PAP/Andrzej Grygiel

Abp Skworc: człowiek przegrywa, gdy lekceważy lub chce przechytrzyć żywioły

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Człowiek przegrywa tym bardziej, gdy lekceważy lub chce przechytrzyć żywioły – mówił w niedzielę metropolita katowicki abp Wiktor Skworc podczas mszy żałobnej za górników, którzy zginęli w czwartek w kopalni CSM Stonawa w Czechach.

W homilii wygłoszonej w trakcie mszy w katowickiej archikatedrze abp Skworc nawiązał do pierwszych słów wypowiedzianych przez zmartwychwstałego Jezusa do apostołów: „Pokój wam”. „To pozdrowienie to nie tylko słowa, także dar pokoju, jakże nam wszystkim potrzebnego” – zaznaczył metropolita.

„To przez Niego, jedynego Zbawiciela człowieka, chcemy dziś powiedzieć Bogu o trzynastu górnikach, którzy oddali swoje życie w katastrofie górniczej w kopalni w Stonawie, w okręgu Karwina w Republice Czeskiej, gdzie pracowali” – wskazał.

„Dwunastu z nich to nasi rodacy, mieszkańcy południowej części naszej diecezji, ościennych i innych, którzy tam znaleźli górnicze miejsce pracy, dokąd większość codziennie dojeżdżała ze swoich domów. Jest to możliwe w Europie bez granic” – zaznaczył abp Skworc. „Wszyscy jesteśmy głęboko wstrząśnięci ich gwałtowną śmiercią” – dodał.

„Ta kolejna w górnictwie węglowym katastrofa uświadomiła nam znowu, jak niebezpieczna jest praca pod ziemią, kiedy dochodzi do spotkania z niedającymi się okiełznać do końca żywiołami. W kontakcie z nimi zawsze przegrywa człowiek, nawet uzbrojony w maszyny i urządzenia najnowszej techniki i technologii” – podkreślił abp Skworc.

„Przegrywa tym bardziej, jeśli żywioły lekceważy lub próbuje je przechytrzyć, lekceważąc zasady bezpieczeństwa, oszczędzając na urządzeniach zabezpieczających, ryzykując lub co gorsza stawiając prymat produkcji, ton wydobytego węgla przed bezpieczeństwem. W tej sprawie czujniki metanometrii z wielu kopalń mogłyby powiedzieć, jak naprawdę było i jak jest” – podkreślił.

Do wybuchu w kopalni CSM, należącej do państwowej spółki Kopalnie Ostrawsko-Karwińskie (OKD), doszło w czwartek. Górnicy znajdowali się 800 metrów pod ziemią. Zginęło 13 osób, w tym 12 Polaków i Czech. Ciało jednej z ofiar zostało wydobyte na powierzchnię jeszcze w czwartek, ciała kolejnych trzech w niedzielę. Zwłoki dziewięciu górników wciąż pozostają 800 m pod ziemią.

Zobacz także
Wasze komentarze