fot. misyjne.pl

Byłem u obcych, a czułem się jak u siebie

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wiadomo nie od dziś, że serotonina wydziela się w czasie pocałunku, uprawiania sportu, jedzenia (szczególnie czekolady), przywoływania miłych wspomnień, realizacji marzeń, ale i (a może przede wszystkim) gdy jesteśmy blisko osób nam bliskich. Gdy jesteśmy w objęciach mamy, męża czy dziewczyny, którą mocno kochamy.

Zdjęcie: Wielokulturowy i Wielopokoleniowy Piknik z okazji Dnia Uchodźcy; organizator SIP, fot. misyjne.pl

Seniorzy i dzieci uchodźców. Razem, dla siebie

Ja niedawno miałem duży wzrost wydzielania hormonu szczęścia, mimo że byłem wśród obcych mi ludzi. Nie znałem ich wcześniej. No dobrze, może wiedziałem kto to jest – przecież z „ich człowiekiem” już kiedyś przeprowadziłem wywiad dla naszego portalu. Idąc jednak na Wielokulturowy Piknik z okazji Dnia Uchodźcy (piknik odbył się tydzień temu, Międzynarodowy Dzień Uchodźcy obchodziliśmy w ostatni czwartek) nie wiedziałem, kogo i czego mogę się spodziewać.

fot. misyjne.pl

A zobaczyłem rodzinę składającą się z przedstawicieli wszystkich pokoleń. I sam poczułem się jak u siebie, jak u ludzi, których znam bardzo długo i bardzo dobrze. Mam wrażenie, że serotonina była tam podawana z lemoniadą albo nadziewano nią czeczeńskie placki. Na pikniku były dzieci – niektóre ciemnoskóre, inne z mamami, które na głowie miały chusty. Byli też młodzi, 30-latkowe, między innymi panowie z Indii. Był też Mohamed Ali, który gotował tak, że wszystkim jedzącym aż uszy się trzęsły. Jedzenie przygotowywała też pani z Czeczeni. Powiem Wam – palce lizać!

Zdjęcie: przygotowania do spektaklu „Złota kaczka”, fot. SIP

Bazyliszek, który bał się obcego

Piknik to jednak nie tylko jedzenie, to także quiz z wiedzy na temat praw uchodźców i migrantów oraz o ich (niekiedy trudnej) sytuacji w Polsce, szczególnie tej prawnej. Był też pokaz filmu krótkometrażowego – wolontariusze ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej dopowiadali mi, że to „hiperkrótkometrażowa” produkcja. Może i tak. Jednak w tych kilku minutach zobaczyłem, jak wiele może zdziałać wydawałoby się zwyczajne ludzkie spotkanie. To film, które w czasie zimowych ferii stworzyły dzieciaki z ośrodka dla cudzoziemców na Targówku (to uchodźcy głównie z Czeczenii, Tadżykistanu i Ukrainy). Było sporo artystycznej inwencji, przygotowania scenariusza i rekwizytów. Rok wcześniej zajęli się nie kinematografią, ale spektaklem – wystawili sztukę „Złota kaczka”.

Zdjęcie: Olga Hilik i Złota Kaczka, fot. misyjne.pl

„Bazyliszek” to temat, który świetnie (w formie bajki) pokazuje to, czym na co dzień zajmują się działacze SIP i z czym na co dzień zmagamy się wszyscy, ale w szczególności migranci, uchodźcy. Lęk przed obcym, innym, obawa, stereotypy, wyobcowanie – to sytuacje i uczucia, które mogą paraliżować. Niekiedy wystarczy jedno dobre słowo, wyciągnięta ręka, by przełamać i lody i strach. Warto! „Bazyliszek” to pokazuje.

fot. misyjne.pl

Uzbroić dzieci w umiejętności i zdolności

Sztuka to coś, co na zajęciach prowadzanych przez Centrum Wolontariatu Stowarzyszenia Interwencji Prawnej pojawia się bardzo często. Wielokulturowy piknik to tylko i aż finisz całorocznego projektu „Międzypokoleniowa twarz Warszawy”. Dzięki temu jesteśmy tutaj, razem. Były organizowane wspólne warsztaty dla dzieci czeczeńskich i seniorów. Były warsztaty fotograficzne i artystyczne, a nawet krawieckie – mówi mi koordynatorka Centrum Wolontariatu SIP Olga Hilik. I dodaje, że chodzi o to, by te dzieci uzbroić w umiejętności (także te humanistyczne i artystyczne), które później mogą się im przydać gdziekolwiek będą. – Także, jeśli – niestety to trzeba powiedzieć – zostaną deportowani – dodaje.

fot. misyjne.pl

Dzieci uczestniczą w „Międzykulturowej Warszawie”, seniorzy w „Międzypokoleniowej”, ale projekty tak naprawdę się mieszają i zazębiają i dzięki temu przynoszą tak cudowne efekty. Dzieci, które przyjechały do Polski z innych krajów, czują się jak u siebie, seniorzy czują się potrzebni, a my wszyscy możemy czerpać wiele wiedzy, doświadczenia oraz życiowej nauki i mądrości od jednych i od drugich.

fot. misyjne.pl

Uczestnicy spotkania mogli zebrać podpisy pod petycją do Straży Granicznej przeciwko przedłużającej się detencji dzieci w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców. Podczas pikniku odbyła się też zbiórka pieniędzy, z której dochód zostanie przeznaczony na działania SIP, a więc pomoc prawną i integracyjną dla cudzoziemców. Dochód zebrany podczas loterii zostanie przekazany na „Fundusz Solidarności”. Ze środków Funduszu mogą korzystać migranci, którzy doświadczyli na terenie Polski przemocy motywowanej uprzedzeniami z powodu ich narodowości, pochodzenia etnicznego albo religii, innych form przemocy, wykorzystania pracowniczego albo handlu ludźmi czy wypadku przy pracy.

Oby już niedługo mogły się ziścić kolejne międzykulturowe i międzypokoleniowe spotkania! Nic nie zastąpi przecież spotkania człowieka z człowiekiem. Serotonina sama się wydziela, nie trzeba o to specjalnie zabiegać. I żeby na tych spotkaniach mogło gościć jak najwięcej takiej piknikowej radości, a coraz mniej prawniczej i urzędniczej mordęgi.

 

Galeria (6 zdjęć)
Zobacz także
Wasze komentarze