PAP/EPA/SERGEY KOZLOV
Bp Wasyl Tuczapeć z Charkowa: coraz więcej uchodźców, brakuje pomocy
Caritas w Charkowie musi stawić czoło nie tylko wyzwaniom, które przynosi ze sobą zima, brak prądu i ogrzewania, ale i z rosnącą falą uchodźców napływających ze wschodniej Ukrainy pozostającej w najtrudniejszej sytuacji. „Pomoc humanitarna dociera, ale jest jej zbyt mało, patrząc na stale rosnące potrzeby” – stwierdził biskup Wasyl Tuczapeć, który organizuje wsparcie przy greckokatolickim kościele św. Mikołaja.
Egzarcha Charkowa zauważył, że przedłużający się brak pracy, a co za tym idzie pensji, sprawia, iż coraz więcej ludzi potrzebuje podstawowego wsparcia. „Brakuje nam generatorów prądu i piecyków, ale także ciepłej odzieży, żywności i lekarstw” – zaznaczył bp Tuczapeć. Wskazuje, że wielkim wyzwaniem pozostaje też dostarczanie pomocy humanitarnej na wyzwalane od Rosjan tereny, ponieważ zagraniczni kierowcy boją się tam jechać.
>>> Ukraina: siostra zakonna pomaga odbudować domy i nadzieję
Generatory prądu – towar deficytowy
„Z niepokojem patrzymy na zimowe miesiące i coraz usilniej zanosimy modlitwy o pokój” – wyznał egzarcha Charkowa. Dodał, że pomoc humanitarna niesiona jest wspólnie przez łacinników i grekokatolików a otrzymuje ją każdy potrzebujący, niezależnie od swej wiary czy przekonań.

O tym, że coraz trudniej przychodzi pomagać mieszkańcom, powiedział Radiu Watykańskiemu też ks. Wojciech Stasiewicz kierujący Caritas-Spes w Charkowie. Jak podkreślił, sytuacja jest bardzo dynamiczna, bo cały obwód podlega nieustannym atakom, a na jego terenie wciąż przebiega linia frontu.
„Z powodu wyniszczania przez Rosjan infrastruktury cywilnej wiele pilnych wyzwań rodzi brak prądu. Dotyczy to całej Ukrainy. W Charkowie mamy regiony pozbawione energii przez wiele dni, w innych miejscach jest to kilka czy kilkanaście godzin. Temperatury już spadły poniżej zera, prawdziwe mrozy dopiero nadejdą i będzie to dla nas najtragiczniejsza zima od czasów II wojny światowej, a brak prądu sprawia, że nie działa ogrzewanie. Ludzie wracają do piwnic, łatwiej je ogrzać niż zrujnowane domy i mieszkania pozbawione okien przy atakach rakietowych. Co prawda powstałe dziury są założone deskami, ale to nie trzyma temperatury, a każdy szuka teraz odrobiny ciepła. Istnieją też problemy w dostawach wody, stąd kolejki do punktów pomocy, gdzie się ją rozdaje. Rosjanie, odbierając nam prąd, chcą również utrudnić komunikację, bo nie działa internet. Najbardziej deficytowym towarem w Ukrainie są teraz generatory prądu, powerbanki, piecyki na drzewo, ciepła odzież oraz nieustannie żywność i lekarstwa. Jak ludzie mieszkają w piwnicach, to przekazujemy jeden generator na blok. Zamawiamy też tzw. kozy, na które też jest duże zapotrzebowanie w całym naszym obwodzie. Niestety z każdym tygodniem wojny nasze potrzeby się pogłębiają, bo przybywa potrzebujących“– powiedział papieskiej rozgłośni ks. Stasiewicz.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
„Ludzie w Ukrainie potrzebują Boga, potrzebują misjonarzy oblatów”
CBOS: osoby bardziej religijne częściej deklarują pomoc uchodźcom z Ukrainy
Ks. Mayba o szkołach w Ukrainie: nauczanie jest prawie niemożliwe przez zimę i bombardowania





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny