Błogosławiona kradzież

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

O legendzie słynnej kradzieży wizerunku Matki Bożej Kodeńskiej pisała w powieści Błogosławiona wina Zofia Kossak-Szczucka. Od 1927 r. pieczę nad Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej, zwanej też Matką Jedności i Królową Podlasia, sprawują Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.  

Prawdopodobnie kodeński obraz namalował w VI w. arcybiskup Augustyn z Canterbury, poproszony przez papieża Grzegorza I. Obraz stanowił malarską kopię przedstawiającej Matkę Bożą rzeźby, którą to rzeźbę papież podarował Leanderowi, arcybiskupowi Sewilli, z przeznaczeniem dla benedyktyńskiego opactwa w Guadalupe. Obraz pozostał w prywatnej kaplicy papieskiej aż do pontyfikatu Urbana VIII, kiedy to opuścił ją w 1630 r. jako… łup świątobliwego złodzieja o arystokratycznym pochodzeniu. Złodziejem okazał się książę Mikołaj Sapieha zwany Pobożnym, wojewoda litewski.   

Po rozpoczęciu budowy murowanego kościoła w Kodniu książę ów zapadł w 1629 r. na ciężką, skutkującą paraliżem chorobę. Następnie jako pielgrzym udał się do Rzymu, gdzie po modlitwach (w papieskiej kaplicy) przed obrazem Matki Bożej Gregoriańskiej (późniejszej Kodeńskiej) został uzdrowiony. Doznawszy cudu, postanowił za wszelką cenę zdobyć wspomniany obraz dla swej ojczyzny. Kardynałowie obawiali się reakcji porywczego papieża, dlatego nie pomogli księciu. W tej sytuacji Mikołaj Sapieha wpierw zaoferował papieskiemu zakrystianowi 500 złotych dukatów w zamian za obraz, po czym po kryjomu wywiózł wizerunek do Polski. Zdołał umknąć pościgowi, a dotarłszy do ojczyzny, 15 września 1631 r. umieścił obraz w Kodniu, zrazu w zamkowej kaplicy pw. Ducha Świętego, a następnie w rodowym kościele wzniesionym pod nadzorem Jana Cangerle (muratora cechu lubelskiego). Za tę kradzież papież Urban VIII ukarał księcia ekskomuniką, w związku z czym Mikołaj Sapieha ponownie wyruszył w 1636 r. do Rzymu, tym razem jako pielgrzym-pokutnik liczący na zdjęcie ekskomuniki. Dowiedziawszy się o obronie przez księcia praw Kościoła na sejmie w 1634 r., papież nie tylko cofnął karę, ale podarował arystokracie zuchwale przezeń wykradziony obraz. Historia wydaje się jednak mówić coś zupełnie innego: obraz został prawdopodobnie zakupiony przez księcia w Hiszpanii w czasie jego pielgrzymki do tego kraju.  

15 sierpnia 1723 r. wizerunek Matki Bożej Kodeńskiej ukoronował biskup łucki Stefan Rupniewski. Wcześniej Mikołaj Sapieha, wraz z żoną Anną, ofiarował wizerunkowi, jako dziękczynne wota za uzdrowienie, „koronę, berło, słońce, miesiąc, gwiazdy, wszystko w złoto, srebro i kamienie misternie oprawione”. Owe wota „złożyły się” na późniejszą, srebrną sukienkę obrazu, ufundowaną około 1662 r. przez Konstancję Herbutównę, kasztelankę kamieniecką i żonę Jana Sapiehy. Obecnie obraz zdobią korony będące darem Diecezji Podlaskiej w Jubileuszowym Roku 2000. Umieścił je na wizerunku biskup siedlecki Jan Mazur. Kiedy obraz (wracając do Kodnia z Jasnej Góry, gdzie przechowywany był przez 52 lata w czasie zaborów) zawitał do Warszawy, prymas Polski August Hlond otrzymał przed nim kardynalski biret. 

Liczący 128 na 223 cm wizerunek ukazuje Matkę Bożą w całej postaci, z Dziecięciem na lewej ręce i z berłem w ręce prawej. Szaty Maryi oraz Dziecięcia układają się stożkowo. W tle zwraca uwagę wielka, „tęczowa” aureola. Od momentu pojawienia się wizerunku w Kodniu ta leżąca nad dostojnym Bugiem miejscowość przyciągała licznych pielgrzymów, między innymi z Podlasia, Wołynia, Białorusi, Litwy i Żmudzi, którzy doznawali przed obrazem Matki Bożej Kodeńskiej uzdrowień na ciele i duszy. 

Błogosławiona kradzież
6 (100%) 7 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze