Kambodża. Kościół leczony z cierpienia

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Kościół katolicki w Kambodży, chociaż niewielki, bo działa w kraju z dominującym buddyzmem, jest bardzo dynamiczny pod względem ewangelizacyjnym. W społeczeństwie liczącym niecałe
czternaście milionów mieszkańców katolików jest tam dziś około dwudziestu tysięcy, co stanowi niespełna 2% ogólnej populacji. O tym, że tamtejszy Kościół jest misyjny, świadczyć może fakt, że prawie 90% chrześcijan w tym kraju to konwertyci. Jak twierdzi bp Oliver Schmtthaeusler, wikariusz apostolski Phnom Penh, „Kościół katolicki w Kambodży powoli się odradza”. W maju 2013 r. kambodżańscy wierni spotkali się w sanktuarium w Tangkok na uroczystościach ku czci męczenników z czasów dyktatury Czerwonych Khmerów. W wydanym z tej okazji liście pasterskim bp
Schmitthaeusler stwierdził, iż „pamięć o męczennikach powinna być dla Kościoła powodem do dumy, gdyż krew przelana przez nich w przeszłości umacnia wiarę współczesnych wspólnot”.
Tutejsza wspólnota, choć jeszcze niewielka, powoli rośnie. Dobre efekty przynosi praca z młodzieżą; widać też drobne przejawy współegzystencji katolików z buddystami. Przyczynił się do tego między innym Jan Paweł II, spotykając się swego czasu i prowadząc dialog z wyznawcami tej religii. Dziś mały Kościół w Kambodży – jak zauważa były wikariusz apostolski Phnom Penh bp Emele Destambes, jest „laboratorium ewangelizacji w świecie buddyjskim, dotkniętym także procesami światowej sekularyzacji”. W kraju o kulturze buddyjskiej, takim jak Kambodża, bardzo dobrze odbierana jest prostota gestów i słów obecnego papieża Franciszka. Mówił o tym w Radiu Watykańskim wspomniany już biskup Oliver: „(…) Kościół ewangelizacyjny – podkreślił – musi
być prosty i ubogi, musi być świadkiem miłości i przemawiać do serca człowieka. Bo i papież Franciszek opowiada się za takim Kościołem. Katolickie wspólnoty z konieczności są ubogie. Ich członkowie to ubodzy ludzie żyjący na wybrzeżu i w górach…”. Poza działalnością czysto ewangelizacyjną tutejszy Kościół katolicki aktywnie włącza się w proces rozwoju kraju wyniszczonego
wojnami i korupcją, przede wszystkim w służbie zdrowia i edukacji.


Najtragiczniejszym czasem dla tutejszego Kościoła był ten za rządów Pol Pota. W okresie jego terroru katolicy w Kambodży mówili o sobie, że są „Kościołem krwi i łez”, bowiem wśród dwóch milionów ofiar zbrodniczego reżimu Czerwonych Khmerów znalazły się tysiące chrześcijan, w tym głównie katolików, których traktowano najgorzej. W kraju, w którym wymordowano prawie jedną trzecią ludności i gdzie ponad połowa z tych, którzy przeżyli, to analfabeci, jednym z ważniejszych zadań jest zapewnienie możliwości kształcenia młodym. W 2010 r. w mieście Takeo, oddalonym od Phnom Penh o niespełna sto kilometrów, powstał Instytut Świętego Pawła. To pierwsza szkoła wyższa wybudowana i sfinansowana przez Kościół katolicki. Jej zadaniem jest kształcenie ubogiej młodzieży, głównie w takich dziedzinach jak rolnictwo i informatyka. Uczelnia ta współpracuje z Królewską Akademią Rolniczą w stolicy i fundacją Lien Aid z Singapuru, niosącą pomoc biednym społecznościom tej części Azji. Papież Benedykt XVI w trakcie synodu biskupów w październiku 2012 r., wyrażając zdziwienie świadectwami mówiącymi o wzroście Kościoła, podając za przykład między innymi Kambodżę, mówił: „Także dziś widzimy, że Pan jest obecny tam, gdzie tego nie oczekiwano; działa przez naszą pracę i naszą refleksję. Po latach cierpień i ogromnych ofiar, społeczność katolicka Kambodży odradza się i staje się coraz bardziej aktywna. Jak mówi biskup Schmitthaeusler, w Kambodży „Kościół żyje”.

Włodzimierz Jerzy Chrzanowski

Wykup prenumeratę: https://misyjne.pl/produkt/misyjne-drogi-prenumerata/

Kambodża. Kościół leczony z cierpienia
6 (100%) 1 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze