Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
Bóg nie potrzebuje naszego przymusu. O. Łusiak SJ o tym, dlaczego słowo „muszę” niszczy miłość i wiarę [ROZM …
„Muszę iść do pracy”, „muszę ugotować obiad”, „muszę iść do kościoła”… Jak często w ciągu dnia używasz tego słowa? Życie pod dyktando ciągłych obowiązków i przymusu sprawia, że tracimy radość, a nasza wiara i relacje stają się pustym rygorem. W swojej najnowszej książce W Bogu nie ma przemocy o. Mieczysław Łusiak pogłębia temat budowania relacji opartych na wolności. Jeśli na co dzień interesujesz się dobrą, empatyczną komunikacją, znajdziesz tu cenne argumenty pokazujące, dlaczego Bóg nie potrzebuje naszego przymusu. Przeczytaj fragment rozmowy i sprawdź, jak zmiana jednego słowa może uzdrowić twoją codzienność.
Iwona Żurek: Chcę zapytać o zdanie, które możemy znaleźć u [Marshalla] Rosenberga, a które dla mnie – osoby urodzonej w latach 80. – brzmi szokująco: „Nie rób nic, co nie jest zabawą”. Czyli, mówiąc inaczej: nic nie musisz. Naprawdę? Bo mnie się wydaje, że jednak muszę iść do pracy, zrobić obiad dzieciom czy posprzątać, chociaż często wcale mi się nie chce.
O. Mieczysław Łusiak SJ: Trzeba od razu wyjaśnić, co oznacza „zabawa” w kontekście słów twórcy Porozumienia bez Przemocy. Kiedy mówi on o zabawie, ma na myśli coś, co robimy z własnego wyboru, a nie z przymusu. Nam, dorosłym zabawa kojarzy się przede wszystkim z czymś łatwym i przyjemnym, co nie wymaga wysiłku. […] Niedawno słyszałem komentarz ks. kard. Grzegorza Rysia do słów z Ewangelii, w których Jezus zachęca nas do postawy dziecka. Mówił dokładnie to samo: być jak dziecko, to znaczy spełniać obowiązki tak, jakby to była zabawa.
Jak to w praktyce przełożyć na sytuację, kiedy budzę się rano niewyspana i pierwszą myślą jest, że nie mam ochoty wstawać, ale nie mam wyjścia, bo o siódmej rano powinnam pojawić się w biurze?
Przede wszystkim chodzi o to, żeby nie trwać w takim przekonaniu, że jestem niewolnikiem, który chciałby spać, ale ktoś go zmusza, żeby jednak wstał i poszedł do pracy. Bo równie dobrze mogę pomyśleć sobie, że chociaż chce mi się spać, to jednak chcę iść do pracy, bo zależy mi na tym, żeby zarobić pieniądze. Wtedy na pewno będzie łatwiej wstać i w efekcie pójdę do pracy w lepszym nastroju.
>>> W czasie medytacji Słowa Bożego uczę się myśleć po „Jezusowemu” [ROZMOWA]
Czy to nie jest jakiś rodzaj manipulacji własnym myśleniem?
To byłaby manipulacja, gdyby to nie była prawda. A przecież jest. Bo kiedy coś wybieramy, to nawet jeśli odczuwamy w związku z tym jakiś dyskomfort, ostatecznie jest to nasz wolny wybór. […] Idziemy do pracy, bo wolimy zarabiać pieniądze, nawet jeśli nas to męczy, niż bezdomność i szukanie jedzenia po śmietnikach.

A jeśli jestem rodzicem i muszę, po prostu muszę, zająć się małym dzieckiem? Przecież nie mogę nie przygotować dziecku obiadu, nie ubrać go ani zostawić samego nawet na chwilę?
[…] Zgadzam się z tym, ponieważ rodzice w zdecydowanej większości kochają swoje dzieci i chcą się nimi opiekować. Czyli, nawet jeśli są momenty – dodajmy, że zdarzają się one chyba dość często – kiedy bywają zmęczeni i chwilowo mają wszystkiego dosyć, ostatecznie chcą zajmować się swoimi dziećmi. Chcą im gotować obiady, ponieważ zależy im, żeby jadły zdrowe, pełnowartościowe posiłki, chcą odrabiać z nimi lekcje, ponieważ zależy im na prawidłowym rozwoju i edukacji. […] Nie ma więc sensu okłamywać się i wmawiać sobie, że muszę to robić.
Czy w takim razie powinniśmy w ogóle wykreślić z naszego słownika określenie „obowiązek”?
Raczej chodzi o to, żebyśmy używając tego słowa, dobrze rozumieli, co się pod nim kryje. Że mamy na myśli różne aktywności, które sami wybraliśmy i które są jakimś naszym zobowiązaniem. […] Myślenie, że ktoś z góry narzucił mi coś, co tak naprawdę nie jest moim wyborem, uderza w moją potrzebę autonomii. Zaczynam wtedy żyć w nieprawdziwym świecie, w którym ktoś mnie zniewala. A przecież nikt się nie czuje dobrze w niewoli.
Jest jeszcze jeden aspekt. Trzeba pamiętać, że jeżeli coś robimy z poczucia obowiązku, to znaczy, że nie robimy tego z miłości. Miłość zawsze jest związana z wolnością, jest czymś, co wybieramy w wolności. Żeby to zobrazować zawsze pytam małżonków: „Co byś zrobił(-a), gdyby twój mąż (żona) po dwudziestu latach małżeństwa na pytanie: Dlaczego wciąż ze mną jesteś, odpowiedział(-a): Bo muszę, skoro złożyłem(-am) przysięgę przed Bogiem. Co byś wtedy pomyślał(-a)?”. Wtedy pada odpowiedź: „Pomyślałbym(-abym), że ona (on) już mnie nie kocha”. Dlaczego tak nas boli myśl, że ktoś jest z nami z obowiązku? Dlatego, że chcemy być naprawdę kochani. Pragniemy, żeby ta druga osoba chciała z nami być. Chciała, a nie musiała.
Myślę, że nawet Bóg nie ma radości z tego, kiedy robimy jakieś dobro z przymusu albo dlatego, że się boimy, że On nas ukarze, jeśli zrobimy inaczej.
Skoro Pana Boga nie cieszy sytuacja, kiedy czynimy dobro z przymusu, dlaczego w Kościele tak często słyszymy różnego rodzaju nakazy?
Niewykluczone, że bierze się to z faktu, że dla wielu katolików (a może zwłaszcza księży) wiara jest ważniejsza niż miłość. Z tą herezją próbował się rozprawić już św. Paweł, widząc, co się dzieje w Kościele w pierwszym wieku chrześcijaństwa. W Pierwszym Liście do Koryntian pisze on, że choćbym miał wiarę tak wielką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. […] Dobrym przykładem jest tutaj obowiązek uczestnictwa we mszy świętej w niedzielę…

To tylko krótki fragment rozdziału o wychodzeniu z religijnego i życiowego przymusu. Jak w takim razie rozumieć obowiązek niedzielnej mszy? I jak wychowywać dzieci, by słuchały nas z miłości, a nie z lęku przed karą?
Jeśli zależy Ci na świadomym, opartym na wzajemnym szacunku budowaniu relacji z najbliższymi i z Bogiem, książka „W Bogu nie ma przemocy” będzie dla Ciebie znakomitym drogowskazem. O. Łusiak w niezwykle życiowy sposób pokazuje, jak połączyć psychologię empatii z Ewangelią, by wnieść do swojego domu upragniony spokój.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Małżeństwo ze Szczecina na 74 urodziny męża pojechało do Rzymu na rowerach
Kościół jest kobietą? [MISYJNE DROGI]
Kard. Ryś: w wakacje warto dać sobie minutę na najważniejsze pytania życiowe





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny