fot. Pexels

Zysk ponad ludzi

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Według raportu ONZ 1% najbogatszych ludzi na Ziemi posiada około 40% całego majątku ludzkości. Czy gospodarka jeszcze służy człowiekowi, czy to my staliśmy się jej niewolnikami?

Każdy system powinien służyć człowiekowi. Gospodarka ma działać tak, aby zaspokajać nasze podstawowe potrzeby materialne i normować mechanizmy rynkowe zarówno w skali mikro, jak i makro. Tymczasem dzisiaj wydaje się, jakbyśmy stracili z oczu cel regulacji, które wprowadzamy. Mamy globalną gospodarkę, która sprzyja bogaceniu się bogatych i pogrąża w biedzie tych najbiedniejszych. – Krzyk ubogich staje się coraz silniejszy każdego dnia, ale każdego dnia jest słabiej słyszany, przyćmiony zgiełkiem garstki bogatych, których jest coraz mniej, a którzy są coraz bogatsi – mówił papież Franciszek przed jednym z obiadów dla ubogich w Watykanie.

Garstka bogatych

Rzeczywiście jest tak, że świat składa się w niewielkiej garstki ludzi bardzo bogatych i… całej reszty. Potwierdzają to dane Organizacji Narodów Zjednoczonych. Według raportu ONZ 1% najbogatszych ludzi na Ziemi posiada około 40% całego majątku ludzkości, 10% najbogatszych posiada 85%, a biedniejsza połowa ludzkości posiada mniej niż 1%. Powiedzieć zatem, że podział dóbr jest nierównomierny, to nic nie powiedzieć. Mamy przepaść pomiędzy ludźmi bogatymi a biednymi. Samo to zjawisko dysproporcji jest oczywiście naturalne. To komunizm proponuje równy podział dóbr i wiemy, jak próba implementacji tej idei w życiu społecznym się skończyła. Sprawiedliwie nie znaczy równo.

fot. Pexels

Dysproporcje w zarobkach

Różnice w poziomie wykształcenia, zdobytym doświadczeniu czy posiadanych umiejętnościach muszą oczywiście przekładać się na poziom zasobności. To mechanizm, który napędza przecież rozwój człowieka. Chcemy wiedzieć i potrafić więcej, aby lepiej zarabiać i prowadzić lepsze życie. Problem pojawia się wówczas, gdy między wynagrodzeniem prezesa firmy a wynagrodzeniem sprzątaczki pojawiają się różnice, które trudno sobie nawet wyobrazić. Dysproporcje w zarobkach, a tym samym w poziomie życia są dziś nie do zaakceptowania. Platon twierdził, że najniższe i najwyższe zarobki muszą pozostawać w stosunku nie większym niż 1:6. Tymczasem współcześnie w korporacjach stosunek ten wynosi średnio 1:500, a czasem nawet 1:1000!

Kościół wobec nierówności

Kościół jasno stoi na stanowisku, że rozwój części naszej planety nie może odbywać się kosztem innych ludzi lub tych z najbiedniejszych regionów. A to właśnie tam wielkie koncerny najchętniej przenoszą swoje fabryki, aby obniżać koszty produkcji, płacąc pracownikom jak najmniej. – Współpraca nad rozwojem całego człowieka i każdego człowieka jest bowiem obowiązkiem wszystkich wobec wszystkich i powinna być zarazem powszechna w całym świecie (…) lub posługując się używanymi dziś terminami, w różnych światach – napisał w encyklice poświęconej trosce o sprawy społeczne św. Jan Paweł II. – Jeśli natomiast usiłuje się urzeczywistniać rozwój w jednej tylko części lub w jednym świecie, czyni się to kosztem innych; tam zaś, gdzie rozwój zaczyna się dokonywać – właśnie dlatego, że nie bierze się pod uwagę innych, podlega przerostowi i wypaczeniu – czytamy w „Sollicitudo rei socialis”. Ten rodzaj wyzysku jest dzisiaj chyba najbardziej powszechnym wypaczeniem gospodarki. Zysk stał się ważniejszy od ludzi. Stworzyliśmy system, którego jesteśmy niewolnikami, a przecież to on miał służyć nam.

Nie stworzymy świata, w którym wszyscy będą żyć w równym dobrobycie. Ale możemy i powinniśmy działać na rzecz równych szans w dostępie do edukacji, aby każdy mógł zapracować na własną przyszłość. To pierwszy krok w stronę sprawiedliwości społecznej.

***
20 lutego obchodzimy Światowy Dzień Sprawiedliwości Społecznej. Ideą tego dnia jest promowanie wysiłków na rzecz zmniejszenia ubóstwa, wykluczenia społecznego i bezrobocia.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze