Kamerun. Blachy na dachy [MISYJNE DROGI]

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Szkoła w Bouba-Djara już niedługo będzie mogła udostępnić uczniom kolejne pomieszczenia. Udało się je zadaszyć dzięki pomocy, która napłynęła z Polski.

Kiedy pojechałem do wioski o nazwie Bouba-Djara sprawdzić studnię, w której brakowało wody, przechodziłem obok szkoły. Właśnie były żniwa i dzieci przyniosły na głowach łodygi kukurydzy i prosa, aby zbudować trzy pomieszczenia dla młodszych klas. Pod wiatą zrobioną z łodyg prosa każdego dnia uczą się tu dzieci. W porze suchej chroni je przed upałem, a w porze mokrej przed deszczem. „Chroni” to chyba nienajlepsze słowo, bo prowizoryczny dach bardzo przecieka podczas ulewy. Wtedy do szkoły przychodzi mniej dzieci, a te, które są, siedzą skulone w wilgotnych ubraniach. To rzeczywistość, w której dotychczas żyli mali kameruńscy uczniowie w regionie Bouba-Djara. Rok temu rodzice z pomocą firmy skupującej bawełnę Sodecoton zbudowali trzy klasy z glinianych cegieł. Spytałem dyrektora, o co chodzi z tymi łodygami prosa i kukurydzy. Powiedział, że znowu rodzice chcieli w tym roku rozbudować szkołę, bo dzieci przybywa, ale Sodecoton tym razem nie dał pieniędzy. Powiedziałem, żeby zebrali pieniądze na opłacenie murarzy, później napisaliśmy list do dyrektora cementowni i dostaliśmy trzy tony cementu na zrobienie pustaków.

Foto: Alojzy Chrószcz OMI

Tak więc ruszyła budowa. Rodzice wypalali cegły, opłacali murarzy. Z tartaku koło Garigombo dostałem część drewna i tak powoli wszystko ruszyło. Dzięki Wam miałem nadzieję
na dach. Do kupna 136 arkuszy blachy potrzeba było 6000 złotych. Udało się. Dzięki czytelnikom „Misyjnych Dróg” i portalu misyjne.pl, a także darczyńcom Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” bardzo szybko zebraliśmy potrzebne środki w ramach akcji „Blachy na dachy”. Ostatecznie wczoraj przez rozpoczęciem ferii odbyło się oficjalne zakończenie budowy, ale i tak jest jeszcze dużo pracy. Trzeba zrobić tablice cementowe – ławki, biurka dla nauczycieli. Myślę, że jak dobrze pójdzie, to po Wielkanocy będzie poświęcenie szkoły.

O. Alojzy Chrószcz OMI

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze