Madagaskar. Szacunek dla Czesława [MISYJNE DROGI]

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W czasie pobytu na Madagaskarze spotkałem o. Czesława Sadeckiego SVD na ryżowisku. Zanim przed dziesięcioma laty wrócił do buszu, był proboszczem w katedrze w Mananjary, sporym mieście nad Oceanem Indyjskim. Zrezygnował z probostwa, aby objąć bardzo trudną, rozległą parafię z dala od cywilizacji. Parafia Vohilava, którą się opiekuje, leży na terenach zamieszkałych przez plemię Antambahoaka. To pogodne plemię, jednak niezwykle zabobonne. Każdy klan, każda wieś, każda rodzina mają tutaj indywidualne zabobony, które czynią codzienny żywot skomplikowanym. Ta wieś nie je węgorza, inna nie pracuje we wtorki i czwartki, bo to dni przeklęte, wielu zamiast do lekarza pośle chore dziecko najpierw do czarownika. Nakłada się tu na siebie na jednym obszarze zarówno wiara chrześcijańska, jak i wierzenia tradycyjne. Handel jest w rękach kilku chińskich i hinduskich rodzin, na które część miejscowych patrzy z zazdrością. Wysoko rozwinięte rolnictwo zagrożone jest przez niedawno odkryte złoto, które nie zapewni jednak stabilnego dochodu, bo jest go niewiele. To trudne miejsce, w którym poradzi sobie tylko ktoś bardzo silny, ktoś o twardej osobowości.

Taki jest Czesiek – przyjaciel, którego bardzo cenię. Często myślę o naszych dyskusjach na jego werandzie w Vohilava. Na Madagaskarze byłem już kilkanaście razy i zawsze będę wracał do tego fascynującego kraju. Mam nadzieję na więcej długich rozmów. Ojciec Czesław pracuje na misyjnym ryżowisku wspólnie z wynajętymi ludźmi. Przy wysokiej pozycji w społeczności, jaką ma tu misjonarz, trzeba mieć nie lada szacunek u miejscowych, żeby pozwolić sobie na wykonywanie najpodlejszych prac, czyli tych polowych. Czesław ten szacunek ma. Pozbawiony prądu, sieci komórkowej, lodówki, Internetu i innych pozornie niezbędnych rzeczy funkcjonuje doskonale wśród Malgaszy i pomaga im. Stara się, żeby górę wzięły ich liczne pozytywne cechy. Więcej o O. Czesławie na: www.ziembazmadagaskaru.pl.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze