fot. pixabay.com

Bp Nitkiewicz: Chrystus rodzi się pośród naszych grzechów

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Chrystus rodzi się pośród naszych grzechów i wad narodowych, w świątyniach laicyzmu, z których wymazano imię Boga i w obozowiskach terrorystów, którzy w Jego imię niosą śmierć i strach – wskazywał bp Krzysztof Nitkiewicz podczas Pasterki sprawowanej w parafii Domostawa na Podkarpaciu.

W kościele pw. Matki Bożej Królowej Polski biskup sandomierski mówił w kazaniu, że Mesjasz, a zarazem wcielony Bóg w jednej osobie, przyszedł na ziemię, aby uratować ludzkość od potępienia wiecznego, wydobywając ją z otchłani bez dna, gdzie została strącona, a właściwie sama się znalazła na skutek grzechu pierwszych rodziców.

– Tę prawdę wyraża dobitnie ikona Bożego Narodzenia. „Czarna grota, w której znajduje się Dzieciątko, przedstawia piekło. Aby mistycznie zwyciężyć królestwo Szatana, Chrystus urodził się poniżej poziomu ziemi, w samym sercu upadku”. Ten komentarz Pawła Ewdokimowa możemy odnieść również do teraźniejszości. Chrystus rodzi się nadal w samym sercu upadku, jakim jest świat, a nierzadko i my sami. Prorok Izajasz nazywa Mesjasza „Przedziwnym Doradcą, Bogiem Mocnym, Odwiecznym Ojcem i Księciem Pokoju”. On jest ratunkiem w naszych ciemnościach – mówił biskup.

Ordynariusz wskazywał, że narodzenie Jezusa Chrystusa było nowym stworzeniem człowieka. W Nim bowiem pojawiliśmy się ponownie na świecie, otrzymując najpiękniejsze i najdoskonalsze człowieczeństwo.

– Jakbyśmy znaleźli się znowu w Rajskim Ogrodzie – zauważa o. Matta el Maskin. To czy tam pozostaniemy zależy od nas samych. Człowieczeństwo, które ukazuje nam Pan Jezus jest w każdym razie w zasięgu ręki. Z pewnością robimy postępy oraz pragniemy przemiany na lepsze, dodaje wspomniany koptyjski mnich, lecz coraz bardziej zlaicyzowany świat, a także obciążenie przeszłością, zatrzymują nas gdzieś w połowie drogi – wyjaśniał hierarcha.

Biskup wskazywał, że odcinanie się od chrześcijańskiej tradycji Narodu i brak definitywnego zamknięcia pewnych rozdziałów z historii, są przeszkodą na drodze do prawdziwej pomyślności naszej ziemskiej ojczyzny Polski.

– Musimy sobie otwarcie powiedzieć, że nie jesteśmy w stanie zbawić się sami. Oscylujemy bowiem pomiędzy dobrem i złem. Potrafimy być wspaniałomyślni, zdolni do heroicznych czynów, ale także deptać ludzką godność w sobie i w innych – podkreślał kaznodzieja.

Zdaniem biskupa, naszym jedynym ratunkiem jest Chrystus. Pójdźmy do Niego. Natomiast Liturgia i modlitwa uczą nas odwracać wzrok od siebie oraz od spraw doczesnych i kierować go ku Bogu.

– Powinniśmy również przyjąć postawę, jaką odznaczali się świadkowie narodzenia Chrystusa, ci którzy jako pierwsi oddali Mu cześć: Maryja, Józef i pasterze. Chodzi o uczestniczenie w tajemnicy Bożej obecności, zaczynając od udziału w Eucharystii i lektury Pisma św. Ważne jest jednocześnie posłuszeństwo Bogu przez pokorne i wierne wypełnianie obowiązków. I wreszcie mamy głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie, dzieląc się z innymi skarbem wiary – podkreślał hierarcha.

Podczas Pasterki wierni modlili się o zdrowie dla miejscowego księdza proboszcza. Na zakończenie wspólnej modlitwy bp Krzysztof Nitkiewicz dziękując za obecność na wspólnej modlitwie złożył zebranym życzenia bożonarodzeniowe. Liturgię ubogacił swoim śpiewem chór parafialny.

Zobacz także
Wasze komentarze