anioł stróż

fot. Cathopic.com

Aniołowie są z nami – prawdziwe historie o gościach z niebios 

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Niektórzy od razu wkładają te opowieści między bajki. Bo czy historie o interwencjach przybyszów z innego świata nie są dobre dla głodnych wrażeń dzieci? Ten, kto sądzi, że to tylko pobożne legendy, bardzo się myli. Poznajcie wyjątkowe świadectwa, które udowadniają, że nasi niebiańscy orędownicy są z nami zawsze i wszędzie. 
 
W Piśmie Świętym pojawiają się ponad 300 razy. Począwszy od cherubinów strzegących Edenu po wygnaniu człowieka, skończywszy na aniołach zwyciężających demony w Apokalipsie. Towarzyszą najważniejszym wydarzeniom rozgrywającym się na kartach Biblii. Są specjalnymi posłańcami (w końcu tak tłumaczymy wyraz “anioł” z języka greckiego), których Bóg wyznacza do wyjątkowych misji. A ponieważ dla Boga każde ludzkie życie jest wyjątkową misją – każdemu wybrał własnego opiekuna, którego znamy jako Anioła Stróża.  

>>> Jak ma na imię Twój Anioł Stróż?

Kim jest Anioł Stróż?

Modlitwa do Anioła Stróża jest jedną z pierwszych, które przekazujemy dzieciom. Podkreśla to w pewien sposób naturalną potrzebę wiary w posiadanie nieziemskiego opiekuna. Często nasze wyobrażenie o nim sprowadza się do skrzydlatej istoty w powabnej szacie i długich, złotych włosach. Czy tak naprawdę wygląda Anioł Stróż? Cóż, nie da się tego stwierdzić jednoznacznie.  Katechizm Kościoła Katolickiego niewiele mówi o aniołach wprost. Z kilku jego punktów dowiadujemy się jedynie, że aniołowie są stworzeniami duchowymi i niecielesnymi. Podobnie jak ludzie posiadają rozum i wolną wolę. Są jednak nieśmiertelne i niewidzialne. Przewyższają swoją doskonałością wszystkie inne Boże stworzenia. Nieustannie żyją w obecności Boga – przekazują ludziom Jego polecenia oraz otaczają ich opieką.  

Będą cię strzec 

Opieki aniołów nieustannie doświadcza każdy z nas. Ich rolę docenia już autor Psalmu 91, który pisze: 

 
“Bóg aniołom swoim wydał polecenie, żeby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosić, żebyś nie uraził o kamień twej nogi” (Ps 91, 11-12). 

 
Aniołowie chronią nas przed popełnianiem zła i wkraczaniem na ścieżkę grzechu. Pięknie ilustruje to zawieszany nad dziecięcymi łóżeczkami obrazek Stróża, pewnie prowadzącego dzieci po niebezpiecznej drodze. Chociaż ta ochrona nie zwalnia nas z odpowiedzialności za zbawienie siebie i innych, to świadomość, że mamy przy sobie potężnych orędowników w walce z Szatanem powinna jeszcze bardziej motywować nas do wytrwania w dobrym.  

anioł stróż

Fot. pixabay

>>> Co się stanie z aniołem stróżem po naszej śmierci?

Wybawią nawet od śmierci 

Czasem zdarzają się momenty, gdy trudno o dobre rozwiązanie ekstremalnej sytuacji. Wtedy z pomocą przychodzi Pan Bóg, który posyła aniołów, by ci umacniali, pokrzepiali, a nawet mogli ocalić istnienie. Jeden z chrześcijańskich filozofów powiedział, że zaprzeczanie anielskim interwencjom równałoby się wyrwaniu połowy kart Biblii. Sądzę, że ta prawda bardzo mocno odnosi się też do ludzkiego życia. Jak pokazują świadectwa anielskich interwencji we współczesnych czasach, rzeczywiście Bóg i Jego aniołowie nie przestają w cudowny sposób walczyć o człowieka, wielokrotnie wybawiając go od niebezpieczeństw.  

Ratunek na torach 

Carol Toussaint, młoda Amerykanka, mieszkała ze swoim mężem i trójką dzieci w Illinois. Wiedli spokojne, szczęśliwe życie bez większych trosk. Pewnego dnia Carol jak zwykle po pracy odbierała dzieci ze szkoły. Droga do placówki wiodła przez ruchliwy przejazd kolejowy. Kiedy jej dzieci wygodnie usiadły na tylnej kanapie rodzinnego vanaruszyła w stronę domu. Gdy wjechali na skrzyżowanie z torami, samochód nagle odmówił posłuszeństwa. Jego koła zablokowały się między szynami tak, że nie sposób było dalej jechać. Dramaturgii dodawał fakt, że w oddali coraz wyraźniejsze stawały się światła dużego pociągu towarowego, który jechał prosto na nich. Krótka, intensywna modlitwa była pierwszym, co przyszło kobiecie do głowy. Niosąca śmierć maszyna była coraz bliżej. Po chwili Carol spostrzegła, jak z naprzeciwka biegnie dobrze zbudowany mężczyzna w białej koszuli, o bardzo jasnych włosach. Bez słowa stanął za samochodem i jedną ręką pchnął go tak, że bezpiecznie stoczył się z torów w stronę jezdni. Kilka sekund później za jej plecami z hukiem przejechała ciężka lokomotywa. Mężczyzna, który uratował ich życie jakby rozpłynął się w powietrzu. Kobieta do dziś nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć tego zdarzenia. Wierzy jednak, że Bóg posłał swego anioła, aby ocalił rodzinę od śmierci i jeszcze bardziej wzmocnił jej wiarę. 

>>> Co wie o Tobie Twój Anioł Stróż?

Nie zginiesz z głodu 

Wojna jest jedną z najstraszniejszych rzeczywistości, w jakiej może znaleźć się człowiek. Podczas II wojny światowej wyniszczoną walkami Europę pustoszył głód. Nie ominął on także Susie Ware i jej męża Kennetha, którzy ze względu na żydowskie pochodzenie ukrywali się w szwajcarskiej Lozannie. We wrześniu 1944 roku nie mieli co włożyć do garnka. Od kilku tygodni nie jedli nic porządnego. Pod koniec miesiąca wiedzieli już, że czeka ich śmierć głodowa. W jeden z wieczorów Susie postanowiła w rozpaczy zawołać do Boga. Jej mąż, nieco z niej kpiąc, sformułował nawet “listę zakupów”, o które ma poprosić Stwórcę.  Znalazły się na niej ziemniaki, mąka, gruszki, cielęcina i mięso wołowe. Kilka godzin później, w mieszkaniu państwa Ware rozległo się pukanie w drzwi. Wystraszone małżeństwo zobaczyło stojącego na progu wysokiego blondyna o niebieskich oczach, który w pierwszej chwili wyglądał na niemieckiego żołnierza. Ubrany był w biały fartuch i niósł przed sobą drewnianą skrzyneczkę. “Przynoszę zamówienie” – powiedział. “Ale przecież niczego nie zamawialiśmy” – odparli zdziwieni. “Przynoszę to, o co prosiliście” – rzekł stanowczym głosem i podając pakunek panu Kennethowi, oddalił się bez słowa. Kiedy mężczyzna otworzył podarunek, jego oczom ukazały się wszystkie produkty z ułożonej prześmiewczo “listy zakupów”. Wzruszeni małżonkowie padli sobie w ramiona i rozpłakali się. Odtąd do końca życia wspominali dzień, w którym Bóg posłał swego anioła i nie pozwolił im zginąć z głodu.  

domena publiczna

Będziesz stąpał po wężach 

Debbie Durance zamieszkiwała malownicze wybrzeże zachodniej Florydy. Krajobrazy tamtych terenów zapierają dech w piersiach. Wysokie, bujne trawy i zielone zagajniki zamieszkuje różnorodna fauna. Syn Debbie, dwunastoletni Mark, bardzo lubił otaczającą go przyrodę. Chciał zostać odkrywcą i z uporem eksploatował okolicę. Nie wiedział, że jedna z takich wypraw będzie miała bardzo groźny finał. Kiedy podczas wędrówki spostrzegł, że bardzo już oddalił się od domu, natychmiast zadecydował, żeby zawrócić. Robiąc krok w tył, nie zauważył jednak, że tuż za jego nogą wygrzewa się w słońcu jadowity grzechotnik. Niechcący, chłopiec nadepnął na niego i zanim zdążył się cofnąć, wąż ukąsił go w kostkę. Mark upadł przeszyty bólem. Nie był w stanie iść, a jad coraz szybciej rozprzestrzeniał się po jego ciele. Czuł, że siły go opuszczają i zanim stracił przytomność zdążył wypowiedzieć do Boga życzenie, że chciałby jeszcze zobaczyć mamę. Chwilę później w domu Debbie rozległ się dzwonek do drzwi. Kiedy kobieta otworzyła, zobaczyła leżącego na progu syna. Natychmiast przystąpiła do akcji ratunkowej i wezwała karetkę, która zawiozła chłopca do szpitala. Kilka dni później Mark mógł opuścić oddział dziecięcy. Kiedy poproszono go o wskazanie miejsca, w którym natknął się na węża, pokazał punkt, oddalony od domu o kilka kilometrów. “To niemożliwe, Marku, nie mógłbyś w takim stanie przejść tego dystansu” – zdziwili się pytający. “Wcale nie szedłem sam – odpowiedział Mark – mężczyzna w białym ubraniu wziął mnie na ręce i szybko zaniósł pod drzwi domu, gdzie znalazła mnie mama”. Chłopiec nie potrafił powiedzieć niczego więcej o tajemniczym opiekunie. Dziś jest już dorosły, ale wciąż powtarza, że to Anioł Stróż w nadzwyczajny sposób uratował jego życie.  

>>> Czy także niewierzący ma anioła stróża?
 
*** 
Przytoczone historie nie są dogmatem wiary. Cechują je właściwe dla autorów emocje i wrażenia, które z pewnością wpływają na ich brzmienie. Niektórzy pewnie mimo wszystko doszukiwaliby się w tych opowieściach logicznych wytłumaczeń. Jednak sens tych historii wydaje się być jednoznaczny. Mają uświadamiać nam, że Bóg i Jego aniołowie są naprawdę blisko nas i niczym na znanym obrazku, mocno trzymają nas za ręce, byśmy “nie urazili stopy swej o kamień”.  
 
Świadectwa pochodzą z książki Joan W. Anderson pt. “Anielskie Drogi”. 

Zobacz także
Wasze komentarze