Fot. screen YT/ Apostolic Vicariate of Northern Arabia

Fot. screen YT/ Apostolic Vicariate of Northern Arabia

Biskup z Zatoki Perskiej: jedność i solidarność w obliczu trudów wojny [ROZMOWA]

„Żaden ksiądz nie poprosił o wyjazd, wszyscy zdecydowali się zostać i są blisko wiernych” – mówi bp Aldo Berardi, który mimo konfliktu w Zatoce Perskiej odwiedził wszystkie katolickie wspólnoty w regionie. Terytorium kierowanego przez niego wikariatu apostolskiego Arabii Północnej obejmuje Bahrajn, Katar, Kuwejt i Arabię Saudyjską. Wkrótce minie pół roku od ataków Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran i reperkusji tego konfliktu w całym regionie.

Przed wybuchem konfliktu na terenie wikariatu mieszkało około 2,2 mln chrześcijan, z których większość stanowili emigranci zarobkowi. Z powodu utraty pracy i pogorszenia warunków socjalnych wielu wróciło do swych domów. Francuski biskup z zakonu trynitarzy mówi o przyszłości, która wydaje się niepewna oraz o jedności i solidarności Kościoła w obliczu trudów wojny.

Dario Salvi (AsiaNews): Wkrótce minie sześć miesięcy od wybuchu nowej wojny w Zatoce Perskiej: jak wygląda sytuacja?

Bp Aldo Berardi: – Obecnie ataki są rzadsze, choć po każdej ofensywie Amerykanów następuje odpowiedź Iranu, który nie oszczędza krajów wikariatu, wysyłając drony na Kuwejt, a przede wszystkim na Bahrajn, gdzie znajduje się siedziba wikariatu. Rozwój sytuacji zależy od relacji między Waszyngtonem a Teheranem. Od kilku dni panuje atmosfera większego spokoju, choć nadal pojawiają się amerykańskie zapowiedzi i irańskie dementi dotyczące zawieranych porozumień, a nie da się ustalić, co naprawdę się dzieje.

Jakie są codzienne konsekwencje wojny, biorąc pod uwagę problemy związane z Cieśniną Ormuz?

– Wyczuwa się sytuację krytyczną. Zapasy żywności dla Bahrajnu docierają z Arabii Saudyjskiej przez most, który łączy oba kraje, lub drogą lotniczą. Najbardziej dotknięty jest Kuwejt, gdzie wszystkie dostawy docierają drogą morską, podczas gdy Katar korzysta z dostaw pochodzących ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA). Odczuwalne są poważne braki i trudności w dostępie do wielu surowców. Jako wikariat od miesięcy czekamy na plandekę do przykrycia dziedzińca konkatedry w Kuwejcie. W Bahrajnie rozpoczęliśmy budowę siedziby biskupiej, ale prace utknęły, gdyż brakuje dostaw żelaza.  

>>> „Zło nie zwycięży. Zwycięży tylko miłość”. Mobilna klinika niesie pomoc mieszkańcom obwodu charkowskiego

Cieśnina Ormuz, fot. PAP/EPA/ALI HAIDER

Jak ludzie przeżywają te naprzemienne doniesienia o pokoju i eskalacji działań wojennych?

– Słyszymy sygnały alarmowe, startujące drony; utrzymuje się napięcie i niepewność. Czekamy na pokój, modlimy się o pokój, ale te naprzemienne doniesienia o bombardowaniach i porozumieniach doprowadzają ludzi do szaleństwa. Przyszłość pozostaje niepewna, wiele się zmieniło również pod względem gospodarczym: jeśli chodzi o pracę, wielu wyjechało, ponieważ stracili zatrudnienie lub z obawy przed wojną, której skutki odczuwamy w codziennym życiu. Również w szkołach panuje niepewność, ponieważ nie wiemy, czy we wrześniu będzie można wznowić naukę; mamy taką nadzieję, ale wątpliwości pozostają. Musieliśmy odwołać egzaminy semestralne, ponieważ dzieci nie mogły się uczyć lub uczyły się, korzystając z kursów i zajęć online, a to nie to samo.

Kwestia niepewności dotyczy przede wszystkim migrantów, którzy stanowią zdecydowaną większość chrześcijan w regionie Zatoki….

– Tak, i to jest tragedia! Kruchość i niepewność ujawniają się również w gospodarce, która przechodzi fazę stagnacji, i są dla nas również zachętą do ponownego przemyślenia duszpasterstwa: jeśli ludzie przychodzą i odchodzą, wyjeżdżają lub wracają, zawsze musimy zaczynać wszystko od nowa. Stoimy w obliczu ogromnego cierpienia: obecnie nie dysponujemy oficjalnymi statystykami dotyczącymi wyjazdów z Bahrajnu, Kuwejtu i Kataru, ale jest to kwestia otwarta dla Kościoła w Zatoce Perskiej.

Jeśli chodzi o duszpasterstwo, jakie są obecnie największe problemy lub priorytety?

– Formacja liderów, świeckich szafarzy Eucharystii oraz tych, którzy odpowiadają za prowadzenie wspólnej modlitwy. Te aspekty formacji skłaniają nas do refleksji, ponieważ po pewnym czasie ci ludzie odchodzą i wszystko musimy zaczynać od nowa. Naszym zadaniem jest zapewnienie ciągłości formacji.

Pomimo trudności i wyzwań życie Kościoła toczy się dalej, jak wygląda sytuacja we wspólnotach, które Ksiądz Biskup odwiedził?

– Pomimo wojny odwiedziłem wszystkie parafie i było to bardzo ważne przede wszystkim ze względu na ludzi, aby pokazać im, że biskup jest obecny i pozostaje blisko. Modliliśmy się o pokój, spotkałem się ze wspólnotami obrządków wschodnich, udzieliłem różnych posług, odwiedziłem księży i siostry zakonne. Pozostaje poczucie kruchości, niepewność co do tego, jak iść dalej, ponieważ z dnia na dzień można stracić pracę i być zmuszonym do wyjazdu. Nie pomaga cenzura informacji narzucona przez władze, brak pewności co do tego, co tak naprawdę się dzieje. Dlatego wolimy nie mówić zbyt wiele o wojnie, ale skupiamy się na nadziei, pokoju i jedności między wspólnotami. Wojna wzmocniła poczucie jedności i modlitwy, potrzebę solidarności i miłosierdzia, ponieważ wielu straciło pracę, a nie brakuje też problemów ze znalezieniem pożywienia czy schronienia.

Czy w ostatnich miesiącach pojawiła się jakaś szczególna prośba od wiernych?

– Podstawowym pragnieniem jest możliwość zobaczenia i spotkania się ze swoim biskupem, wspólnej modlitwy i Eucharystii. Chciałbym podkreślić tu jedną bardzo ważną rzecz: żaden ksiądz nie poprosił o wyjazd, wszyscy zdecydowali się zostać. Zachęcam ich, by byli blisko swoich wspólnot, by pokazali, że my, jako Kościół, jesteśmy zjednoczeni i że nigdy nie opuścimy tego regionu ze strachu, ponieważ jest to część naszego powołania jako kapłanów i pasterzy: pozostać i być świadkami!

Czy pamięta Ksiądz Biskup jakieś szczególne wydarzenie, które pokazuje siłę wiary Kościoła w wikariacie?

– Pamiętam pewien epizod: podczas Mszy nagle zaczęły dzwonić telefony komórkowe u wszystkich wiernych z powodu ogłoszenia alarmu. Mimo to kontynuowaliśmy nabożeństwo i nikt nie opuścił budynku, uczestnicząc w liturgii z jeszcze większą intensywnością. Była to głęboka chwila, która powtarzała się również w kolejnych tygodniach i stanowi ważne świadectwo, ponieważ pokazuje, że nie wolno nam ulegać strachowi ani dać się pokonać obawom. Innym znaczącym momentem była wizyta księcia Bahrajnu Salmana ibn Hamada ibn Isy Al Chalify w naszej katedrze wraz z ministrem sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Poprosili mnie, abym pozostawił kościół otwarty, ponieważ ludzie potrzebują modlitwy i duchowego wsparcia.

Piękne świadectwo!

– Katedra podczas Mszy jest zawsze pełna! Co więcej, wszystkie parafie w wikariacie są pełne podczas nabożeństw. Kościoły stały się miejscem pokoju, wytchnienia i ukojenia w tej skomplikowanej sytuacji.

Jaka jest dziś misja Kościoła w wikariacie, w regionie dotkniętym wojną?

– To pytanie zadaję duchowieństwu i będzie to temat, którym zajmiemy się podczas spotkania zaplanowanego w Bahrajnie w najbliższych miesiącach. Jaki jest sens naszej obecności? Jakie jest nasze powołanie? To zobowiązanie wykracza poza zadanie zachowania wiary, udzielania sakramentów i sprawowania Mszy świętej. Musimy odpowiedzieć na te pytania. Oczywiście naszym powołaniem przede wszystkim pozostaje dawanie świadectwa, które jest również gestem solidarności między nami, między wspólnotami, różnymi obrządkami i językami zjednoczonymi w różnorodności. Ale jesteśmy też uczestnikami życia ludności, jesteśmy częścią tych krajów; nie jesteśmy zewnętrzną i tymczasową gałęzią, ale ludźmi uczestniczącymi w cierpieniach i przyczyniającymi się do rozwoju: w tej chwili wszyscy jesteśmy zjednoczeni i to jest ważne.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze