PAP/Szymon Pulcyn
Bp Grzybowski o synodalności: potrzebujemy gorliwej pracy i większego zaangażowania świeckich [ROZMOWA]
Proces synodalny pomógł ożywić część parafii i wspólnot, ale przed Kościołem w Polsce wciąż stoi zadanie większego zaangażowania świeckich i skuteczniejszego docierania do wiernych – powiedział biskup Jacek Grzybowski. Biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej przedstawił podczas 406 Zebrani Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Zakopanem ewaluację synodu o synodalnościw diecezjach w Polsce.
O. Stanisław Tasiemski OP: Księże biskupie, proces synodalny dociera do parafii i diecezji. Czy możemy powiedzieć, że idea zapoczątkowana przez papieża Franciszka i kontynuowana przez Leona XIV została w Polsce podjęta? Czy nasze parafie się zmieniają?
Biskup Jacek Grzybowski: Wiele zależy od diecezji i konkretnego Kościoła lokalnego. Patrząc na cały proces synodalny, rozpoczęty w 2021 r. i trwający do ogłoszenia dokumentu końcowego, uważam, że udało się poruszyć parafie, wspólnoty i świadomość części wiernych.

Najpierw wierni mogli uczestniczyć w ankietach i oceniać różne aspekty życia Kościoła, postawy i podejmowane działania. Następnie w diecezjach rozwijały się, w różnym zakresie, inicjatywy synodalne. Na poziomie parafialnym dotyczyło to m.in. powstawania rad parafialnych, ich działalności i podejmowania współodpowiedzialności za wspólnotę. Na poziomie diecezjalnym były to zespoły synodalne, rady duszpasterskie, rady kapłańskie i inne gremia wspierające biskupa oraz kapłanów w realizacji zadań duszpasterskich.
Ważne są również synody diecezjalne. Uważam, że stanowią one jedną z najpełniejszych form realizacji idei synodalności. Pozwalają odczytywać wskazania dokumentu końcowego i wprowadzać je w życie Kościoła lokalnego z perspektywą kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat.
W Polsce ten proces się dokonywał i nadal trwa. Obecnie Stolica Apostolska poprosiła nas o dokonanie ewaluacji Synodu o synodalności, obejmującej lata 2021–2024. Chodzi o podsumowanie tego, co się udało, co nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, jakie doświadczenia były najważniejsze i jakie zadania pozostają przed nami. O tym mówiłem podczas zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, przedstawiając dokument „Zachować pamięć”, który wyznacza drogę dalszej realizacji synodu.
W kościołach gromadzą się liczni wierni, ale w prace synodalne angażuje się stosunkowo niewiele osób. Co zrobić, żeby doświadczenie zespołów synodalnych ożywiało całą wspólnotę, również tych, którzy nie czują się z nią szczególnie związani? W dużych miastach dochodzi też do zjawiska tzw. churchingu, czyli wybierania kościoła, w którym uczestniczy się w niedzielnej Mszy św., niezależnie od miejsca zamieszkania.
– Nie sądzę, by podstawowym zadaniem zespołów synodalnych było aktywizowanie wiernych. Ich rolą jest przede wszystkim rozeznawanie. Dlatego w niektórych diecezjach i wspólnotach zespoły te w naturalny sposób przekształciły się w rady parafialne.
Chodzi o rozeznanie, jakie działania należy podjąć w danej parafii, wsi czy mieście. W dużych ośrodkach miejskich, gdzie wierni często zmieniają miejsce zamieszkania lub uczestniczą w życiu różnych wspólnot, szczególnie potrzebne są gremia pomagające kapłanom rozpoznawać sytuację i potrzeby ludzi, doradzać oraz współodpowiadać za konkretne zadania.
Zespół synodalny powinien zatem rozeznawać, niekiedy opiniować, a także rozpoznawać oczekiwania i potrzeby wiernych. Aktywność duszpasterska pozostaje natomiast zadaniem kapłanów, ich najbliższych współpracowników, liderów grup, katechistów i wszystkich osób, które aktywnie uczestniczą w życiu parafii.

Nie jest więc z tym w Polsce tak źle, jak mogłoby się wydawać. Część osób zaangażowanych w zespoły synodalne działa dziś w radach parafialnych i duszpasterskich, pomagając w rozeznawaniu potrzeb wspólnoty.
Papież Franciszek w adhortacji „Amoris laetitia” zachęcał do tego, by małżeństwa towarzyszyły nowożeńcom w trudnościach i wspierały ich rozwój w wierze. Czy takie inicjatywy są podejmowane w polskich parafiach?
– To jedna z inspiracji, jakie w niektórych parafiach są już realizowane, a w innych mogą zostać na nowo podjęte. Potrzebujemy różnych sposobów budowania autentycznej wspólnoty rodzin i osób mieszkających na terenie parafii, a także poczucia odpowiedzialności za wspólnie przeżywaną wiarę.
Towarzyszenie młodym małżeństwom przez doświadczone rodziny, wychowujące dzieci, jest piękną formą współpracy. Podobnie wygląda zaangażowanie świeckich w przygotowanie młodzieży do sakramentu bierzmowania.
Coraz większy nacisk kładzie się na to, by przygotowanie do bierzmowania było dłuższe i obejmowało młodzież ze szkół średnich. Ważne są spotkania w grupach, praca z animatorami i dobrze opracowane programy formacyjne. Z doświadczeń wizytacji i rozmów wynika, że takie podejście przynosi owoce. Młodzi, którzy uczestniczą w spotkaniach i pracują w małych grupach, dojrzalej i bardziej świadomie przeżywają sakrament.
Podobnie jest z przygotowaniem dzieci do Pierwszej Komunii Świętej. Niezbędna jest praca z ich rodzicami, świadectwo rodzin i małżeństw, a także pomoc specjalistów, którzy potrafią pokazać, z jakimi wyzwaniami wychowawczymi mierzą się dziś rodzice. Można podejmować tematy depresji, uzależnień cyfrowych czy problemu samobójstw wśród młodych ludzi.
W wielu parafiach dojrzewa świadomość, że trzeba angażować świeckich, animatorów i osoby odpowiednio przygotowane do konkretnych posług. Jeśli uda się dobrze przygotować takie zespoły, możemy formować ludzi coraz bardziej świadomych swojej wiary.

Nie jest to łatwe. Rozmawiam z kapłanami, którzy zmagają się z obojętnością części rodziców dzieci pierwszokomunijnych. Niekiedy traktują oni przygotowanie wyłącznie zadaniowo: uroczystość ma się odbyć i na tym koniec. Brakuje zaangażowania religijnego i gorliwości.
Jeśli jednak rodzice przychodzą na spotkania, warto zaproponować im coś więcej. Wielokrotnie słyszałem, że świadectwo małżeństwa, ojca, matki czy wychowawcy mocniej przemawia do rodziców i młodzieży niż tradycyjna katecheza prowadzona przez księdza.
Rozmawiając z duszpasterzami usłyszałem, że podczas ostatniego liczenia wiernych odnotowano ich nieco więcej niż rok wcześniej. Czy można uznać to za owoc pracy zespołów synodalnych?
– Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Śledzę statystyki kościelne, ale podchodzę do nich z dużym dystansem. Statystyki same nie pracują. Pracują konkretni ludzie.
Trzeba zrobić wszystko, by pobudzać gorliwość osób odpowiedzialnych za życie Kościoła: kapłanów, osób konsekrowanych, sióstr zakonnych i świeckich liderów. W Polsce wciąż możemy dotrzeć do bardzo wielu ludzi i pokazać im piękno Chrystusa, Kościoła oraz wspólnoty. Wymaga to jednak ciężkiej, gorliwej pracy. Wszystkie ręce na pokład!
Podczas wizytacji analizuję dane statystyczne i widzę, że w Warszawie wiele wskaźników raczej spada, niż wzrasta. Statystyki nie rozwiążą naszych problemów, ale mogą być ważnym sygnałem ostrzegawczym. Dotyczy to zwłaszcza spadku liczby młodych przystępujących do bierzmowania i chrztów oraz wzrostu liczby pogrzebów.
Powinniśmy zatem szukać nowych, przemyślanych i profesjonalnych sposobów docierania do ludzi, którzy żyją wokół nas. Papież Franciszek zachęcał do ewangelizacji peryferii. Przykładem mogą być działania wspólnot neokatechumenalnych, których członkowie odwiedzają ludzi w domach, a także inicjatywy parafialne czy działalność kolędników misyjnych.
Takie spotkania pozwalają przekazać informacje o życiu parafii, zaprosić na spotkania i przedstawić proponowane inicjatywy. To sianie ziarna. Liczymy na to, że spotkamy ludzi, do których dotrze nasza propozycja i którzy znajdą w niej światło w trudnych czasach.
Rodzice młodych ludzi sami często zmagają się z poważnymi problemami. Obawiają się, że współczesna kultura może zaszkodzić ich dzieciom, i szukają sojuszników. Powinni znaleźć ich w parafii, we wspólnotach i grupach formacyjnych. Potrzebują pomocy w przejściu przez trudny okres dorastania dzieci, przekazywaniu młodzieży wartości i wskazywaniu jej drogi rozwoju.
Czy jest ksiądz biskup optymistą i uważa, że Kościół w Polsce ma wiele do zaoferowania Kościołowi powszechnemu?
– Jestem umiarkowanym optymistą, a ze względu na moje wykształcenie filozoficzne powiedziałbym nawet, że filozoficznym realistą. Uważam jednak, że mamy dynamiczny Kościół, w którym wiele się dzieje. Powinniśmy pokazać to Europie i całemu światu.

Dlatego podczas prezentacji dotyczącej ewaluacji Synodu o Synodalności poprosiłem biskupów, aby podsumowanie odbyło się również na poziomie diecezji i ukazało dynamikę duszpasterską polskiego Kościoła. Mamy wiernych, młodzież i dzieci, a także wiele ciekawych programów formacyjnych. Wielu kapłanów gorliwie angażuje się w swoją posługę, siostry zakonne z oddaniem wykonują swoje zadania, a w licznych parafiach dużo się dzieje. Powinniśmy to pokazać.
Ewaluacja jest ku temu dobrą okazją. Odpowiadam w Polsce za zebranie sprawozdań narracyjnych i listów do Kościołów siostrzanych, zgodnie z założeniami dokumentu „Zachować pamięć”. Chodzi o przedstawienie tego, co dokonuje się w naszym kraju.
Jeśli uda nam się zebrać te materiały do czerwca 2027 r., będziemy mogli na kolejnych etapach ewaluacji Synodu o synodalności pokazać, czym polski Kościół może podzielić się z innymi wspólnotami kościelnymi i co może wnieść do życia Kościoła powszechnego.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Poznań: Caritas zbiera zimowe ubrania, buty i termosy dla bezdomnych
Fala protestów w Europie: młodzi wychodzą na ulice. Koszty życia w UE wzrosły o niemal 24 proc
Leon XIV uznał heroiczność cnót sześciorga sług Bożych





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny