Znamy się z Anią (imię zmienione) od kilkunastu lat. Poznałyśmy się podczas wakacji, na rekolekcjach. Jest pogodną, inteligentną kobietą. Raczej typem działaczki niż domatorki. Uwielbia filmy, jazdę na rowerze, zespół Hillsong, a nade wszystko Boga. Jest zaangażowana w Kościele, ale czasami jest jej tam naprawdę trudno. I to nie z powodu doktryny czy wymagań moralnych, ale z powodu nas, członków tego Kościoła.

Sama nie ma odwagi napisać o tym, jak czuje się w Kościele, o tym, co ją boli. Ale ja nie mogę o tym milczeć, nie chcę, żeby musiała przeżywać to sama. Być może narażę się, podobnie jak mój portalowy kolega, na oskarżenia o lewactwo. Jeśli tak, to trudno. Ale chrześcijańska miłość i prawda są dla mnie ważniejsze. Chociaż przyznam szczerze, że nie opuszcza mnie też cicha nadzieja, że niektórzy zareagują z pewną empatią. Opowieść Ani mogłaby wyglądać tak. 

Kiedy miałam mniej więcej dwanaście, trzynaście lat zachwyciłam się chrześcijańską muzyką. Najpierw polską, a później zaczął się u nas rozwijać Internet i poznawałam zagraniczne zespoły. I słuchałam o Bogu, o Jego miłości, chciałam poznawać Go więcej i więcej. Chodziłam na spotkania duszpasterstwa, zaczęłam grać na gitarze. Ale później wszystko zaczynało się sypać. Zaczęłam sobie uświadamiać, że będę miała problem. Nie potrafiłam się do tego przyznać przed sobą. Zaczęłam nienawidzić siebie jako dziewczyny, później kobiety. Jakoś zakręciłam się w myśleniu, że gdybym była chłopakiem, to nie musiałabym czuć się winna, inna, chora, zboczona, że podobają mi się kobiety. Bardzo siebie oskarżałam, że tak czuję. Myślałam, że jeśli będę chodziła z chłopakiem, to może zmienią się moje pragnienia. Od tamtej pory minęło ponad dwadzieścia lat. Miałam ich paru, ale nic się nie zmieniło. 

Kilka lat temu załamałam się. Uświadomiłam sobie, że jeśli mam nie zwariować to muszę przestać zaprzeczać temu, że czuję to, co czuję. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, przekonać siebie czy wyprać mózgu. Będąc z chłopakami, tylko ich przez to raniłam. Ale nie wiedziałam, jak przyznać: tak jestem osobą, która ma skłonności homoseksualne i jednocześnie nie musieć rezygnować z relacji z Bogiem? Jak pozostać w Kościele?

Pierwszą konsekwencją będzie to, że nigdy nie będę mogła być w związku, pokochać w ten sposób, ani być w ten sposób kochana. Oszukiwałabym, gdybym ci powiedziała, że zawsze byłam w tej postawie niezłomna. Ale ostatecznie wybrałam. Chcę żyć blisko Boga, przystępować do komunii. I chociaż ten wybór czasami jest dla mnie tak boleśnie rozdzierający, że z trudem opanowuję łzy, jadąc tramwajem, spotykając się ze znajomymi, w pracy, to w głębi duszy wiem, że wybrałam dobrze. I będę znosić te bolesne konsekwencje. Z miłości do Chrystusa i z zaufania do nauki Kościoła. 

Drugą sprawą jest świadomość, że gdybym powiedziała ludziom związanym z Kościołem, z którymi współpracuję, z którymi wspólnie przygotowujemy różne wydarzenia, spotykamy się, modlimy – to jestem przekonana, że w większości spotkałabym się z odrzuceniem. Pomimo tego, że nie prowadzę aktywnego życia homoseksualnego, byłabym momentalnie zakwalifikowana jako ktoś, z kim lepiej się nie zadawać. Wiele razy słyszałam, kiedy moi znajomi, bliżsi lub dalsi wypowiadali się o tych zbokach, ciotach, lesbach, gejozach, ciepłych, tęczowych… tych jeszcze mniej niewybrednych epitetów nie przytoczę. I chociaż staram się nie brać tego do siebie, to bardzo mnie to boli, kiedy sobie pomyślę, że gdyby tylko wiedzieli… 

Nie wiem jak to się stało, że jestem homoseksualna. Chodzę na terapię. Modliłam się o uzdrowienie. Nie chcę od Kościoła litości ani aprobaty dla realizacji homoseksualnych pragnień. Nie chcę nikogo gorszyć. Nie chcę adoptować dzieci. Ale marzę o Kościele, w którym mogłabym powiedzieć: tak, jestem katoliczką i jestem homoseksualna. I ludzie patrzyliby na  mnie tylko przez pryzmat seksualności, która jest moją raną, ale przez pryzmat moich wyborów, tego, co mogę dać. Bo przecież pomimo tego, że nigdy nie założę rodziny, mogę kochać, mogę się przyjaźnić i nikomu ani niczemu tym nie zagrażać. Chciałabym po prostu móc żyć bez poczucia winy, bez poczucia, że muszę się ukrywać, że nie mogę podzielić się swoim zmaganiem, że muszę być zawsze bardzo ostrożna, żeby nikt się nie domyślił…  

Ania zna wiele osób. Budzi sympatię. I być może dlatego tak bardzo przeraża mnie i tak bardzo nie zgadzam się na to, żeby ujawnienie tego, z czym się zmaga, miało to wszystko przekreślić. Kościół powinien być najbezpieczniejszym miejscem do tego, by móc leczyć rany i wzrastać w miłości. Nie będzie taki, jeśli w tak łatwy sposób będziemy osądzać i wykluczać. I chociaż wymyślalibyśmy najtwardsze argumenty, to odrzucając innych, nikogo nie zafascynujemy Chrystusem. Nie damy im szansy, by mogli towarzyszyć nam na drodze ku zbawieniu.  

Bardzo poruszył mnie film ze świadectwami osób homoseksualnych, które odnalazły Jezusa i swoje miejsce w Kościele katolickim. Poniżej link do tego filmu. 

Jestem katoliczką i jestem homoseksualna 
6 (100%) 11 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze
  • Barto Lomeo

    Kpł 18; 22:”Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!”

    Kpł 20; 13:”Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się
    obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią,
    sami tę śmierć na siebie ściągnęli.”

    Rz 1; 26-28;”Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych
    namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą
    na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy
    normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie,
    mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc
    zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne
    zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic
    niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.”

    1 Kor 6;9:”Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa
    Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani
    cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą”

    • Kris538

      …. zdrowi mężczyźni i kobiety potrafią zaprzeć się samych siebie i żyć w celibacie , a Wy chorzy na duszy (homoseksualiści i inni) chcecie zmienić wszystko , cały porządek świata i stworzenia by zaakceptować Wasze chore życie w jakim celu ?Przecież to jest przeciwko Rodzinie i Bogu i to nie są jakieś tcze wydumane słowa…. Barto Lomeo dobrze naświetlił problem tej choroby ,jakże obrzydliwej zresztą , trudno tu cokolwiek więcej dodać – litość to zły kierunek , a wybór jest prosty : Bóg i wieczne życie lub potępienie i to nie jest wymysł jakiś tam Katolików czy Chrześcijan , tylko tak mówi nam Słowo Borze i trudno tu coś zmieniać czy naginać w innym kierunku !!! Gdy tworzył się chrześcijanizm – Kościół , by stać się jego członkiem / chrześcijaninem – musiała nastąpić , dokonać się przemiana i metamorfoza duszy człowieka i jakże dużo płacili za nią i płacą wyznawcy Kościała Chrześcijańskiego , jakże dużo jest różorakich przykładów nawróceń i świadectw żywej wiary ! Więc kto teraz chce fałszować i zmieniać to wszystko i w jakim celu ? Czy dla was chorych na duszy homoseksualistów to tak dużo by zmierzyć się z tym problemem ? Nie ma musu , zbawienie i wiara jest również laską i darem , nie macie innej drogi , jedyną drogą jest Jezus i Jego Miłość , której dał świadectwo swym życiem , śmiercią i zmartwychwstaniem !!! …. jakże marne są wasze obrzydliwe problemy w stosunku chociażby do Rodziców , którym choruje dziecko albo inne tragedie , które trudno po ludzku wytłumaczyć ! Przyzwolenie i wytłumaczenie homoseksualizmu w Kościele i w ogóle jest rzeczą obrzydliwą i szkodliwą …. Święci Pańscy wypełniali słowo Boże swym życiem i przykładem i nie śmieli zmieniać niczego tego co Bóg nauczał , jakże Wy osoby chore idące ku potępieniu przez obrzydliwości , które to czynicie chcecie zmieniać Naukę daną nam przez samego Boga ?!!! W imię czego ? Droga jest tylko jedna jest nią Rodzina oparta na miłości Boga jej gwarantem jest sam Chrystus i Matka Boża Maryja z wszystkimi Świętymi !!! Wszystko inne jest kłamstwem , Pan dał mężczyźnie kobietę , a kobiecie mężczyznę by mieli potomstwo i zaludnili Ziemię na chwałę Bożą ! To piękny dar ! Dziękuję Bogu za niego ponieważ jest on również mi dany ❤️ . Dziękuję Ci Jezu Chryste i Tobie Maryjo i Wam wszyscy Święci Pańscy (znani i nieznani) ❤️🔆

  • Barto Lomeo

    co można tutaj powiedzieć niech idą do egzorcysty !!! albo na msze o uzdrowienie i uwolnienie !!! Bóg chyba wyrażnie powiedział a Wy róbcie co chcecie ja sie wypisuje z tego portalu !!! albo robimy co Bóg karze albo niech każdy sobie z litości ze wspolczucia robi co uwaza , trzeba sie wyrzec siebie zeby isc za Bogiem, widze tutaj jakies lewicowe korzenie tego portalu niby z Bogiem ale spokojnie spokojnie jakis skok w bok nikomu nie zaszkodzi to jest wlasnie lewica !!!

  • Barto Lomeo

    Co Biblia mówi o praktykach homoseksualnych? Biblia mówi:
    „Dlatego wydał
    ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły
    przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też
    mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni
    ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc
    na sobie samych należną za ich zboczenie karę.” RZYM. 1,26-27

  • Barto Lomeo

    Czy homoseksualizm jest grzechem? Biblia mówi:
    „Nie będziesz cieleśnie obcował z mężczyzną jak z kobietą. Jest to obrzydliwością.” 3 MOJŻ. 18,22

  • Barto Lomeo

    Czy osoby praktykujące homoseksualizm mogą pójść do nieba? Biblia mówi:
    „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego?
    Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy,
    ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą,… nieodziedziczą królestwa Bożego.”

  • Barto Lomeo

    Podobnie jak wszystkich grzeszników, tak i osoby praktykujące homoseksualizm, Bóg nawołuje do pokuty i nawrócenia. Biblia mówi: „Zresztą
    trzeba pamiętać, że prawa w ogóle są ustanowione nie dla tych, którzy
    żyją uczciwie, lecz dla tych, którzy źle czynią…; którzy dopuszczają
    się wszelkiego rodzaju rozpusty, uprawiają homoseksualizm, prowadzą
    handel niewolnikami, kłamią, składają fałszywe przysięgi i mają na
    sumieniu wiele innych występków sprzecznych ze zdrową nauką, stanowiącą
    treść przekazanej mi do głoszenia Dobrej Nowiny o Bogu, któremu należy
    się chwała i uwielbienie.” 1 TYM. 1,9-11

  • Barto Lomeo

    Istnieje nadzieja dla osób praktykujących homoseksualizm. Biblia mówi: „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie,
    które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści,
    abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście,
    abyście je mogli znieść.” 1 KOR. 10,13 (BW)

  • Barto Lomeo

    Jak podkreślał ks. Linus Clovis z Family Life International podczas
    konferencji zorganizowanej przez Voice of the Family w Rzymie ta
    „anty-Ewangelia anty-Kościoła” jest niekiedy trudno rozróżnialna od
    świeckich ideologii, które odrzucają prawo naturalne i Dekalog. W ich
    miejsce proponuje lucyferyczny hedonizm, który nie liczy się z nikim i z
    niczym.
    Jak podkreśla duchowny rozwój anty-Kościoła następował powoli, ale
    ostatnio widać go już doskonałe. – W ciągu ostatniego pół wieku kryzys w
    Kościele narastał – mówił i dodawał, że obecnie przybrał on postać
    „odrzucenia paradygmatu myślenia naszego Pana „tak-tak, nie-nie” i
    zastąpienia doktryny duszpasterską praktyką.

  • Barto Lomeo

    Najmocniejszy atak anty-Kościoła idzie jednak w kierunku małżeństwa i
    rodziny, które są fundamentem społeczeństwa i stworzenia. – Jest
    doskonale wiadome, że jeśli zniszczy się fundamenty cały budynek runie –
    mówił. – Tym fundamentem jest małżeństwo i rodzina – dodał ks. Clovis. I
    dlatego, jest zdaniem, anty-Kościół tak mocno pracuje nad ich
    zniszczeniem. Jakie są tego symptomy? Odrzucanie nauczania na temat
    antykoncepcji, pseudomiłosierdzie okazywane rozwodnikom w ponownych
    związkach, a także powolne przekonywanie do akceptacji związków
    homoseksualnych.

  • Barto Lomeo

    https://www.cda.pl/video/55253338 ochyda , obrzydzenie !!!! i zaczyna sie juz na tym portalu przez takich pseudo niedowiarków jak Justyna Nowicka !!!!!!!!!!!! przez takich ludzi powolutku latami spoleczenswo dochodzi do tego obrzydliwego swiata jak na tym filmie

  • Michał Grzesik

    Komunia Św. to nazwa własna a nie jakaś komunia i piszemy z dużej litery (o ile mamy właściwy stosunek doń). Nie ma przeszkód, zeby pani sie ujawniła ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu. Jeden mówi; jestem alkoholikiem i sie lecze. I tyle. A inny – jestem homoseksualistą i sie leczę. I tyle. Jesli tym ludziom to nie pasuje to tylko wydaja świadectwo o sobie. Przecież jak pani doskonale wie potepione sa czyny homoseksualne (czy tez poza małżeńskie) a nie kondycja – stan, w którym pani sie znalazła. Ergo – jaki jest sens opowiadac wszystkim o swoich problemach zwiazanych z lezbijstwem? Kosciół to nie forum LGBTiZ żeby się z tym jakoś szczególnie ujawniać. Bo po co? Dobry spowiednik powinien zrobic swoje. Ujawniac się? W imie własnego egoizmu? Czyzby kolejny artykuł pisany na zamówienie odnawiania w duchu tudziez zamiany KK w radosnych zielonoswiatkowców?

    • Mario

      Nie rozumie Pan treści artykułu. Kluczowe są słowa: Kościół powinien być miejscem, gdzie osoba, która odczuwa skłonności homoseksualne otrzymuje nie tylko wytyczne moralne, jak ma postępować (to już jest), ale również wsparcie na drodze do powrotu do łaski. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi: „Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji”, które to oznaki niestety bywają nagminne w niektórych środowiskach.
      Nie chodzi w artykule o ujawnianie się z grzechem homoseksualizmu, ale o zwykłe powiedzenie o swoim problemie w środowisku katolików bez strachu, że się będzie odrzuconym tylko dlatego, że się ma wbrew swojej woli takie a nie inne skłonności. Każda osoba ma prawo do miłości od wspólnoty Kościoła. Pozdrawiam.