fot. Vatican Media
Abp Szewczuk: Ukraińcy uważają dziś Polaków za swoich braci i przyjaciół [ROZMOWA]
„Dzisiaj, jeśli chodzi o Ukrainę, która jest w stanie wojny, historyczna pamięć o stosunkach ukraińsko-polskich, samo wspomnienie wydarzeń z udziałem UPA, nie ma w żadnym wypadku charakteru antypolskiego. Odwołanie się do bohaterskiej historii ukraińskiej walki narodowowyzwoleńczej przeciwko sowieckiej dominacji nie ma absolutnie żadnego antypolskiego wydźwięku, ponieważ dzisiaj Ukraina jest w stanie wojny o niepodległość z Rosją. Dziś dla nas Polska jest przyjacielem i partnerem. Przez myśl nikomu nie przechodzi, że możemy dziś zrobić coś, co mogłoby urazić Polaków. Przede wszystkim Ukraińcy uważają dziś Polaków za swoich braci i przyjaciół” – podkreśla arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk.
W rozmowie zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, w kontekście 25. rocznicy wizyty apostolskiej św. Jana Pawła II w Ukrainie, przypomina z mocą, że polsko-ukraińskie pojednanie rozpoczęło się z inicjatywy świętego papieża Jana Pawła II, który stał się jego inspiratorem i dał narodom ukraińskiemu i polskiemu formułę wzajemnego przebaczenia. „Wizyta papieża w Ukrainie była aktem wzajemnego przebaczenia, uzdrawiającej pamięci i manifestacją chrześcijańskiej solidarności, która dzisiaj powinna być szczepionką przeciwko moskiewskiej propagandzie, która podsyca nacjonalizmy we współczesnym świecie” – podkreśla abp Szewczuk.
Krzysztof Tomasik (KAI): Mija 25 lat od wizyty św. Jana Pawła II w Ukrainie. Zacznijmy od osobistego wspomnienia. Jak Ksiądz Arcybiskup, który aktywnie uczestniczył w organizacji wizyty i komentował ją w mediach, wspomina tamten czas?
Abp Światosław Szewczuk: Wspominam z wielkim sentymentem rok przygotowań do wizyty i pielgrzymkę. Proszę sobie wyobrazić, że jesteśmy w czasie, w którym obecnie żyjemy, i przygotowujemy się do przyjazdu papieża na Ukrainę. Widzę pewne duchowo-wyobrażeniowe podobieństwa. Wówczas żyliśmy w duchu marzeń, a także wielkich frustracji oraz wielkich nadziei, których doświadczyła w tamtym czasie Ukraina. Niektórzy myśleli, że Papież w ogóle nie przyjedzie i wielu było co do tego przekonanych. Obawialiśmy się, że okoliczności polityczne za czasów rządów prezydenta Leonida Kuczmy uniemożliwią Papieżowi wizytę w Ukrainie. Wiadomo, że tak wczesne ogłoszenie wizyty papieża dało Moskwie prawie rok czasu na zakłócanie i kontestowanie wszystkiego, co możliwe i niemożliwe, aby do wizyty nie doszło. Z drugiej strony, dało nam w Ukrainie możliwość przygotowania Watykanu i Europy do pierwszej w historii wizyty głowy Kościoła katolickiego w Ukrainie.
Byłem jednym z trzech wykładowców akademickich, którzy na sześć miesięcy przed wizytą papieża na Ukrainie pojechali do Rzymu i wygłaszali konferencje na temat Ukrainy, społeczeństwa, Kościoła na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, a także w Papieskim Instytucie Wschodnim. Po raz pierwszy świat zaczął się zastanawiać: jakim krajem jest Ukraina? Czy ona w ogóle istnieje? Po co Papież tam jedzie? Wielu mówiło, że Jan Paweł II to jakiś dziwak, że jedzie do kraju, który tak naprawdę nie istnieje. Panowała opinia, że Ukraina nie jest państwem suwerennym, tylko jednym z krajów tzw. WNP – Wspólnoty Niepodległych Państw. Ukraina stała się przedmiotem szerokich debat.

A kiedy wizyta się rozpoczęła….
…mieliśmy poczucie, że jesteśmy świadkami wielkiego cudu. Osobiście bardzo aktywnie uczestniczyłem we wszystkich wydarzeniach. Byłem wtedy wicerektorem Lwowskiego Seminarium Duchownego i nasze seminarium brało aktywny udział w przygotowaniach do każdego wydarzenia w Kijowie i we Lwowie. Konkretnie, seminarzyści zbudowali ołtarz, przygotowali część przestrzeni, na której miała się odbyć liturgia oraz uczestniczyli w zapewnieniu bezpieczeństwa podczas wszystkich spotkań. Oczywiście uczestniczyli w nabożeństwach i różnych innych wydarzeniach związanych z papieską pielgrzymką. Służyli także przy papieskim stole.
Z drugiej strony, jako prorektor stale uczestniczyłem w intelektualnym wsparciu wizyty, aby wyjaśnić nie tylko Rzymowi i światu, ale także ukraińskim dziennikarzom w Ukrainie, kim jest Papież, dlaczego jest na Ukrainie. Wiele osób dowiedziało się po raz pierwszy, że w Ukrainie jest Kościół katolicki, co więcej, Kościół dwóch obrządków.
Pielgrzymka Jana Pawła II na Ukrainę wypełniona była poczuciem, że nasze marzenia i nadzieje się spełniają. Była to wspaniała wizyta spełniającej się nadziei, że Papież jest z nami, że ukraińskie marzenie o własnej kulturze, niepodległości, historii nie jest jakąś utopią. Wizyta Papieża św. Jana Pawła II w Ukrainie pokazała, Ukraińcom, państwu ukraińskiemu i całej Europie, że Ukraina i jej naród istnieje. Zawsze to powtarzam, że wizyta nadała podmiotowość narodowi ukraińskiemu, uznania naszej historii, kultury i języka. Papież dał temu absolutny wyraz przemawiając do nas po ukraińsku. W tamtym czasie prezydent Kuczma, ministrowie, członkowie Rady Najwyższej posługiwali się głównie językiem rosyjskim, choć ukraiński był językiem państwowym i pod ochroną.
Do czasu Jana Pawła II wschodnia polityka Watykanu była ważna a partnerem dialogu w systemie komunistycznym było państwo. Jan Paweł II po raz pierwszy potraktował jako podmiot i partnera dialogu społeczeństwo obywatelskie. W Kijowie spotkał się z ludźmi nauki i kultury oraz tłumaczył, jak ważną rolę odgrywa społeczeństwo obywatelskie. Osobno rozmawiał z ukraińskimi oligarchami, byłymi komunistami, członkami sowieckiej partii, którzy ukradli majątek państwowy i przywłaszczyli go sobie za grosze. Mieli pieniądze, ale nie mieli kultury, nie mieli kultury korzystania z pieniędzy, które posiadali. Papież im powiedział: „Dbajcie nie o zysk, ale o ludzi”. To było naprawdę rewolucyjne. Zatem była to wizyta, która potwierdziła ukraińską państwowość. Co warte też podkreślenia, że w tym czasie Ukraina obchodziła 10-lecie niepodległości.
>>> Abp Górzyński: możliwa jest beatyfikacja s. Barbary Samulowskiej przez papieża w Gietrzwałdzie
Na ile dziedzictwo Jana Pawła II w Ukrainie jest żywe? Jednym z najważniejszych spotkań, o którym Ksiądz Arcybiskup często wspomina było spotkanie z młodzieżą we Lwowie. Dzisiaj jego uczestnicy to dojrzali ludzie, czyli „pokolenie JPII”.
Bez wątpienia młodych Ukraińców w dużym stopniu ukształtowała wizyta św. Jana Pawła II. Co więcej, po raz pierwszy podczas tego typu wydarzenia ktoś w ogóle zwrócił uwagę na młodzież, ponieważ do tego czasu, a pamiętam to bardzo dobrze, nikt nigdy nie zwracał uwagi na problemy, oczekiwania czy marzenia młodych. Nikt, ani politycy, ani władze państwowe czy kościelne nie zwracały się do młodzieży, nie miały dla niej żadnego przesłania. Co więcej, nikt w ogóle nie spotkał się z młodzieżą. W Ukrainie stało się to pierwszy raz, kiedy papież wyraził pragnienie spotkania się z młodzieżą.
Pamiętam to spotkanie bardzo dobrze, bo komentowałem je w ukraińskiej telewizji. Siedziałem po drugiej stronie kościoła i widziałem, i z dozą niepokoju obserwowałem, snajperów z karabinami maszynowymi wycelowanymi w zgromadzonych. Wcześniej nigdy nie spotkaliśmy się z czymś takim, że wizytom tego typu towarzyszą aż takie środki bezpieczeństwa.
Ojciec Święty zwrócił się do młodzieży ukraińskiej z przesłaniem, którego ona nigdy nie zapomni. Przypomnę najważniejsze wątki papieskiego przesłania. Po pierwsze zaapelował, nie pozwólcie, żeby skradziono wam nadzieję. Młodzież ma nadzieję, ponieważ buduje swoją przyszłość, chce żyć w wolnym, niepodległym państwie. Młodzież była wtedy siłą napędową transformacji Ukrainy z postsowieckiej na demokratyczną. Wolność może być jeszcze większym wyzwaniem niż niewola. Apelował: „Nie bój się, bądź wolny”. Z drugiej strony młodzież wiedziała i wie do dzisiaj, że nikomu nie odda Ukrainy, którą otrzymała, Ukrainy, jako daru niepodległości, wolności, nie oddamy nikomu. Ukraińska młodzież pamięta to do dziś, broniąc teraz swojej suwerenności i państwa.
Drugie przesłanie, jakie wystosował Jan Paweł II to: nie zadowalajcie się przeciętnością. W tamtych czasach Ukrainie nie było łatwo, miała wiele problemów społecznych, m.in. związanych z korupcją i oligarchami. Wielu chciało, w typowo sowieckim stylu, powiedzieć młodzieży: co macie to macie, cieszcie się bo mogą wam to odebrać. A tu Papież mówi: „Nie bójcie się pragnąć wielkich rzeczy, nie zadowalajcie się przeciętnością”.
I trzecia rzecz, którą bardzo dobrze pamiętam, to Papież wyraźnie powiedział młodym Ukraińcom, że wolność zawsze wiąże się z odpowiedzialnością, że bycie wolnym to czasem wyzwanie, niebezpieczeństwo, i trzeba być odpowiedzialnym za wolność. Co ciekawe, po raz pierwszy ukraińska młodzież usłyszała, że wolność rządzi się zasadami. Nie można być wolnym bez zasad, a kompasem, drogowskazem do prawdziwej wolności jest Dziesięć Przykazań Bożych, które są światłem przewodnim na drodze do prawdziwej wolności. Ponieważ wolność, która nie ma w sobie żadnych wartości, zamienia się w kanibalizm, który pożera sam siebie. Dziesięć Przykazań Bożych nadaje sens wolności. A kiedy człowiek spełnia te wartości, doświadcza wolności. Wtedy w umysłach młodych ludzi Papież połączył wiarę w Boga z pragnieniem wolności i Jezus Chrystus to łączy. Dlatego powiedział: Nie wstydźcie się Chrystusa, to na Nim można polegać, aby mieć nadzieję, aby nikt jej nie stracił, aby nie zadowalać się przeciętnością i budować Ukrainę. Ukraina będzie taka, jaką sami ją zbudujecie.
W tym czasie otworzyły się granice Ukrainy i wielu ludzi wyjechało za granicę. Papież jednak apelował: zostańcie i budujcie swój kraj. Było to wyzwanie skierowane nie tylko do młodych Ukraińców, ale i Polaków. Rozumiał, że młodzi ludzie są siłą stojącą za transformacją społeczeństwa, za przejściem od postkomunizmu do demokracji. To są elementy nauczania św. Jana Pawła II, które później stały się naszą tożsamością. Kiedy patrzę wstecz na minione 25 lat jest dla nas czymś oczywistym, że nie możemy żyć inaczej. Wtedy nastąpiła rewolucja w umysłach młodych ludzi.

Przesłanie św. Jana Pawła II ma chyba szczególne znaczenie dla Ukrainy w piątym roku wojny, trwającej już dłuższej niż I wojna światowa, w czasie globalnych zmian, chaosu, dezinformacji, dominacji sztucznej inteligencji, jawnej humanizacji maszyny i uprzedmiotowienia człowieka. Ukraina stara się dawać inne świadectwo w obecnej sytuacji.
Podzielę się trzema refleksjami. Pierwszą istotną myślą, jaką powiedział św. Jan Paweł II Ukrainie, w szczególności podczas spotkania z osobistościami polityki, kultury i nauki, to był humanizm, że w centrum każdej prawdziwej kultury należy postawić człowieka, a każda władza musi służyć człowiekowi. Przypomniał słowa, które weszły do fundamentów tradycji Rusi Kijowskiej. Jest to przykazanie św. Włodzimierza II Monomacha pozostawione swoim dzieciom, które Papież powtórzył. Nie pozwólcie, aby możni zniszczyli człowieka. Był to bardzo ciekawy kontekst, ponieważ wówczas sowiecką nomenklaturę komunistyczną w Ukrainie zastępowała, wywodząca się w dużej mierze z tych kręgów, oligarchia, która w warunkach dzikiego kapitalizmu próbowała zawłaszczyć ekonomię całego państwa. Człowieka znowu zaczęto traktować jako narzędzie, środek do osiągnięcia jakiegoś celu ekonomicznego i politycznego.
Jan Paweł II postawił człowieka w centrum i pokazał, że bez prawdziwego humanizmu nie ma demokracji. Papież wygłosił także bardzo ciekawe przemówienie do Wszechukraińskiej Rady Kościołów i Organizacji Religijnych. Co ważne, sam fakt, że papież spotkał się z tym gremium, nadał Radzie podmiotowość, także w oczach ukraińskich władz. W tym roku obchodzi ona 30. rocznicę istnienia i myślę, że spotkanie z Janem Pawłem II było także uznaniem jej podmiotowości. Na pewno wszyscy zapamiętali jedno zdanie z tego spotkania, tym bardziej, że w tamtym czasie sytuacja międzyreligijna i międzywyznaniowa nie była prosta. Papież podkreślił, że Kościoły i organizacje religijne powinny odgrywać istotną rolę w kształtowaniu prawdziwego humanizmu oraz jeśli Bóg zostanie usunięty ze świata, nic prawdziwie ludzkiego nie pozostanie, co było nawiązaniem do komunistycznego i ateistycznego państwa. Św. Jan Paweł II połączył wiarę w Boga z człowieczeństwem. Jeśli usuniesz Boga ze świata, w którym żyjesz, ze swojego światopoglądu, to nic ludzkiego nie pozostanie, a wiemy, że ideologia komunistyczna właśnie to robiła, chciała usunąć Boga i być obrońcą człowieka w materialistycznym ujęciu i wiemy czym się to skończyło.
Trzecia refleksja Jana Pawła II, do dziś słyszę jego słowa i przechodzą mnie ciarki. Są to słowa, którymi papież pożegnał Ukrainę. Papież podziękował Ukrainie za obronę Europy przed hordami najeźdźców. Nie powiedział przed hordą najeźdźców, ale użył tego słowa w liczbie mnogiej. Oznacza to, że Ukraina nie raz w historii broniła Europy, osłaniała ją swoją piersią przed różnymi najeźdźcami, którzy napadali na nią ze Wschodu. Jest to zdanie bardzo krótkie, ale dziś czujemy, że było to proroctwo. Św. Jan Paweł II był prorokiem. Ukraina robi to dziś ponownie, broni Europy przed hordą najeźdźców trzeciego tysiąclecia za cenę własnej krwi. Jak możemy dziś bronić Europy? Dzięki prawdziwemu humanizmowi. Dziś na Ukrainie czujemy, że naszym zadaniem jest obrona ludzkiego życia i jego godności. Robimy to w imię ukraińskiej suwerenności.
Co też istotne, dzisiejsza wojna ma inne oblicze. Nie jest wojną czołgów i piechoty, ale wojną dronów i sztucznej inteligencji. Jeśli usuniemy Boga z naszego świata, jeśli odczłowieczymy człowieka w warunkach wojny, to nic ludzkiego już nie pozostanie. Są to do dziś trzy bardzo ważne przesłania św. Jana Pawła II, które są po prostu proroctwami, które wyjaśniają zarówno nam, jak i Europie, sens ukraińskiej walki, dzięki temu dzisiaj Ukraina umiera za innych, walczy i żyje.
Jak wygląda kult św. Jana Pawła II na Ukrainie?
Kult Jana Pawła II rozprzestrzenia się bardzo szeroko. Wiele kościołów zostało wybudowanych ku jego czci. Rozprzestrzenia się kult relikwii św. Jana Pawła II. Nie bez powodu nazywamy św. Jana Pawła II tym, który leczy nie tylko rany przeszłości. Dziś mamy tak wiele nowych ran. Jan Paweł II jako pierwszy zaczął mówić o balsamie leczącym rany, o przebaczeniu, dawanym i otrzymywanym. Wszystkie dary, które nam pozostawił, są dziś prawdziwie fundamentem, konkretną egzystencjalną podstawą jego kultu.
Dla nas nie jest on postacią z przeszłości i dlatego właśnie teraz oddajemy mu cześć w szczególny sposób. Pamiętam, jak 20 lat temu obchodziliśmy piątą rocznicę jego wizyty, a teraz obchodzimy dwudziestą piątą. Wszystkich nas jego postać zachwyca. Nikt w Ukrainie nie mówi, że nie powinniśmy świętować tej rocznicy. Wręcz przeciwnie wszyscy podkreślają, że jest to absolutnie konieczne, ponieważ otwiera dziś przed nami nową przyszłość. Pokazuje to też jakim cieszy się kultem i uznaniem zwłaszcza, jak wielkie zasługi ma w pojednaniu między Polakami a Ukraińcami. To szczególnie ważny wkład św. Jana Pawła II.

Jan Paweł II położył fundamenty pod polsko-ukraińskie pojednanie. Ten proces trwa od prawie 50 lat. Nasze Kościoły podpisały wiele deklaracji, oświadczeń, zwłaszcza podczas obchodów rocznic tragedii wołyńskiej, ostatnio 80. w lipcu 2023 r. w Warszawie i Łucku. Wydaje się, że stan dialogu i procesu pojednania jest dobry. Ale jednocześnie, w czasie tragicznej wojny, wybucha spór wokół nadania przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”. W Polsce spotkało się to z oburzeniem i protestem wielu środowisk. Prezydent RP Karol Nawrocki odebrał prezydentowi Ukrainy Order Orła Białego. Jak w kontekście zaangażowania naszych Kościołów w proces pojednania wyjść z tej sytuacji?
Uważam, że po każdym nowym, nie wiem, jakimś politycznym widowisku, nie musimy chyba zaczynać wszystkiego od nowa. Politycy wymyślają różnego rodzaju problemy, a my, przywódcy kościelni, musimy na to reagować. Myślę, że sytuacja nie jest aż tak beznadziejna. Mamy wiele pozytywnych rzeczy, o których chciałbym powiedzieć.
Dzisiaj, jeśli chodzi o Ukrainę, która jest w stanie wojny, historyczna pamięć o stosunkach ukraińsko-polskich, samo wspomnienie wydarzeń z udziałem UPA, nie ma w żadnym wypadku charakteru antypolskiego. Może to być dla Polski trudne do zrozumienia. Odwołanie się do bohaterskiej historii ukraińskiej walki narodowowyzwoleńczej przeciwko sowieckiej dominacji nie ma absolutnie żadnego antypolskiego wydźwięku. Dlaczego? Ponieważ dzisiaj Ukraina jest w stanie wojny o niepodległość z Rosją. Nasi politycy, nasz prezydent podejmują wiele decyzji nie uwzględniając opinii innych, w tym przypadku Polski. Dlaczego? Bo dziś dla nas Polska jest przyjacielem i partnerem. Przez myśl nikomu nie przechodzi, że możemy dziś zrobić coś, co mogłoby urazić Polaków. Ale niestety tak jest. Powiedziałbym, że pewien militarno-polityczny kontekst prowadzi niestety do nieporozumień.
Z drugiej strony, widzimy, że w Europie, nawet w Polsce, pojawiają się problemy z odradzaniem się egoizmów narodowych. Bardzo często nasi sąsiedzi reagują na pewne wydarzenia na Ukrainie przez pryzmat egoizmów narodowych i to bardzo utrudnia wzajemne wysłuchanie i zrozumienie. Tego typu nieporozumienia, jak z nadaniem nazwy, mają miejsce przede wszystkim na poziomie politycznym. Kiedy mówimy o innych poziomach komunikacji, nie są one naznaczone takimi nieporozumieniami.
Na poziomie stosunków międzyludzkich powiedziałbym, że są one dzisiaj bardzo dobre. Przede wszystkim Ukraińcy uważają dziś Polaków za swoich braci i przyjaciół. Co więcej, mamy wrażenie, że cokolwiek zrobią polskie władze, to udaje się im zaimponować Ukraińcom. Jest to więc swego rodzaju kapitał pozytywnego nastawienia zwykłych Ukraińców do zwykłych Polaków, właśnie dzięki solidarności, jaką zwykli ludzie w Polsce okazali wobec naszego narodu w czasie wojny. Tego nikt nie podważa i nie zniszczy.
Pięknie pokazała to miniona zima, kiedy to z inicjatywy metropolity krakowskiego kard. Grzegorza Rysia, dosłownie w ciągu kilku dni, zebrano miliony złotych, żeby ratować Kijów, który zamarzał. Proszę mi wierzyć, Kijów nigdy tego nie zapomni i mieszkańcy Kijowa nie są aż tak zainteresowani wypowiedziami polskich polityków, ale będą pamiętać, co zrobili Polacy, ratując ich przed zamarznięciem.
Drugą rzeczą, która jest bardzo ważna, to relacje pomiędzy naszymi Kościołami. Wszystkie oświadczenia, deklaracje podpisane między Konferencją Episkopatu Polski a Ukraińskim Kościołem Greckokatolickim i Konferencją Episkopatu Rzymskokatolickiego Ukrainy są niezwykle istotne. Nasza wspólna platforma jest niezmienna. Być może, biorąc pod uwagę różne okoliczności społeczne i polityczne, musimy ją stale aktualizować i wyjaśniać, ale mamy tę samą wizję i to samo stanowisko, co do potrzeby podążania w kierunku pojednania ukraińsko-polskiego. Mówiliśmy o tym nie raz, że nasze pojednanie z deklaracji na papierze powinno trafić do serc ludzi, powinno tworzyć kulturę wzajemnych relacji między Polakami a Ukraińcami.
Rozmawialiśmy m. in. o tym z przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski abp. Tadeuszem Wojdą, kiedy spotkaliśmy się w zeszłym roku w Fatimie w Portugalii. Odbyliśmy wspólną rozmowę ja i bp Witalij Skomarowski, przewodniczący Episkopatu Rzymskokatolickiego Ukrainy. Konferencja Episkopatu Polski złożyła m. in. specjalną deklarację w sprawie godności i ochrony szacunku dla ukraińskich emigrantów w Polsce, w której jasno i dobitnie mówi się o niedopuszczalności ksenofobii lub ukrainofobii. Pragniemy, aby nasze relacje z Kościołami nie uległy zmianie, niezależnie od oświadczeń i działań naszych polityków.
Mamy zatem pozytywne stanowisko dwóch Kościołów w przeciwieństwie do jednego politycznego, który dzisiaj wywołuje dużo hałasu i napięcia. To daje nam nadzieję, że dziedzictwo św. Jana Pawła II, które jest wspólne dla Polski i Ukrainy, dla narodu polskiego i narodu ukraińskiego, powiedziałbym, mamy testament pojednania ukraińsko-polskiego, które biskupi katoliccy w Polsce i na Ukrainie przyjęli jako testament św. Jana Pawła II. Jest to wspólny przewodnik, według którego będziemy postępować naprzód.
Przypomnijmy, że od lat nad trudnymi kartami naszej historii, m. in. tragedii wołyńskiej, pracują wspólnie historycy Ukrainy i Polski. Wspomnę, że ostatnio odbył się w Baranowie Sandomierskim bardzo ważny Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny zorganizowany przez Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego wspólnie z Ukraińskim Instytutem Pamięci Narodowej. Kościoły i organizacje religijne naszych krajów popierają wszystko, co nazywamy prawdą historyczną i potrzebę jej poznania.
Musimy stanąć w prawdzie przed Bogiem i przed sobą nawzajem. Co więcej, zawsze opowiadamy się za potrzebą prawdziwej, nauki historycznej, która powinna ujawnić całą historyczną prawdę. Ponieważ bardzo często mamy do czynienia z fałszywie pojętą polityką historyczną, czy ideologiami narodowymi, które dziś bardzo często są wykorzystywane przez polityczną doraźność lub przez jakichś politycznych aferzystów. Jednak metodologia naukowa powinna kierować się obiektywizmem, abyśmy mogli poznać prawdę, która była przemilczana przez dziesięciolecia.
Drugim ważnym krokiem, który chciałbym szczególnie podkreślić, abyśmy mogli stanąć w prawdzie i spojrzeć sobie w oczy, jest oddanie hołdu ofiarom wojen ukraińsko-polskich w XX wieku. Ponieważ były dwie. Wojny ukraińsko-polskie to znacznie szerszy kontekst niż tylko tragedia wołyńska. Dlatego absolutnie popieramy wszystkie kroki na rzecz ekshumacji ofiar ukraińsko-polskich wojen, zarówno ze strony ukraińskiej, czyli Wołynia, Galicji, jak i ze strony polskiej. Absolutnie popieramy to, co dzieje się dzisiaj między naszymi krajami w tej sprawie i ten proces musi być kontynuowany. Musimy to solidnie badać i wyjaśniać, ponieważ mieliśmy przypadki, że w danym miejscu doszło do masowego mordu Polaków lub Ukraińców, upamiętniano ofiary, a potem okazało się, że nic tam nie ma.
Staramy się wspólnie uczcić ofiary. Modlimy się razem, odprawiamy nabożeństwa razem dokonujemy pochówków. Uczestniczy w tym zarówno duchowieństwo rzymskokatolickie, jak i greckokatolickie w Ukrainie. Podkreślam z mocą, że tego procesu nie należy i nie można w żadnym wypadku zatrzymać. Pomoże nam to poznać prawdę, w tej prawdzie stanąć przed Panem Bogiem i przed sobą nawzajem.

Wiemy doskonale, że ze sporów polsko-ukraińskich najbardziej cieszy się Rosja. Mało tego poprzez propagandę i dezinformację stara się skłócić Europejczyków podsycając m.in. narodowe egoizmy.
Rosja chce rozdrapywać wszystkie stare rany, które św. Jan Paweł II starał się w Europie zaleczyć, między Niemcami a Francuzami, między Polakami a Niemcami, między Ukraińcami a Polakami. Chce znowu dzisiaj na nowo nas skłócić. Wiemy, że dziś Rosja finansuje wszystkie ultranacjonalistyczne partie w Europie. Zatem, gdy ktoś kusi ideami egoizmu narodowego, ideami skrajnego nacjonalizmu, wiemy, że ktoś za to w końcu płacił. Dlatego musimy być mądrzejsi od wszystkich, którzy próbują dzisiaj podsycać takie postawy. Myślę, że lekarstwem na to jest chrześcijańska solidarność, którą św. Jan Paweł II promował w Ukrainie. Jest ona najlepszym balsamem na egoizm narodowy.
Chcę z mocą przypomnieć, że św. Jan Paweł II przeprosił Ukraińców za wszystkie błędy przeszłości Kościoła katolickiego. Mój poprzednik, kard. Lubomyr Huzar w obecności papieża przeprosił wszystkich, w tym naród polski, za wszelkie zło, którego doświadczyli ze strony Ukraińców.
Św. Jan Paweł II mówił o „balsamie, który leczy pamięć historyczną” i podkreślił: „Niech zostanie ono wylane jak ten leczniczy balsam, aby to ciężkie dziedzictwo historyczne nas nie przytłoczyło, abyśmy, jako dwa narody europejskie, polski i ukraiński, nie byli zakładnikami przeszłości, lecz razem budowali naszą przyszłość”. Wizyta papieża w Ukrainie była aktem wzajemnego przebaczenia, uzdrawiającej pamięci i manifestacją chrześcijańskiej solidarności, która dzisiaj powinna być szczepionką przeciwko moskiewskiej propagandzie, która podsyca nacjonalizmy we współczesnym świecie.
Św. Jan Paweł II będzie nadal obecny w Ukrainie, kiedy wojna się skończy. Jakie największe wyzwania staną przed ukraińskim społeczeństwem? Pewna doza optymizmu to rozpoczęcie negocjacji o przystąpieniu Ukrainy do Unii Europejskiej.
Po pierwsze, myślę, że moskiewska propaganda, zrobi wszystko, żeby Ukraińcy postrzegali swoje zwycięstwo jako porażkę. Będą robić wszystko, aby skłócić ukraińskie społeczeństwo. Musimy temu stanowczo przeciwdziałać.
Druga bardzo ważna rzecz to to, że Ukraina jest już bardzo straumatyzowana przez wojnę. Zachowania i reakcje Ukraińców wobec polityków, naszych sąsiadów, a nawet Kościołów i organizacji religijnych, będą w dużej mierze naznaczone reakcjami zranionego, straumatyzowanego społeczeństwa. Dlatego stoimy przed wielkim zadaniem, aby uleczyć rany wojny musimy zadbać o powrót do zdrowia psychicznego i konsolidacji spolaryzowanego społeczeństwa. Są to ogromne zadania i wyzwania dla naszego narodu i państwa. Być może nie mniej ważne niż wyzwania i problemy gospodarcze.
Oczywiście, czeka nas wielkie zadanie odbudowy Ukrainy. Prawie 10 milionów Ukraińców zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Wielu z nich nie ma dokąd wrócić, a to oznacza, że miasta i wsie będą musiały zostać odbudowane. I ktoś musi to zrobić. Dla samych Ukraińców bardzo ważne będzie, aby wrócili z Europy, z innych krajów świata, aby odbudować kraj. Przywołam słowa polskiego hymnu: „Dla ojczyzny ratowania Wrócim się przez morze”. To jest niezwykle ważna rzecz. W tym rola Kościoła, rola moralnych przywódców Ukrainy jest niezwykle ważna. Dlaczego? Bo to właśnie wojsku i ukraińskim Kościołom społeczeństwo ufa dziś najbardziej. Nie wolno nam tego zaufania zaprzepaścić. Musimy je przełożyć na pozytywne działania, aby odbudować Ukrainę.
Oczywiste jest, że w przyszłości Ukraina będzie gwarantem bezpieczeństwa Europy. Dziś wszyscy musimy zrozumieć, że w obecnych okolicznościach to nie tylko NATO będzie chronić Europę, ale Ukraina. Przypomnijmy raz jeszcze, że papież Jan Paweł II, żegnając się z Ukrainą, podziękował jej za obronę Europy. Taka będzie również rola naszego kraju w przyszłości. Razem musimy budować przyszłość Ukrainy w europejskiej wspólnocie. Razem musimy odbudować to, co zostało zniszczone, a co najważniejsze, odbudować człowieczeństwo w naszych relacjach. Humanizm, o którym mówił Jan Paweł II, musi być w centrum naszej uwagi. Znacznie łatwiej jest odbudować dom niż odbudować ludzką duszę, ludzkie serce zranione wojną. To będzie to nasze wspólne zadanie na przyszłość.
Zwracam się z apelem do dziennikarzy, proszę, traktujcie Ukrainę z życzliwością. Wiecie, że kochamy się nawzajem, niezależnie od tego, co politycy myślą o naszej wzajemnej miłości i szacunku. Dziękuję wszystkim, którzy dziś o tym mówią i piszą, o pojednaniu ukraińsko-polskim, o współpracy i wspólnej przyszłości. W szczególności intelektualistom, przedstawicielom Kościołów, a także polskim dziennikarzom, a szczególnie Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Po 25 latach teraz Ukraina czeka na papieża Leona XIV?
Papież Leon XIV jest promykiem światła w mrocznych czasach ludzkości naszych czasów, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy globalne, w czasie ożywienia egoizmów narodowych i nowych wojen na świecie. Papież wyraża się o tym bardzo jasno. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że papież staje bardzo wyraźnie i jednoznacznie po stronie suwerenności i niepodległości Ukrainy. Robi to bardzo konsekwentnie. Ukraina rozumie papieża i papież rozumie Ukrainę. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Za każdym razem, gdy spotykamy się z papieżem, mówimy mu, że czekamy na niego. W czasie wizyty w Hiszpanii, w Madrycie, ukraińska młodzież rozmawiała z papieżem i powiedziała mu, że Ukraina czeka na niego. Wie, że jest zaproszony i wszyscy na niego czekają. W Madrycie, młoda Ukrainka jasno i szczerze powiedziała Papieżowi, że musi przyjechać. Żyjemy zatem nadzieją do której zachęcał nas zawsze św. Jan Paweł II.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Leon XIV: kontemplacja sprawia, że potrafimy odbijać światło Ewangelii w każdym środowisku i w każdej sytuacji
Pół miasta przyszło na spotkanie z Leonem XIV
Ks. Koprianiuk: w sierpniu może zabraknąć biletów lotniczych na Światowe Dni Młodzieży w Seulu





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny