bp Antoni Długosz, fot. Waldemar Deska / PAP
Biskup Długosz: chcemy modlić się za obrońców naszych granic
Chcemy modlić się za obrońców naszych granic, tych w mundurach: strażników granicznych, żołnierzy, policjantów, ale również za wolontariuszy z Ruchu Obrony Granic – mówił na Jasnej Górze biskup Antoni Długosz z Częstochowy. To sprzeciw przede wszystkim przeciw paktowi migracyjnemu – ocenił.
Tzw. Ruch Obrony Granic powołał działacz środowisk narodowych Robert Bąkiewicz, który w sobotę na portalu X uznał słowa bp. Długosza za „historyczny moment na Jasnej Górze”. „To mocne, jasne i jednoznaczne stanowisko. Kościół nie stoi już z boku – jest z nami!” – napisał Bąkiewicz.
W piątkowym późnowieczornym Apelu Jasnogórskim bp Długosz modlił się do Matki Bożej, zawierzając jej – w imieniu zebranych – „małe prywatne troski”, ale i ukazując „wielkie narodowe problemy”. „Dziś chcemy modlić się za obrońców naszych granic: tych w mundurach strażników granicznych, żołnierzy, policjantów, celników, wojska obrony terytorialnej, ale również wolontariuszy z Ruchu Obrony Granic – tych, którzy bezinteresownie organizują patrole” – powiedział hierarcha.
Jak ocenił, to „odpowiedź polskich parlamentarzystów i patriotów zatroskanych sytuacją (na) zachodniej granicy, gdzie niemieccy policjanci przerzucają na naszą stronę nielegalnych emigrantów niczym przedmioty”. – To sprzeciw przede wszystkim (przeciw) paktowi migracyjnemu, który formalnie zacznie obowiązywać dokładnie za rok – uznał.

Biskup powołał się na słowa ojca profesora Dariusza Kowalczyka, który w jednym z felietonów miał napisać, że „wizja setek tysięcy migrantów, którzy zostaną wchłonięci w Polskę staje się coraz bardziej realna”. – Większości Polaków się to nie podoba, dlatego to władze zapewniają, że nie ma o tym mowy. Ale fakty oraz wypowiedzi polityków z Berlina i Brukseli świadczą o czymś innym. To jest wielka polityka, ideologia, pieniądze i wielka obłuda – stwierdził bp Długosz.
Według niego, jest w tym jeszcze aspekt moralny. Jak zauważył, niektórzy nadal twierdzą, że biednym ludziom, którzy szukają swojego miejsca na ziemi, trzeba „bezwarunkowo willkommen, otworzyć granice i dać im socjal, bo tego wymaga miłosierdzie”. – Tyle, że miłosierdzie nie oznacza naiwności, braku roztropności, czy też po prostu zdrowego rozsądku – zastrzegł.
Podkreślił, że Polacy zdali egzamin, kiedy trzeba było otworzyć drzwi dla milionów uciekających Ukraińców, a także w imię miłości bliźniego potrafili zapłacić najwyższą cenę za pomoc Żydom w czasie II wojny światowej. – My, Polacy wiemy, co to miłosierdzie, a nie oznacza ono, że mamy otwierać drzwi przed wszystkimi nielegalnymi emigrantami. To nie rozwiązuje problemów Afryki i Bliskiego Wschodu. Ale tworzy nowe poważne problemy w krajach, do których przybywają – stwierdził hierarcha.
Przywołał obrazy sprzed kilku dni, pokazujące tłum muzułmanów otaczających katedrę św. Patryka w Melbourne i manifestujących dominacją nad chrześcijanami. – Od kilkudziesięciu lat postępuje islamizacja Europy poprzez masową imigrację. To, co obserwujemy teraz w Polsce, to zaledwie początek. Tak samo zaczynało się na zachodzie – wskazał bp Długosz.

Odwołał się do słów kard. Stefana Wyszyńskiego: „I chociażby obwieszczono na transparentach najrozmaitsze wezwania do miłowania wszystkich ludów i narodów, nie będziemy temu przeciwni, ale będziemy żądali, abyśmy mogli żyć przede wszystkim duchem, dziejami, kulturą i mową naszej polskiej ziemi, wypracowanej przez wielki udział naszych praojców”. Ocenił, że płynie z nich obowiązek „obrony kultury rodzinnej”.
Jego zdaniem „zdrowym rozsądkiem wykazało się wielu biskupów Afryki i Bliskiego Wschodu”, którzy jeszcze na początku wielkich ruchów migracyjnych do Europy przestrzegali przed nimi. Jak zaznaczył, argumentowali oni, że Afryka ma wiele problemów ale nie rozwiązaniem ich ma być przejmowanie wszystkich ludów do Europy.
„Trudno się z tym nie zgodzić. Przecież przybycie milionów młodych Afrykańczyków do Europy nie sprawi, że w Afryce nastanie pokój i nie będzie głodnych dzieci. Biskupi w Afryce wiedzą, czego obecnie potrzebuje ich ojczyzna i Kościół i nie ulegają globalistycznym ideologiom takich ludzi, jak miliarder z Węgier” – uznał biskup.

Przywołał także słowa pochodzącego z Gwinei kard. Roberta Sarah „o podsycaniu i sterowaniu migracyjnym”. „Każdy z nas winien żyć we własnym środowisku. Tak jak drzewo wszyscy mają swoją glebę, swoje środowisko. (…) Lepiej pomagać ludziom rozwijać się w ich kulturze, niż zachęcać ich do Europy, gdzie się degradują” – wskazał.
W sobotę Robert Bąkiewicz ocenił we wpisie na portalu X, że słowa bp Długosza podczas Apelu Jasnogórskiego „przejdą do historii”. Jak zaznaczył, „przed świętym obliczem Matki Bożej, wybrzmiało oficjalne poparcie Kościoła dla działań Ruchu Obrony Granic”.
„To moment, na który czekaliśmy – głos Kościoła po stronie prawdy, po stronie tych, którzy bronią Ojczyzny! Biskup jasno powiedział: każdy naród ma prawo, a nawet obowiązek troski o własną wspólnotę. Pomoc innym – tak, ale nigdy kosztem własnych dzieci, rodzin i narodu. Wskazał, że zalew migrantów to świadomie wyreżyserowana inwazja, mająca na celu dechrystianizację Europy i jej islamizację” – napisał Bąkiewicz.
Tzw. Ruch Obrony Granic na swojej stronie internetowej informuje, że jest „ogólnopolską inicjatywą społeczną”, a jego celem jest „obrona Polski przed masową migracją i zagrożeniami z nią związanymi”. Pod egidą ROG w ostatnich dniach na zachodnich granicach Polski prowadzone są tzw. obywatelskie patrole, które – według organizacji – mają utrudniać nielegalną migrację.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Lublin: ulicami miasta przeszedł Marsz Pamięci Rzezi Wołyńskiej





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny