Fot. Freepik

Ewangeliczne ubóstwo to nie gloryfikacja biedy [FELIETON] 

Wiele osób z dostatnich krajów lubi jeździć w rejony ubogie i zachwyca się „szczęściem” tamtejszych ludzi. Należy oczywiście brać przykład z tego, że człowiek potrafi się cieszyć nawet wtedy, gdy mu czegoś brakuje. Nie oznacza to jednak, że ci ludzie są szczęśliwi z powodu swojego niedostatku. Z jakiegoś powodu wspomniani podróżnicy niechętnie zamieniliby się miejscami z ludźmi, których prostym szczęściem się zachwycają. 

Chrześcijańska cnota ubóstwa ustawia człowieka w odpowiedniej pozycji wobec dóbr materialnych. Nie oznacza konieczności życia w biedzie czy tym bardziej jej nie gloryfikuje. Dobra materialne są wszak dobrami, lecz przemijającymi. Ich wartość jest niewielka wobec dóbr wiecznych. Istotną kwestią jest to, jak ich używamy, a nie to, ile ich posiadamy. Ja mówię – oby jak najwięcej. Kiedy bowiem zachwycamy się pięknym kościołem albo nawet uczestniczymy w rekolekcjach, to powinniśmy mieć świadomość, że to wszystko było możliwe dzięki pieniądzom. A to środek, który jest niebezpieczny, gdy sam w sobie staje się celem. A jednak, gdy się go dobrze używa, może przynieść wiele dobrego. Ktoś te pieniądze musiał zarobić i ofiarować na określony cel. Życzyłbym sobie, by katolicy nie bali się zarabiać jak najwięcej. Pieniądze to na tym świecie potężne narzędzie zmiany i wpływu. Nie widzę powodu, by ich w dobrym celu nie używać. 

Nie kosztem Boga i rodziny 

Wbrew fantazjom wielu podróżników ubodzy ludzie z krajów tzw. globalnego Południa (nazwa ta jest moim zdaniem dużo bardziej krzywdząca i niesprawiedliwa niż Trzeci Świat, ale już się przyjęła) wiele by dali, by móc żyć na lepszym poziomie. Niektórzy bardzo dużo pracują, wręcz nieludzko, by ruszyć jako tako do przodu. Wbrew pozorom, bieda często oznacza mniej czasu dla rodziny, bo rodzice muszą ciężko pracować, by zdobyć pieniądze choćby na wyżywienie dzieci. 

Quezon City, Filipiny, dzielnica biedy, fot. PAP/ EPA/ROLEX DELA PENA

Z drugiej strony są tacy, którzy w pogoni za bogactwem zaniedbują swoje rodziny, mimo że nie muszą więcej zarabiać. Gdzie tu znaleźć złoty środek? Myślę, że jest bardzo prosty. Zarabiajmy ile się da, szukajmy pracy czy rozwiązań biznesowych, które pozwolą nam budować majątek (oby jak największy) przy założeniu, że Bóg i rodzina są ważniejsze (oczywiście nie wspominam już tutaj o kwestiach etycznych). Jeśli masz czas na modlitwę i dla bliskich oraz przyjaciół, to znaczy, że robisz to dobrze, nawet jeśli czasem będziesz musiał popracować trochę więcej. Istotne jest również szukanie okazji do dzielenia się swoimi pieniędzmi, najlepiej regularnego, a także umartwianie się – na przykład rezygnacja od czasu do czasu z kupna czegoś, co bardzo chcielibyśmy mieć, a niekoniecznie jest nam potrzebne w danym momencie. W ten sposób uczymy się wolności od dóbr materialnych. 

Bieda to syf, nie powód do chwały 

Bieda wypycha ludzi na margines, demoralizuje, często ubóstwo zmusza do prostytucji czy działań nielegalnych i niebezpiecznych. Nie pozwala korzystać z dobrodziejstw technologii i rozwoju. Bieda zabiera czas, który można przeznaczyć dla Boga i rodziny. Bieda w końcu uniemożliwia wiele dobrych aktywności. Brak powiem środka, dzięki któremu można je organizować – pieniądza. Bieda to syf, nie powód do chwały. 

Wszak nawet zakony dysponują majątkami, mimo że zakonnicy sami nic nie posiadają. Nie głodują, mają na transport, na organizację wydarzeń i różnych dzieł. Ewangeliczne ubóstwo to nie jest bowiem dziadostwo, nędza, odrzucenie dóbr materialnych – to wolność do ich właściwego korzystania. 

My, jako świeccy, zarabiajmy jak najwięcej – by nasze rodziny żyły spokojnie i dostatnio, byśmy mieli czas na dobre rzeczy. A także by wspomniane zakony czy parafie – dzięki naszym ofiarom – miały w końcu fundusze potrzebne na ewangelizację i działalność dobroczynną. Zarabiajmy jednak na kolanach, by pieniądz nas nie zniewolił – łatwo to robi pod przykrywką dobra. 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze