fot. EPA/VATICAN MEDIA

Co czeka papieża Leona XIV w Ameryce Południowej?

Papież Leon XIV uda się w listopadzie z 12-dniową wizytą do Ameryki Południowej. Będzie to podróż pełna politycznych emocji i akcentów – uważa rzymski korespondent agencji niemieckojęzycznych Ludwig Ring-Eifel.

Stolica Apostolska oficjalnie potwierdziła trwające od miesięcy spekulacje: papież Leon XIV po raz pierwszy od czasu wyboru odwiedzi najbardziej katolicki kontynent świata. Oprócz swojego „drugiego domu”, Peru, w planie podróży znajdują się też Urugwaj i Argentyna. Papież odwiedzi Montevideo, Paysandú i Florydę w Urugwaju w dniach 6-8 listopada; od 8 do 11 listopada będzie w Argentynie, gdzie oprócz stolicy, Buenos Aires, odwiedzi intelektualne centrum Kordobę i sanktuarium maryjne w Luján. Wreszcie, od 11 do 17 listopada, uda się do Peru. Tam w planie podróży znajdzie się stolica, Lima, a także miasta Chiclayo, Cusco i Pucallpa.

Długość każdej wizyty wskazuje już na wyraźny cel: w Urugwaju, najbardziej świeckim kraju Ameryki Południowej, Ojciec Święty spędzi trzy dni. W Argentynie, ojczyźnie jego poprzednika Franciszka, której ten nigdy nie odwiedził jako papież, wizyta potrwa cztery dni, a wizyta w Peru, gdzie pełnił funkcję biskupa w Chiclayo w latach 2015-2023 i uzyskał obywatelstwo, potrwa sześć dni.

fot. PAP/ EPA/ FABIO FRUSTACI

Podczas gdy wizyta w stolicy peruwiańskiej prowincji Chiclayo będzie prawdopodobnie „domowym” wydarzeniem, pełnym emocjonujących momentów i uroczystych spotkań, większość pozostałych celów będzie stanowiło dla papieża szczególne wyzwanie polityczne. Leon XIV wybrał trzy kraje, w których Kościół katolicki często przeżywa konflikt z polityką społeczno-gospodarczą rządów.

Dotyczy to przede wszystkim Urugwaju. Ten niewielki kraj położony między Brazylią a Argentyną jest znacznie bogatszy niż jego więksi sąsiedzi i uchodzi za liberalny. W Urugwaju od 1916 roku obowiązuje ścisły rozdział Kościoła od państwa, mniej niż połowa Urugwajczyków deklaruje się jako katolicy.

Charakter świecki i liberalny ma również wiele przepisów prawnych. Od 2012 roku aborcja jest ograniczona czasowo (do 12. tygodnia ciąży) i podlega obowiązkowemu poradnictwu lekarskiemu. W 2025 roku zalegalizowano eutanazję dla osób terminalnie chorych. Tę formę liberalizmu konsekwentnie krytykują lokalni biskupi katoliccy. Oczekuje się, że papież Leon XIV będzie dla nich wsparciem.

Inne konflikty polityczne przetaczają się przez Argentynę. Prezydent kraju, Javier Milei, jest wprawdzie przeciwny aborcji i eutanazji, ale w polityce gospodarczej i społecznej opowiada się za programem radykalnie wolnorynkowym. Impulsywny były profesor ekonomii, który chciał „przejrzeć” kosztowne nadużycia biurokracji i państwa opiekuńczego, jest sojusznikiem prezydenta USA Donalda Trumpa. Jednym z najbardziej intrygujących pytań tej podróży jest to, jak łagodny i społecznie odpowiedzialny Leon XIV poradzi sobie z Milei i jego radykalnie liberalną polityką.

>>> Znane są szczegóły programu wizyty Leona XIV we Francji

To samo dotyczy spotkania z nową prezydent Peru, Keiko Fujimori, która, podobnie jak Milei, opowiada się za gospodarką wolnorynkową i państwem silnym jedynie w funkcjach policyjnych. Jej ojciec, Alberto Fujimori, rządził w Peru żelazną ręką w latach 1990-2000, wielokrotnie łamiąc prawa człowieka, ale uratował kraj przed przejęciem przez krwiożerczych komunistów „epoki kamienia łupanego” ze Świetlistego Szlaku.

Obecny papież doświadczył tych strasznych lat osobiście jako przełożony formacji i prowincjał swojego zakonu w Peru (od 1988 do 1998 roku). Dlatego też oczekuje się, że jako współczesny świadek, a teraz także w roli najwyższego autorytetu moralnego, znajdzie właściwe słowa. Chodzi o to, by rozliczyć się z latami terroru i walki z terroryzmem, o zagojenie ran, oddanie czci zmarłym i zjednoczenie kraju, który do dziś pozostaje podzielony.

Ogromnym atutem w tym przedsięwzięciu jest to, że Leon XIV zna kraj, jego mieszkańców i ich język. Już w swoim ostatnim ważnym przemówieniu „politycznym”, wygłoszonym w języku hiszpańskim 8 czerwca w Parlamencie w Madrycie, zaskoczył słuchaczy. Imponował wnikliwymi analizami opartymi na wiedzy historycznej i oferował ponadpartyjne perspektywy, które zyskały mu ogromny szacunek we wszystkich obozach politycznych. Coś podobnego mógłby osiągnąć w Ameryce Południowej – podsumowuje Ludwig Ring-Eifel.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze