Te słowa Papieża Franciszka z Orędzia na Światowy Dzień Misyjny 2017 wzywają z mocą, by „wstać z kanapy” i by – w dynamicznej prozie życia – konsekwentnie głosić, że „Ty, o Kościele – Eklezjo, jesteś nieskończenie piękna i godna miłości: miłość ku Bogu, miłość ku bliźniemu. Oto przedmiot mojej misji”. Palau y Quer OCD) 

Inicjatywa „Misjonarz na Post” jest dla mnie sposobnością, by na klęczkach wspierać dzieło ewangelizacji. W 2013 r. papież Franciszek zwrócił się do seminarzystów, nowicjuszek i nowicjuszy tymi słowami: „Bez nieustannej relacji z Bogiem misja staje się zawodem. Pracujesz jako kto? Jako krawiec, kucharka, ksiądz, pracujesz jako ksiądz, pracujesz jako siostra zakonna? Nie, to nie jest zawód, to coś innego. Ryzyko popadnięcia w aktywizm, zbytniego polegania na strukturach, jest wciąż obecne. Jeśli spojrzymy na Jezusa, widzimy, że w przeddzień każdej decyzji czy też ważnego wydarzenia udawał się na intensywną i długotrwałą modlitwę. Dbajmy o wymiar kontemplacyjny, także w wirze najbardziej naglących i najcięższych zobowiązań. I im bardziej wasza misja wzywa was do wyruszenia na peryferie egzystencjalne, tym bardziej niech wasze serce będzie tym bardziej zjednoczone z Sercem Chrystusa, pełnym miłosierdzia i miłości. Na tym polega sekret owocności duszpasterskiej, owocności ucznia Pana!”. 

Kiedy ja „na chwilę”, bo raptem na kilka miesięcy wyruszyłam na peryferie nikaraguańskiej stolicy, Managui, nie sądziłam, że to doświadczenie realnie zmieni moją mentalność i serce. Dziś z całą mocą mogę powtórzyć za Apostołem Pawłem: „biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1Kor 9,16). 

Na doświadczenie misyjne do Nikaragui pojechałam z przeogromną ciekawością i chęcią włączenia się w życie i misję tamtejszej wspólnoty karmelitanek misjonarek (wówczas we wspólnocie przebywały siostry z Salwadoru, Kostaryki, Portoryko i Stanów Zjednoczonych).  

Na co dzień siostry prowadzą Zespół Szkół Technicznych pod wezwaniem „Praskiego Dzieciątka Jezus” w pełnym kontrastów i sprzeczności przysiółku położonym 13 km od stolicy zwanym Chiquilistagua. Do szkoły uczęszcza około 1400 uczniów. Lekcje zaczynają się wcześnie, o godz. 7.00. Wcześniej, już o 6.30 codzienna odprawa nauczycieli: modlitwa, plany na dany dzień, krótkie omówienie bieżących spraw. Teren szkoły jest bardzo rozległy, otoczony gęstą tropikalną roślinnością: zachwycają wysokie palmy i bananowce. W przepełnionych klasach (ponad 50 uczniów), na wszystkich szczeblach edukacji dzieci uczą się pilnie, choć w bardzo skromnych warunkach: w niektórych salach lekcyjnych brakuje drzwi i elektryczności, jest ciasno… Wzruszały mnie świadectwa dzieci ze starszych klas szkoły podstawowej, które mimo najszczerszych chęci, chodziły do szkoły „w kratkę”. Bieda i życie „z dnia na dzień” wyciska swe piętno: wiele dzieci i młodzieży jest zmuszonych do pracy na targowisku w stolicy (największym w Ameryce Środkowej), w warsztatach samochodowych czy w handlu obnośnym.  

Z misjonarzami klaretynami miałam okazję być we wspólnotach katolickich, które raz na kilka miesięcy uczestniczą w Eucharystii, pieszo lub konno przemierzając kilometry na spotkanie z Panem w prostej kapliczce. Doświadczyłam, jak w takich warunkach ważna jest praca świeckich katechistów, którzy po odpowiednim przygotowaniu prowadzą grupy biblijne: wzruszał mnie widok zgromadzonych prostych i ubogich osób, które mają tak żywą świadomość Kościoła i szczere umiłowanie Pisma Świętego. Mocniej wtedy pojęłam, jak ważne jest osobiste nawracanie się do Boga, karmienie się Jego słowem i dzielenie się Dobrą Nowiną. Słowo Boga ma moc, wypełnia się: „Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności” (Iz 42, 6-7).  

I oto wszystko staje się NOWE.

Oceń ten artykuł


źródło: S. Barbara Podgórska CM

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.