Baumgartner. O pamięci, która niesie pocieszenie [RECENZJA]
Śmierć nie zawsze oznacza definitywne odejście. Czasem zostaje po niej coś bardziej trwałego niż obecność ciała. Pamięć, która nie tylko boli, ale i podtrzymuje życie tych, którzy odeszli.
Profesor Sy Baumgartner mierzy się z utratą żony. Dochodzi do wniosku, że tak jak czujemy ból fantomowy po utracie kończyny, tak samo możemy odczuwać go po utracie osoby. Małżonek to przecież najbliższa osoba. Często to nasz ulubiony człowiek. Wypełnia nasze życie, przenika każdy fragment naszej codzienności i nagle znika. Przechodzi w stan… świadomego nieistnienia. A później każda czynność, każdy przedmiot przypomina nam o wspólnych chwilach. Chwilach, które choć zniknęły, to jednak pozostawiły po sobie ślady.
Pewnego dnia Baumgartner odbiera telefon. Wydaje mu się, że słyszy głos swojej żony. Rozmawia z nią. I choć wie, że umysł płata mu figla, to naraz uświadamia sobie, że pamięć jest tym, co utrzymuje jego ukochaną żonę przy życiu. Jego życiu.
„Nie jest pewna niczego, mówi, ale podejrzewa, że właśnie on podtrzymuje ją w tym niepojętym życiu po życiu, w tym paradoksalnym stanie świadomego nieistnienia, które, przeczuwa, w pewnym momencie musi się skończyć i się skończy, lecz póki on żyje i jest zdolny do myślenia o niej, jej świadomość będzie trwała i dzięki jego myślom będzie mogła się obudzić (…) Anna wie na pewno, że między żywymi a umarłymi istnieje więź, a tak mocna więź, jaka ich łączyła, gdy ona była wśród żywych, może trwać nawet w śmierci, bo jeśli któreś z nich umiera pierwsze, to, które żyje, może podtrzymywać to nieżyjące w stanie zawieszenia pomiędzy życiem a nie-życiem” – czytamy w książce „Baumgartner” Paula Astera (Wydawnictwo Znak).
Pamięć niesie pocieszenie. I choć świadomość straty jest realna, to jednak przywoływanie wspomnień ma moc uobecniania tych, którzy odeszli. Bo nasze życie dzieje się w głowie. To nasze myśli warunkują to, w jaki sposób interpretujemy wydarzenia w naszym życiu. I czy podchodzimy do niego z obawą czy z odwagą. Warto zdejmować mentalną blokadę, która podpowiada nam, że za wszelką cenę powinniśmy oszczędzić sobie bólu. Ból trzeba oswoić i przyjąć jako część życia. A może nawet jako dowód na jego istnienie. „Żyć oznacza odczuwać ból, a żyć w strachu przed bólem to zrezygnować z życia” – czytamy w jednym z fragmentów przywołanej powieści.
„Baumgartner” Paula Astera nie jest jedynie opowieścią o stracie. To raczej próba nazwania tego, co wymyka się prostym kategoriom życia i śmierci. Pamięć nie przywraca do życia, ale ocala relację. Sprawia, że więź nie rozpada się wraz z ostatnim oddechem. W świecie, który chce szybko zapominać i zagłuszać cierpienie, taka wizja jest wymagająca. Domaga się zgody na kruchość, na niedokończenie, na ból, który nie znika. A jednocześnie podsuwa cichą nadzieję, że miłość nie kończy się w chwili śmierci, lecz zmienia swój sposób obecności. I być może właśnie w tej nieoczywistej, kruchej formie trwa najdłużej.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |

Zapadł wyrok w sprawie śmierci ciężarnej Izabeli z Pszczyny
Abp Adrian Galbas wzywa wiernych do modlitwy o pokój
Katowice: barokowa droga krzyżowa





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny