Arturo Mari, fot. misyjne.pl

Arturo Mari, fotograf Jana Pawła II: Zdjęć już nie robię [ROZMOWA]

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

O ciężkiej pracy Jana Pawła II i o wymagającej pracy fotografa Jana Pawła II rozmawiamy z Arturo Marim*, osobistym fotografem papieża.   

Zdjęcie: Jan Paweł II, w środku Arturo Mari i ks. Stanisław Dziwisz, fot. Teodor Walczak, PAP arch.

 Maciej Kluczka (misyjne.pl): Czy nie bywa Pan niekiedy zmęczony pytaniami o zdjęcia Jana Pawła II? Wszyscy pytają Pana praktycznie wyłącznie o nie.  

Arturo Mari: Nie, nie jestem. Jestem bardzo zadowolony z tego, co udało mi się zrobić. Lubiłem moją pracę 

Czy kolekcjonuje Pan gdzieś te fotografie? Chronologiczne albo tematycznie? Czy jest ich tyle, że nie da się tego zrobić w prywatnym archiwum?  

Gdy złożyłem rezygnację z urzędu (w czerwcu 2007 r. – przyp. red.), wszystkie zdjęcia trafiły do Stolicy Apostolskiej. Wszystkie są w jej dyspozycji.  

Pamięta Pan szczególnie pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski, której okrągłą rocznicę przeżywamy, czy może bardziej te kolejne? 

Każda pielgrzymka była zupełnie inna. Nie można powiedzieć, że jedna była brzydka czy ładna, ważniejsza czy mniej ważna. Każda coś po sobie zostawiła. 

fot. arch

Gdy wspomina Pan pracę u boku Ojca Świętego i gdy Pan go opisuje, używa Pan trzech określeń: „modlitwa, cierpienie i mordercza praca”. Przyznam, że są dość trudne, nie kojarzą się z chrześcijańską radością. Wygląda na to, że misja Piotra naszych czasów to ciężka praca, okupiona wielkim wysiłkiem. Czy po latach nadal tak Pan widzi Jana Pawła II?  

Do tego dołożyłbym pokorę i umiejętności dyplomatyczne, których w tamtych czasach wielu brakowało.  

Ta ciężka praca dotyczyła również Pana. Pracę zaczynał Pan o szóstej rano, kończył często późnym wieczorem, praktycznie nie miał Pan urlopu. Dał Pan radę?  

Widzi Pan… żyję, stoję na własnych nogach. (śmiech – przyp. red.) 

Wiem, że nie zawsze w obecności Jana Pawła II wyjmował Pan aparat, nie robił Pan zdjęć w czasie osobistej, cichej modlitwy papieża. A czy zdarzyło się, żeby Jan Paweł II powiedział: „nie teraz, Arturo, nie rób zdjęcia 

Nigdy. Ojciec Święty nie miał z tym problemu, absolutnie.  

Jan Paweł II był pierwszym tak medialnym papieżem. Czy był też fotogeniczny? 

A co pan myśli?  

Szach mat! Tu mnie Pan ma. A Franciszek jest pod tym względem podobny?  

Każdy papież jest inny, każdy ma swój osobisty charyzmat i trudno robić porównania. 

fot. misyjne.pl

Czy ma Pan zdjęcie papieża, takie osobiste, którego nigdy Pan nie opublikował?  

Nie, nie mam takiego. Mam oczywiście zdjęcia z papieżem, ale wszystkie były opublikowane.  

Mieszka Pan nadal w Rzymie, w Watykanie?  

Urodziłem się sto metrów od Watykanu. Rzym to cały czas moje miasto.  

A czy teraz, na emeryturze, robi Pan jeszcze zdjęcia? W Watykanie, na spacerze?  

Nie, już nie. Po 55 latach pracy trzeba powiedzieć sobie dość. Basta!  

*Arturo Mari pracował jako watykański fotograf przez 53 lata. Był osobistym fotografem Jana Pawła II, wykonał ponad milion jego zdjęć. Od marca 1956 r. fotografował Piusa XII, św. Jana XXIII, bł. Pawła VI, Jana Pawła I i Benedykta XVI. W 2007 r. przeszedł na emeryturę, a jego miejsce zajął jego uczeń i asystent Francesco Sforza.  

Z Arturo Marim rozmawialiśmy dzięki uprzejmości księdza Marcina Mendrzaka z parafii św. Maksymiliana Męczennika w Oświęcimiu. Gość z Włoch przyjechał do Oświęcimia z okazji 40. rocznicy wizyty papieża Polaka w tym miejscu. Organizatorzy jubileuszowego wydarzenia podkreślają, że nawiedzenie przez Ojca Świętego byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady pozostanie jednym z ważniejszych w historii Oświęcimia, a także istnienia Muzeum Auschwitz-Birkenau. Wspominając Jana Pawła II, Arturo Mari podkreślił, że papież nieustannie upominał się o ludzką godność na całym świecie. 

Zobacz także
Wasze komentarze