Fot. screen yt AvvenireNEI/AI

Fot. screen yt AvvenireNEI/AI

Zamach na kościół w Jordanii. „Terroryści nie zdołają rozerwać naszej jedności”

Przemoc w imię religii stanowi zdradę wiary. Ból spowodowany tym atakiem nie był ani chrześcijański, ani muzułmański, był jordański – zwraca uwagę bp Iyad Twal, podkreślając, że z dramatu, jakim był zamach na uczestników pogrzebu w kościele św. Jerzego w Hmoud, w którym w październiku życie straciło 9 osób, należy wyciągnąć lekcję dla pokojowej przyszłości Jordanii.

Do ataku na kościół prawosławny w miejscowości Hmoud, w prowincji Karak, na południu Jordanii, doszło 23 października w czasie trwających właśnie uroczystości pogrzebowych. Zginęło dziewięć osób, a 40 zostały ranne.

Atak, przeprowadzony przy użyciu broni automatycznej zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz świątyni, wstrząsnął całym krajem i wywołał zakrojoną na szeroką skalę operację sił bezpieczeństwa, której kulminacją było schwytanie trzech terrorystów. Król Jordanii Abdullah II podkreślił, że „krew męczenników z Karaku jest zobowiązaniem” do tego, by „ekstremiści terrorystyczni nie zagrozili bezpieczeństwu i jedności tego kraju”.

Każdy atak rani cały naród

Do tego, by jedność i solidarność stały się bastionem przeciwko terroryzmowi wezwał również bp Iyad Twal, wikariusz patriarchalny dla Jordanii. W liście opublikowanym na oficjalnej stronie Łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy, któremu podlega Kościół w Jordanii, podkreślił, że każdy tego rodzaju atak rani cały naród.

„Miałem jednak również okazję osobiście doświadczyć i być świadkiem czegoś niezwykłego: Jordańczycy z różnych środowisk i religii podchodzili do siebie z współczuciem i solidarnością” – wskazał bp Twal, podkreślając, że terrorystom nie udało się rozerwać wielowiekowego współistnienia. Dla jordańskiego hierarchy ta reakcja nie jest instytucjonalną fasadą ani odpowiedzią podyktowaną okolicznościami, lecz odzwierciedleniem mocnej tkanki społecznej ugruntowanej przez czas. „Ból spowodowany tym zamachem nie był ani chrześcijański, ani muzułmański – był jordański” – podkreślił bp Twal.

>>> Gdzie Leon XIV odprawi pierwszą Mszę w podróży po Ameryce Łacińskiej? To symboliczne miejsce

Fundament współobywatelstwa

Jordański hierarcha napisał w liście, że natychmiastowa reakcja króla Abdullaha, instytucji państwowych i przywódców religijnych z całego kraju, którzy jednogłośnie potępili zamach, była dla chrześcijan czymś więcej niż słowami pociechy. „Odczuliśmy – pisze bp Twal – wsparcie współobywateli, którzy rozumieli, że atak na jakiegokolwiek członka naszego społeczeństwa rani cały naród”.

Według wikariusza patriarchalnego reakcje po zamachu odzwierciedlają przekonanie podzielane przez większość Jordańczyków: „Każde ludzkie życie ma swoją godność, a przemoc popełniana w imię religii zdradza wartości, które religia powinna wspierać”.

Biskup podkreśla, że współistnienie ludzi różnych religii nie jest w tym kraju abstrakcyjną koncepcją ani zwykłym ustępstwem prawnym. „Często mówię odwiedzającym naszą ojczyznę, że wspólnego obywatelstwa w Jordanii nie da się zrozumieć wyłącznie poprzez literę prawa i oficjalne deklaracje. Trzeba je przeżywać. Widać to w przyjaźniach między rodzinami, w klasach szkolnych, gdzie dzieci chrześcijańskie i muzułmańskie dorastają razem, oraz w miejscach pracy, gdzie współpracownicy dzielą się obowiązkami codziennego życia” – wskazał bp Twal.

Chrześcijanie nie są odizolowaną cząstką 

To przekonanie wikariusza patriarchalnego znajduje swe echo w słowach Leona XIV, który dwa dni po zamachu zapewnił o modlitwie za zabitych i rannych oraz wyraził bliskość z całym tym krajem, który – jak podkreślił papież – wyróżnia się pokojowym współistnieniem i wzajemnym szacunkiem między różnymi religiami.

Według bp. Twala, wspólne życie, troska o wszystkich, integracja, dbanie o Kościół to nie tylko cel społeczny, ale także duchowa odpowiedzialność. „Obrona godności ludzkiej, zachęcanie do wzajemnego szacunku i umacnianie harmonii w społeczeństwie są istotnymi elementami naszej chrześcijańskiej misji” – czytamy w liście.

Tożsamości i misji mniejszości chrześcijańskiej bp Twal nie chce opisywać jako „odizolowanej cząstki”. „Jako biskup służący Kościołowi katolickiemu w Jordanii nie postrzegam chrześcijan jako oddzielonych od reszty społeczeństwa. Jesteśmy częścią historii Jordanii, jej teraźniejszości i przyszłości. Kiedy Jordania się weseli i my się radujemy. Kiedy Jordania cierpi, my też cierpimy” – pisze bp Twal.

Jego zdaniem, rola Kościoła katolickiego przejawia się m.in. w niesieniu codziennej pomocy potrzebującym, niezależnie od wyznawanej przez nich religii. Katolickie instytucje edukacyjne i ośrodki służby zdrowia stanowią filar dla całej społeczności narodowej: „Nasze szkoły kształcą tysiące młodych Jordańczyków, z których większość to muzułmanie. Nasze instytucje charytatywne, placówki opieki zdrowotnej i programy społeczne służą rodzinom bez żadnych wyjątków”.

To zaangażowanie, wyjaśnia bp Twal, stanowi samą istotę misji płynącej z Ewangelii. „Dla nas to coś więcej niż praca społeczna – pisze jordański hierarcha. – To żywe świadectwo Ewangelii. Wierzymy, że wiara powinna budować mosty, a nie mury. Prawdziwa wiara powinna zbliżać ludzi, a nie ich oddalać”.

Odporność Jordańczyków

W swoim liście bp Twal odnotowuje trudności, z jakimi musi mierzyć się Jordania: kraj stoi przed poważnymi wyzwaniami gospodarczymi, presją przepływów migracyjnych i geopolityczną niestabilnością na granicach regionu; mimo że jest kolebką pokojowego współistnienia, nie jest wolny od problemów i trudności. „Nie twierdzimy, że Jordania jest społeczeństwem idealnym ani że chrześcijanie nigdy nie doświadczają trudności” – zauważa wikariusz patriarchalny.

Wśród problemów wymienia: brak wystarczającej reprezentacji w życiu publicznym i nie zawsze równe szanse w codziennym życiu, pokusę emigracji i troskę o zachowanie swojej wielowiekowej obecności i chrześcijańskiego dziedzictwa. 

 „Prawdziwego współobywatelstwa nie buduje się, udając, że trudności nie istnieją. Rozwija się ono, gdy stawiamy im czoło razem, z wzajemnym szacunkiem i wspólnym poczuciem odpowiedzialności” – zauważa biskup. Jordański hierarcha przypomina, że harmonia społeczna nie jest czymś osiągniętym raz na zawsze, lecz otwartym placem budowy, który „wymaga stałej troski” i który należy odnawiać poprzez edukację, dialog, odpowiedzialne przywództwo i sprawiedliwość.

„To, co daje mi nadzieję, to odporność Jordańczyków” – pisze bp Twal. Przypomina, że wielokrotnie nie było ich przyzwolenia na to, by strach i podziały wzięły górę. „Wciąż wybierają szacunek zamiast nienawiści, solidarność zamiast podejrzliwości oraz jedność narodową zamiast sekciarstwa. Dni po zamachu w Hmoud przypomniały mi o czymś, czego nauczyłem się podczas mojej posługi: siła Jordanii leży nie tylko w jej instytucjach, ale także w charakterze jej mieszkańców. Kiedy jest to najbardziej potrzebne, Jordańczycy decydują trzymać się razem” – wskazuje w swym liście bp Twal.

Nadzieja dla Bliskiego Wschodu

„Najsilniejszą odpowiedzią na przemoc – podsumowuje biskup – jest determinacja zwykłych ludzi, by pozostać sąsiadami, przyjaciółmi i współobywatelami. Widzieliśmy tę determinację po ataku na Hmoud i pozostaje ona jednym z największych źródeł nadziei dla przyszłości Jordanii”.

Bp Twal, który sam jest rodowitym Jordańczykiem, podkreśla, że jego rodacy, zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie, razem płaczą, trzymają się razem i razem budują: „Jest to prawdziwe znaczenie współobywatelstwa. To coś więcej niż idea polityczna. To sposób na życie i jeden z najcenniejszych darów Jordanii dla regionu: pokój i sprawiedliwość”.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze