fot. unsplash

„Życie konsekrowane to nie jest życie samotne” [OPOWIEŚĆ KATARZYNY]

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Osoby konsekrowane to nie tylko ci, których nazywamy siostrami lub braćmi zakonnymi. To także ci, którzy żyją między nami, nie noszą habitów, sutann czy zakonnych welonów. To osoby świeckie, a jednak konsekrowane. 

Zdjęcie: Katarzyna Dzierżanowska, fot. arch. prywatne


Poświęcają swoje życie Bogu, drugiemu człowiekowi, modlitwie. To ludzie, którzy wybrali na świecie jedno: jednego Boga. Jednocześnie chcą żyć w tym świecie, nie separować się od niego. Taka jest Kasia. Katarzyna Dzierżanowska – na drodze do życia konsekrowanego od sześciu lat. Przypatrzmy się jej historii, w Światowy Dzień Życia Konsekrowanego. Przypomnijmy: to dzień ustanowiony przez papieża Jana Pawła II w 1997 r., przypadający corocznie w święto Ofiarowania Pańskiego. Ma nas skłonić do głębszej refleksji nad darem życia poświęconego Bogu.  

Jasno sprecyzowany cel – świętość
Wszystko zaczęło się we Wspólnocie Emmanuel. To grupa także dla tych niekonsekrowanych. Należą do niej osoby żyjące w małżeństwie, stanu wolnego, księża, ale także żyjące w celibacie dla Królestwa Bożego – kobiety i mężczyźni, czyli siostry i bracia konsekrowani. Tak jak Katarzyna Dzierżanowska. Są oni szczególnie oddani adoracji, współodczuwaniu i ewangelizacji. Żyją w duchu rad ewangelicznych, w duchu pokory i dyspozycyjności.  

Katarzyna trafiła do „Emmanuela” dzięki swojej katechetce. „Zawsze namawiała nas, byśmy pojechali na Forum Młodych do Paray le Monial, które organizuje Wspólnota. Wydawało mi się, że nie mam na to czasu, pieniędzy” – wspomina tamte czasy w rozmowie z portalem misyjne.pl. Wspomina też, że pierwsze spotkania we Wspólnocie w ogóle jej nie przekonały. „Wydawało mi się, że jest zbyt sztywno. Przeczytałam jednak statut i co zauważyłam? Cel. Celem Wspólnoty była świętość. Tak po prostu. Dążenie do niej. Zainteresowało mnie to” – tłumaczy Kasia. Wcześniej trafiła do innej grupy modlitewnej, która nawet w międzyczasie odeszła od Kościoła. To doświadczenie nadszarpnęło jej zaufanie do grup kościelnych, dlatego następne zaangażowanie zaczęła od gruntownego sprawdzenia celów nowej grupy. Jasny statut i stabilne osadzenie w strukturach Kościoła były podstawą. 

Pójść na całość
Cel był jasno sprecyzowany. Świętość to oczywiście cel każdego chrześcijanina, choć nie zawsze o zdajemy sobie z niego sprawę. „Jak się dąży, to nie wiadomo, czy się cel osiągnie. Jednocześnie jeśli się tej drogi nie podejmie, to nigdy się nie dowiemy, czy nam się to uda” – mówi z uśmiechem Katarzyna. Nie od razu jednak była do tego przekonana, by myśl o życiu konsekrowanym realizować we Wspólnocie „Emmanuel”. Moja rozmówczyni wspomina, że „zaproszenie od Boga” pojawiło się na studiach. „To było zaproszenie, które mogłam przyjąć, było bardzo delikatne, ta wolność była dla mnie bardzo ważna”.

Zdjęcie: logo Wspólnoty Emmanuel

Katarzyna podkreśla, że chciała wybrać Boga całkowicie, zaufać Mu całkowicie i zaangażować się „na całego” dlatego myśląc o powołaniu, myślała bardziej o zakonach. Pewnego dnia rozmawiała z jedną z sióstr konsekrowanych, a ta zaproponowała jej tę samą drogę. „Ja chciałam iść na całość, nie na pół gwizdka” – wspomina. Gdy pytam ją o to, czy świeckie osoby konsekrowane żyją w swym powołaniu rzeczywiście na pół gwizdka, dziś odpowiada bez wahania: „Absolutnie nie. Pracujemy normalnie w świecie, nie w katolickich enklawach. Im bardziej byłam w środku, tym bardziej wiedziałam, że to nie jest coś połowicznego. Forma naszego życia jest radykalna – to trzeba sobie jasno powiedzieć. Jednak to polega na czymś innym niż życie w zakonie. Ten radykalizm polega na tym, że staramy się żyć życiem kontemplacyjnym, modlitwą jednocześnie pozostając osobami świeckimi” – mówi Katarzyna. 

Czy wiesz, że…
Osoby konsekrowane modlą się dwie godziny dziennie, starają się codziennie być na mszy św., codziennie modlić się modlitwą uwielbienia. Przyznać trzeba, że wymaga to sporego wysiłku, samodyscypliny, umiejętności logistycznych. Trudno to porównywać z życiem zakonnym, ale życie kontemplacyjne i jednoczesne „życie w świecie” może bywać nawet trudniejsze. „Żyjemy w świecie, wykonujemy swoje zawody, staramy się żyć obecnością Bożą. Żyjemy w takim samym pośpiechu jak inni, pod taką samą presją jak inni, bywamy zmęczeni. Nasz wybór to jednocześnie wielkie wyzwanie i wielka radość” – mówi Katarzyna. 

Zdjęcie: członkowie Wspólnoty podczas wspólnej modlitwie uwielbienia, fot. Wspólnota Emmanuel

Warto pamiętać, że wspólnota osób konsekrowanych to wspólnota świecka, nie zakonnicy. Osoby konsekrowane żyją w duchu rad ewangelicznych. To celibat, życie w ubóstwie – rozumianym jako życie proste i radosne (w rytuale zaangażowania do celibatu osoba konsekrowana mówi, że chce „na wzór Chrystusa pozwolić się zubażać”). Zasadą wiążącą jest też posłuszeństwo zarządowi Wspólnoty. Pytam Katarzynę o to, jak wygląda realizacja tych zasad. Na czym polega owo „zubażanie się”? Tu nie chodzi o zarobki, nie ma limitu dochodów, którego osoby konsekrowane nie mogłyby osiągać (bo byłby „nieprzyzwoity”). Chodzi o to, by do materialnej sfery życia nie przykładać zbyt dużej wagi (a na pewno nie największej). To pogodzenie się z perspektywą, że „będę mieć mniej”. I – co najważniejsze – to ma uszczęśliwiać i uszczęśliwia. Osoby konsekrowane upraszczają swoje życie, nie przywiązują się do rzeczy i pieniędzy, w świeckim języku powiedzielibyśmy o minimalizmie.  

Obrączka symbolem miłości Boga
Dlaczego celibat? „To podstawa. Dzięki temu wszystko inne w byciu osobą konsekrowaną ma sens” – mówi siostra Katarzyna i od razu tłumaczy, na czym to polega. „Konsekrowane życie nie jest życiem samotnym tylko życiem w jedności i miłości z Bogiem. W dniu zaangażowania wieczystego otrzymujemy obrączki. To symbol miłości oblubieńczej – miłości Boga. Ta miłość ma się realizować najpełniej właśnie w życiu konsekrowanym. To życie, w takiej formie, jest płodne, wtedy przynosi owoce. Ani posłuszeństwo Wspólnocie, ani ubóstwo nie miałyby sensu, gdyby moją miłością nie był Jezus. Gdybym się jej całkowicie nie oddała” – mówi siostra. Zdarzają się osoby, które z tej drogi rezygnują, dlatego czas rozeznawania powołania do życia konsekrowanego, do przyjęcia ślubów, trwa nawet 10 lat. Śluby są nazywane zaangażowaniem – po to, by dopasować nazewnictwo do życia świeckiego. „Nie chcemy, by język dotyczący naszego powołania był kalką z życia zakonnego. Są tu przecież różnice” – mówi Katarzyna Dzierżanowska. 

fot. pixabay

Życie kontemplacyjne i misyjne
„Trwanie przed Jezusem Eucharystycznym prowadzi do poszukiwania Jego Oblicza w tych, z którymi On sam się utożsamiał – najuboższymi. Współodczuwanie z kolei popycha nas do misji wśród tych, którzy nie znają Boga. Członkowie Wspólnoty starają się wieść życie kontemplacyjne i misyjne w świecie, dlatego osoby konsekrowane żyją i pracują w świecie, a jednocześnie chcą w nim właśnie całym sercem świadczyć, że Bóg sam wystarczy, że człowiek znajduje szczęście, gdy całkowicie Mu zaufa” – mówi Katarzyna czytelnikom misyjne.pl.  

Pamiętajmy o niej i o wszystkich osobach konsekrowanych w naszych modlitwach. Szczególnie dziś, w Dzień Życia Konsekrowanego. 

„Życie konsekrowane to nie jest życie samotne” [OPOWIEŚĆ KATARZYNY]
6 (100%) 1 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze