materiały prasowe

Będzie mecz. Ale musisz się dołożyć! 

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

O to nam chodzi. O te 90 minut na boisku, które gwarantują brak jakichkolwiek różnic między tymi chłopakami, brak podziałów.  Izabellą Adamczak rozmawia Hubert Piechocki. 

Hubert Piechocki (misyjne.pl): Powiedzmy, skąd wziął się projekt „Poza Bramką”? 

Izabella Adamczak (studentka dziennikarstwa na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, współtwórczyni projektu „Poza Bramką”): Projekt „Poza Bramką” był na początku projektem studenckim – jeden z profesorów zrobił nam takie zaliczenie zajęć z przedmiotu business skills. Początkowo miał tylko pokazać, czy jesteśmy osobami, które dałyby radę poprowadzić dużą akcję. Mieliśmy się przekonać, czy potrafimy działać w grupie, czy potrafimy stworzyć plan działań, plan marketingowy. Kiedy okazało się, że potrafimy zająć się tym na poważnie, potrafimy się zaangażować, że chcemy to zrobić i jesteśmy odpowiednimi osobami, to stwierdziliśmy, że to jest coś, co może wyjść. 

Dlaczego akurat Katania? 

IA: Profesor szukał miejsca, w którym mógłby poprowadzić – czysto teoretycznie – taką zbiórkę. Szukał miejsca wyjątkowego. Katania i ośrodek, na terenie którego znajduje się to boisko, które chcemy wyremontować, jest właśnie takim miejscem niezwykłym. Jak mało gdzie łączy się tam wiele różnych kultur i ras. To miejsce łączy biedne, włoskie dzieci pochodzące z patologicznych rodzin z dziećmi, które dotarły tam z Afryki i które przeżyły mnóstwo trudności. Musiały zmierzyć się z wieloma problemami, przemierzając drogę morską do Europy czy jeżdżąc tirami na pace. To jest miejsce, w którym mieszają się różne wyznania, kultury i rasy. Profesor stwierdził, że to będzie dobre miejsce do przeprowadzenia takiego projektu. 

A dlaczego projekt ma charakter sportowy? 

IA: W tym ośrodku mieszkają chłopcy w wieku od 10 do 16 lat. Pierwsza rzecz, która przyszła nam w ich kontekście na myśl, to piłka nożna. To najpopularniejszy sport w Europie, a także we Włoszech. Jest to sposób na rozładowanie młodzieńczej energii. Ci chłopcy uwielbiają piłkę, kochają z sobą grać. Było dla nas oczywiste, że musimy pójść w tym kierunku i spróbować zrobić coś związanego z piłką nożną. Nie chcieliśmy jednak wyłącznie wyremontować boiska, ale poruszyć też ludzi historią tych chłopaków i wywołać dyskusję związaną z uchodźcami. Zwłaszcza z sytuacją dzieci, które przeżyły takie doświadczenie. 

Wszyscy studenci byli zaangażowani w ten projekt? 

IA: Połowa naszego rocznika była zaangażowana w projekt związany z Katanią. Druga połowa przygotowywała projekt dotyczący greckiej wyspy Lesbos. Tam znajduje się znany obóz dla uchodźców nazywany Morią. Zadaniem tej grupy było stworzenie kontenera, punktu do wydawania żywności. Z jednej strony mogło to być trudniejsze zadanie, ale z drugiej wydaję mi się, że my stajemy przed trudnością namówienia ludzi – przekonania ich, że boisko to coś niezbędnego. Kiedy myślimy o pomocy humanitarnej, o pomocy uchodźcom czy dzieciom, to przychodzą nam na myśl najważniejsze potrzeby – jedzenie, spanie czy ubrania. A przed nami trudne zadanie przekonania Polaków, że piłka nożna dla tych dzieciaków jest niesamowicie ważną sprawą. 

Jak długo te dzieciaki mieszkają w Katanii? 

IA: Pojawiły się już kilka lat temu, gdy miał miejsce ten największy boom związany z przemieszczaniem się uchodźców, z ucieczką z krajów ogarniętych wojną. Większość z nich znajduje się tam kilka lat, dorastają w tym ośrodku. Żyją tam, uczą się. Są to przede wszystkim dzieciaki, które przyjechały z Afryki – z Libii i Etiopii, ale też z Bliskiego Wschodu. I są też na miejscu te włoskie dzieci z biednych rodzin. Wszyscy tam dorastają, potem osiągają pełnoletniość i wychodzą do świata wychowani przez ludzi pracujących w tym ośrodku. 

Piłka nożna może przyczynić się do zmiany świata tych dzieciaków. 

IA: O to nam chodzi. O te 90 minut na boisku, które gwarantują brak jakichkolwiek różnic między tymi chłopakami, brak podziałów. Na co dzień może między nimi dochodzić do bójek na każdym możliwym tle – wyznania, rasy czy nawet języka. Oni posługują się różnymi językami. Część mówi tylko po włosku, część tylko po angielsku, są też tacy, którzy nie znają nawet angielskiego. A te minuty spędzane na boisku sprawiają, że oni się jednoczą, że ten czas spędzają w przyjaźni. Uprawiają razem sport i cieszą się i przeżywają dzieciństwo, na które zasługują młodzi ludzie. 

Ktoś z was był już w Katanii? 

IA: Jedna dziewczyna z naszej grupy jest naszym łącznikiem włosko-polskim. Studiowała w Katanii na Sycylii i to właśnie ona pozostawała w kontakcie z tymi chłopakami. Poznała ich jakiś czas temu, znalazła ten ośrodek i zainteresowała nim naszego profesora. Doskonale zna tamtą młodzież, ma z nimi kontakt i informowała ich, co chcemy tam zrobić. Ona też z nami tam pojedzie. Planujemy, że jak zbierzemy już środki na odnowienie boiska, to wyjedziemy tam i rozegramy wspólny mecz. Będzie to takie oficjalne zakończenie całego projektu. Natalia będzie jedenastą osobą, która dołączy do naszej 10-osobowej drużyny piłkarskiej. 

Te historie chłopaków z Katanii chwytają za serce? 

IA: Oczywiście. Każda jest inna. Ale łączy je mnogość problemów i okrucieństwo, z którymi musieli zmierzyć się ci młodzi ludzie. Są to dzieciaki, które musiały zostawić swoje rodziny i samodzielnie wyruszyć z domu. Rodziny zostawały w krajach ogarniętych wojną. Są też dzieci, które po drodze straciły rodziców, zostały z dnia na dzień sierotami. I włoskie dzieci, w których życiu pojawiły się jakieś patologie. Nie brakuje też młodzieży z biednych rodzin, których nie stać na zapewnienie swoim pociechom godziwych warunków życia. Każda historia chwyta za serce. 

W jakim stanie jest to boisko? 

IA: W bardzo złym. Oni tak bardzo chcą grać w piłkę, że stworzyli boisko sami ze skrawków murawy zebranych na terenie Sycylii. Jest pełne dziur i zabrudzeń. To nie jest boisko, na którym powinni trenować i bawić się tacy młodzi ludzie. Nie ma tam bramek, szatni, odpowiednich ubrań. To nie są warunki, w których powinni się rozwijać. 

materiały prasowe

A jakie będzie to boisko, które wyremontujecie? 

IA: To ma być po prostu boisko z murawą, na której da się grać w piłkę. Ma być kolorowe, ma to być miejsce, do którego chce się przychodzić. Zatrudniamy włoską firmę, która wyremontuje boisko, postawi murawę i bramki i zajmie się wszystkimi kwestiami technicznymi. A my tutaj zbieramy pieniądze na te prace, a potem pojedziemy i wspólnie otworzymy to boisko. Rozegramy na nim mecz. 

Potrzeba konkretnej kwoty. 

IA: Kwota nie jest mała. Potrzeba aż 120 tysięcy złotych. Jeżeli nie zbierzemy całej kwoty, to będziemy starali się zrobić cokolwiek. Ale liczymy na to, że damy radę, że zbierzemy pieniądze na remont boiska i ono powstanie. Tak wysokie koszty wynikają też z przełożenia cen na euro – działamy we Włoszech, a tam nie jest tanio. Firma deweloperska z Katanii dała nam zniżki, ale wciąż pieniędzy do zebrania jest bardzo dużo. 

Kiedy ruszy remont? 

IA: Planowaliśmy rozpocząć wszystko we wrześniu, ale realia są takie, że możemy nie dać rady tak szybko. Zależy nam jednak na tym, by projekt zakończył się w tym roku. 

To kiedy boisko będzie gotowe? 

IA: Mamy nadzieję, że na przełomie października i listopada, może trochę później. Nie chcemy tam jechać w grudniu, bo na Sycylii wcale nie jest tak ciepło, jak się niektórym wydaje. A mamy tam rozegrać mecz! 

A ty jaką rolę chcesz pełnić na boisku? 

IA: Ja jestem kiepska w piłce nożnej. Mogę stać na bramce i starać się nie przepuścić żadnego gola. Chyba, że dadzą mnie na napastnika, ponieważ jestem agresywna w kwestii zdobywania. Może się okaże, że mam jakiś talent piłkarski? Oczywiście zamierzamy trenować. Kiedy remont we Włoszech ruszy, to my tutaj zaczniemy takie ostre treningi. Myślę, że nie przyniesiemy Polsce wstydu. 

Dziesięć różnych osób jest zaangażowanych w ten projekt – a połączyły was zajęcia na uczelni. 

IA: Połączył nas wspólny cel. Każdy z nas odpowiada za coś innego. Mamy dobrych grafików, fantastycznych fotografów, osoby od mediów społecznościowych, rzeczników prasowych… Każdy z nas ma inne predyspozycje i talenty, staramy się wykorzystać umiejętności każdego z nas. Jesteśmy dobrze zintegrowani. Cieszymy się, że ten projekt nas połączył, dzięki niemu możemy się lepiej poznać i zaprzyjaźnić ze sobą. Fajne jest to, że jest nas dziesiątka, ale mamy w swojej drużynie osoby, które chcą pomagać. Są bardzo zaangażowane, zależy im na tym naszym wspólnym celu. 

Jak można wesprzeć projekt? 

IA: Projekt można wesprzeć poprzez platformę croudfoundingową polakpotrafi.pl. Link do zbiórki jest na naszym profilu Facebooku i Instagramie. Pieniądze można wpłacać też na specjalne konto, które otworzyła nam Fundacja Jeden Uniwersytet. Wszystkie informacje znajdziecie w mediach społecznościowych. 

Zobacz także
Wasze komentarze