzenie, jakim są narodziny. Dlatego Bóg chce w tym czasie nas utulić, obdarzyć swoją Ojcowską czułością. Bo Mu chodzi też o to, byśmy w to Boże Narodzenie i my się na nowo narodzili. Będziemy tacy sami, to oczywiste. Ale jednocześnie mamy być inni. Ale to będzie możliwe tylko wtedy, gdy dobrze wykorzystamy czas Adwentu. Taki, jaki akurat mamy – z wszystkimi obostrzeniami i ograniczeniami.

zima śnieg

fot. unsplash

Odkrywanie sensu

Adwent ma nam bowiem pomóc w odkryciu tajemnicy i sensu Bożego Narodzenia. Oczywiście, przecież wiemy, że chodzi o przypomnienie faktu sprzed ponad 2000 lat. Faktu narodzenia się w Betlejem Jezusa, który potem zmarł na krzyżu i zmartwychwstał – zbawił nas. To prawda, ale niepełna. Bo Boże Narodzenie ma też wiele innych sensów – bardzo indywidualnych. Do każdego z nas Bóg chce coś w tym czasie powiedzieć, bardzo osobiście. Czule – jak tylko On to potrafi. Ale żeby to dostrzec, żeby to usłyszeć – trzeba się przygotować i otworzyć. Tylko wtedy odnajdziemy swoją własną tajemnicę tego konkretnego, nadchodzącego Bożego Narodzenia. Przypomina mi sięOpowieść wigilijna, klasyczna już historia, którą napisał Charles Dickens. To właśnie opowiadanie, które przedstawia takie dochodzenie do indywidualnego sensu Bożego Narodzenia. Ebenezer Scrooge musi spotkać kilka duchów, dzięki którym dojdzie do tego, jakim powinien być człowiekiem. To dla niego trochę taki koncentrat Adwentu. Bo spotkania z kolejnymi duchami prowadzą go ostatecznie do nawrócenia – czyli do sensu Adwentu i Bożego Narodzenia. Ebenezer wreszcie jest czuły.

>>> Jesteś cała piękna. Niesamowita pieśń adwentowa o Maryi [WIDEO]

fot. pixabay

Do Betlejem!

Zmierzajmy w tym czasie do Betlejem, jak bohaterowie Gaardera. Szukajmy swojej tajemnicy Bożego Narodzenia. Jeśli dobrze przeżyjemy Adwent, to 24 grudnia spotkamy się  w betlejemskiej grocie – z Maryją, Józefem, pastuszkami, zwierzętami i przede wszystkim z Nim – z Jezusem Chrystusem. Nasza podróż nie będzie odbywała się w czasie i przestrzeni, jednak będzie realną podróżą – bo ma swój konkretny cel. Dajmy się zaprosić do tej podróży – a jej hasłem przewodnim niech w tym roku będzie „czułość”. Gdy tak brakuje nam dotyku i bliskości drugiego człowieka – skupmy się na czułości i na sposobach, którymi możemy ją okazywać drugiemu człowiekowi. Pobiegnijmy za barankiem i Elisabet, by znaleźć się w dobrym miejscu i czasie. Skruszmy swe serca, jak zrobił to Ebenezer Scrooge. 

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze