abp Fulton J. Sheen

fot. kadr z materiału wideo kanału EWTN Polska opublikowanego w serwisie YouTube

Abp Fulton Sheen cierpiał dla Kościoła i z powodu Kościoła

Błogosławiony Fulton Sheen może być patronem misji, kaznodziejów i nabożeństwa eucharystycznego, ale także orędownikiem jedności Kościoła w czasach narastających podziałów. Jego życie pokazuje, że krzyż może przychodzić nie tylko ze świata, lecz także z wnętrza samego Kościoła – stwierdza na łamach portalu National Catholic Register ks. Raymond J. de Souza. Uroczystości beatyfikacyjne, którym ma przewodniczyć w imieniu papieża kard. Luis Antonio Gokim Tagle odbędą się w najbliższy czwartek, 24 września w Saint Louis w Stanach Zjendoczonych.

Duchowny przypomina, że w ostatnich miesiącach życia arcybiskup Fulton Sheen przeżył jedno z najważniejszych wydarzeń swojej posługi. W październiku 1979 roku papież Jan Paweł II odwiedził katedrę św. Patryka w Nowym Jorku. Jednym z najbardziej poruszających momentów wizyty było spotkanie papieża ze starszym i schorowanym arcybiskupem Sheenem. „Dobrze pisałeś i mówiłeś o Panu Jezusie” – powiedział Jan Paweł II. Następnie dodał: „Jesteś wiernym synem Kościoła”.

Sheen zmarł w grudniu 1979 roku. W ostatnich miesiącach życia kończył autobiografię, wydaną pośmiertnie jako Treasure in Clay. Zastanawiał się w niej, czy mimo licznych sukcesów, sławy i zaszczytów rzeczywiście przyjął krzyż, o którym przez całe życie nauczał. „Byłem kapłanem, nie będąc ofiarą” – napisał. Przypominał, że Chrystus na krzyżu był jednocześnie Kapłanem i Ofiarą: „Podczas swojego procesu siedem razy przemówił do Piłata jako Kapłan, a siedem razy milczał jako Ofiara”.

kapłaństwo
fot. cathopic

Sława nie zastąpiła krzyża

Ks. Raymond J. de Souza przypomina, że Sheen był człowiekiem głębokiej modlitwy, ale jego działalność publiczna była niezwykle intensywna. Głosił kazania, pisał książki, prowadził programy radiowe i telewizyjne, wykładał na uniwersytetach i przemawiał przed wielkimi audytoriami. Sam przyznawał, że cieszył się popularnością i prestiżem. Był rozpoznawalny w milionach amerykańskich domów, spotykał przedstawicieli elit i zwykłych ludzi, a jego wystąpienia spotykały się z entuzjastycznym przyjęciem. Pod koniec życia pytał jednak, jak blisko rzeczywiście znajdował się krzyża. „Byłem kapłanem; czy byłem ofiarą?” – zastanawiał się.

Cierpienia fizyczne, operacja serca i postępujące niedomagania były tylko częścią jego doświadczenia. Sheen uważał, że szczególne próby przyszły do niego również za pośrednictwem ludzi Kościoła. „Ponieważ nie chciałem wziąć krzyża na siebie, Pan złożył go na moich plecach, tak jak złożył go na Szymonie z Cyreny, który później Go umiłował” – pisał. Wskazywał na dwa rodzaje doświadczeń: próby „wewnątrz” Kościoła i próby „poza” nim.

Konflikt z kardynałem Spellmanem

Najpoważniejszą próbą wewnątrzkościelną był jego wieloletni konflikt z kardynałem Francisem Spellmanem, arcybiskupem Nowego Jorku w latach 1939–1967. Sheen był wówczas biskupem pomocniczym Nowego Jorku, ale jednocześnie kierował Dziełem Rozkrzewiania Wiary, papieską instytucją wspierającą działalność misyjną Kościoła. Jego popularność i wpływy znacznie wykraczały poza granice archidiecezji.

>>> Abp Fulton Sheen: ewangelizacja przez radio i telewizję

Publicysta dodaje, iż spór między hierarchami dotyczył m.in. pieniędzy przeznaczonych na pomoc ubogim. Rząd Stanów Zjednoczonych przekazał archidiecezji nowojorskiej nadwyżki żywności, które następnie trafiły do agencji misyjnej kierowanej przez Sheena. Kardynał Spellman domagał się zwrotu kosztów związanych z żywnością, mimo że została ona przekazana bezpłatnie. W grę wchodziły miliony dolarów. Sheen odmówił przekazania na potrzeby archidiecezji środków, które – jak argumentował – zostały zebrane na misje.

Sprawa trafiła do Piusa XII

Konflikt eskalował. Kard. Spellman zwrócił się do papieża Piusa XII o interwencję. Obaj duchowni zostali wezwani do Rzymu, aby przedstawić swoje stanowiska. Według relacji dotyczących tego sporu Sheen przekonał papieża, że środki przeznaczone na misje nie powinny zostać przejęte przez archidiecezję. Pius XII rozstrzygnął sprawę na jego korzyść na początku 1957 roku.

Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=110938416

W tym samym roku Sheen zrezygnował z prowadzenia swojego niezwykle popularnego programu telewizyjnego. Oficjalnie jako powód podał jedynie „względy duchowe”. Jego biograf Thomas C. Reeves oceniał jednak, że za decyzją stał kardynał Spellman.

Przez kolejne lata Sheen pozostawał pod presją swojego kościelnego przełożonego. Niektórzy księża i prałaci unikali kontaktów z nim, obawiając się konsekwencji ze strony kardynała. Spellman miał określić Sheena wobec seminarzystów jako „najbardziej nieposłusznego księdza w Ameryce” i zniechęcać duchownych do zapraszania go z kazaniami. Sheen nie odpowiadał publicznie atakami. W kontaktach publicznych zachowywał dyskrecję i szacunek, traktując tę sytuację jako część krzyża, który miał nieść.

Milczenie zamiast odwetu

Po śmierci kardynała Spellmana w 1967 roku Sheen mógł przedstawić w swojej autobiografii szczegółowy opis wieloletniego konfliktu. W 1979 roku reputacja Spellmana była już znacznie bardziej kontrowersyjna, m.in. z powodu jego zdecydowanego poparcia dla wojny w Wietnamie, której sprzeciwiał się Sheen. Arcybiskup zdecydował jednak, że nie będzie wracał publicznie do dawnych sporów. Można to odczytywać jako świadomy wybór miłosierdzia i rezygnację z osobistego odwetu. Sheen nie chciał także, aby ujawnianie konfliktów z przeszłości zniechęcało wiernych do Kościoła.

Baner patronite

Krzyż także wewnątrz Kościoła

Ks. Raymond J. de Souza zwraca uwagę, że historia Sheena wpisuje się w długą tradycję osób świętych, które doświadczały cierpienia również ze strony własnej wspólnoty. Święta Mary MacKillop została ekskomunikowana, ojciec Pio był przez pewien czas ograniczany w publicznym sprawowaniu posługi, a św. Óscar Romero spotykał się z oporem części współbraci biskupów i niezrozumieniem w Rzymie.

W przypadku Sheena cierpienie nie polegało na otwartym buncie przeciwko Kościołowi, lecz na przyjęciu trudnych doświadczeń bez rezygnacji z wierności jego wspólnocie.

Dlatego jego postać może być dziś przywoływana jako przykład jedności przeżywanej nie mimo cierpienia, lecz także poprzez cierpienie. W czasach silnych napięć kulturowych i podziałów wewnątrz Kościoła jego historia przypomina, że wierność może oznaczać również cierpliwe znoszenie niesprawiedliwości, rezygnację z odwetu i troskę o dobro wspólnoty ponad własną reputację – stwierdza na łamach National Catholic Register ks. Raymond J. de Souza.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze