Zdjęcie: krakowska starówka, fot. Maciej Kluczka, Misyjne.pl

Byłem w Krakowie i szukałem papieża

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Od razu zaznaczam i podkreślam, że to moje bardzo subiektywne spojrzenie na sprawę. Byłem w Krakowie podczas ostatniego weekendu, czyli w trakcie obchodzonego w całej Polsce Dnia Papieskiego. 

Dzień i rocznica obchodzone są w całej Polsce, ale w Krakowie szczególnie. To 18. edycja, można więc powiedzieć, że inicjatywa osiągnęła pełnoletność. Jest i powód ważniejszy – to Dzień Papieski obchodzony w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Dzień więc dla Krakowa szczególny. To przecież z tego miasta kardynał Wojtyła wyjechał na konklawe do Watykanu i już tam został. To tu przez lata działał i wiele po sobie zostawił wikary, biskup i kardynał Wojtyła. Wreszcie to tu dwa lata temu odbyły się Światowe Dni Młodzieży. A to przecież jedno z najbardziej akademickich miast w Polsce. A o tym, jak papież doceniał młodzież i jak mu na niej zależało, nie trzeba przecież przypominać.  

Zdjęcie: kościół św. Andrzeja w Krakowie, przy ul. Grodzkiej, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Szansa, którą można było lepiej wykorzystać?  
Przyznam, że gdy jechałem do stolicy Małopolski, myślałem, że odniesienia do Dnia Papieskiego znajdę na niemal każdej ulicy. Niektórzy może powiedzą, że to przecież rocznica kościelna, nie państwowa. Ja bym powiedział, że owszem: bardziej kościelna, ale nie wyłącznie kościelna. Kogo z Polaków ludzie spoza Polski wymienią jednym tchem? Na całym świecie? Lecha Wałęsę, od niedawna Roberta Lewandowskiego i właśnie Jana Pawła II. A Kraków jest jednocześnie miastem najchętniej odwiedzanym przez turystów z zagranicy. Wydawałoby się, że Kraków w tym roku tego nie wykorzystał. A dokładnie mówiąc – nie w stu procentach. Z czysto świeckiego i marketingowego punktu widzenia. Nie znalazłem ani jednego dużego plakatu obwieszczającego Dzień Papieski, który przyciągałby uwagę gości tak jak reklamy wycieczek czy turystycznych atrakcji Krakowa i okolic.  

Kraków ma Centrum im. Jana Pawła II w Łagiewnikach (w budowie od 2008 r.) i – tak mi się wydaje – trochę się w nim zamknął. Oczywiście wydarzenia i nabożeństwa związane z pontyfikatem papieża Polaka odbywały się w różnych miejscach. Sam byłem na czuwaniu przygotowanym przez młodzież w kościele św. Floriana. Tam spotkali się stypendyści Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. Wychodzili też na ulice, by prosić mieszkańców i turystów o wsparcie finansowe. Można ich było rozpoznać po żółtych chustach. Był też bieg papieski i spotkanie przy jednej z krakowskich parafii. Jednak, gdy tylko dane wydarzenie się kończyło, z ulic znikał też Dzień Papieski. 

Zdjęcie: zachód słońca nad Kopcem Kościuszki i Błoniami Krakowskimi, sobota 13.10., fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

W Krakowie oczywista oczywistość?  
W niedzielę odwiedziłem jeden z kościołów na krakowskim Kazimierzu. Msza św. w południe, a Dzień Papieski został wspomniany dopiero w czasie modlitwy powszechnej. Bardzo mnie to zdziwiło i zastanowiło. Czyżby Jan Paweł II był w Krakowie tak oczywisty, że nie warto o nim wspominać? Oczywiście, moje spojrzenie jest wycinkiem rzeczywistości. Nie byłem przecież w każdym kościele. Nie widziałem wszystkich wydarzeń tego weekendu. Moja koleżanka była w parafii, w której wierni w czasie Eucharystii śpiewali piosenki związane tylko i wyłącznie z Janem Pawłem II. Widziała na starówce występ artystyczny związany z postacią papieża. Coś więc w przestrzeni miejskiej się działo. Mnie jednak brakowało chociażby watykańskiej, papieskiej flagi na ulicach miasta. Często przecież je wywieszamy przy okazji pielgrzymek czy podobnych wydarzeń. Czy 40. rocznica wyboru Karola Wojtyły na papieża nie była dobrym ku temu powodem?  

Potrzebny impuls  
Oczywiście nie chodzi o to, by skupiać się tylko na tym jednym dniu, by zmobilizować się tylko na jedną dobę, jedną rocznicę, zrobić wielki – jak to się teraz chętnie mówi – event, a później zapomnieć. Nauczanie papieża (o czym również będziemy pisać) powinno owocować w naszym życiu codziennym, a nie tylko jednego, nawet najpiękniejszego dnia. Jednak mimo wszystko, by wrócić albo w ogóle zacząć poznawać nauczanie, które przyniósł jego pontyfikat, potrzebny jest impuls. Szczególnie dla tych, którzy tego pontyfikatu nie pamiętają (bo albo byli wtedy dziećmi albo urodzili się po jego zakończeniu).  

II Bieg Papieski w ramach obchodzonego w mieście XVIII Dnia Papieskiego, fot. Jacek Bednarczyk, PAP


Nie wyszliśmy na peryferi
e 
Oczywiście padło wiele ważnych słów, które zapadły w serca i mają szansę procentować. Tak było chociażby na sobotnim czuwaniu młodzieży, tak było w czasie Eucharystii w Centrum Jana Pawła II w Łagiewnikach. Byli tam jednak ci, którzy chcieli być, którzy mieli to w planach. Z przesłaniem Jana Pawła II nie wyszliśmy do miasta, do ludzi. Co można byłoby zrobić? Nie chcę tu się wymądrzać, ale po krótkim zastanowieniu przychodzą mi na przykład krótkie, małe „ulotki” z ważnymi myślami papieża z pielgrzymek do Polski w języku polskim i angielskim. Można by rozdawać je na ulicach Krakowa. Może jakiś występ na Rynku? W sobotni wieczór są tam przecież tysiące turystów, wśród nich wielu młodych, do których tak bardzo lubił wychodzić papież. Tak bardzo kochał też teatr. Spektakl oparty na scenariuszu przygotowanym przez Karola Wojtyłę? W nowej aranżacji? Był przecież autorem kilku dramatów, m.in. „Hioba” i „Przed sklepem jubilera”. Myślę, że taki spektakl mógłby bez kłopotu zaistnieć obok rapera i zespołu muzycznego, którzy występowali tego wieczoru na Rynku. W Wadowicach można było zobaczyć widowisko multimedialne „Święty z Wadowic – Jan Paweł II”, które powstało z inicjatywy Fundacji „Pełni Kultury” (okazją do powstania widowiska były Światowe Dni Młodzieży właśnie w Krakowie).

Mieszkaniec Krakowa, obywatel świata 
Może zabrakło jakiegoś dużego baneru w okolicy dworca? Zabrakło tego, by papież był w tym dniu, w Krakowie, po prostu widoczny. Zabrakło mi tego, by było widać, że całe miasto po prostu świętowało, wspominało swojego mieszkańca znanego na całym świecie. Modliliśmy się (to piękne i ważne), wysłuchaliśmy wielu prelekcji (to potrzebne i rozwijające), uczestniczyliśmy w Eucharystii (to najważniejsze), ale wydaje mi się, że można było zrobić coś więcej. I nie chcę, by to było narzekanie, bo nie ma nim być. Było wiele wydarzeń, w które wielu włożyło wiele wysiłku. Ja przecież w Krakowie byłem tylko dwa dni, a październik obfituje jeszcze w inne dni związane z papieżem. To data wyboru (16 października), to wspomnienie błogosławionego Jana Pawła (22 października). W ramach obchodów Dnia Papieskiego we wtorek wieczorem (w rocznicę wyboru) na budynku arcybiskupów krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3 zaplanowano mapping, czyli trójwymiarową projekcję multimedialną oraz odsłonięcie mozaiki na „oknie papieskim”. Na Rynku Głównym odbył się jubileuszowy koncert w wykonaniu artystów scen polskich. To jednak wtorek, środek tygodnia, nie weekend i nie Dzień Papieski.  

Jednak to ten weekend wydawał się kluczowy, kulminacyjny. Dzień Papieski był piękny, ale zaadresowany do swoich. Wzmacniający wiernych i aktywnych katolików i nieco zapominający o tych, których można by zmobilizować. Krótko mówiąc – powinien być bardziej widoczny i nieco bardziej wchodzący w tkankę miejską. Teraz, po 18. edycji, po wejściu w dorosłe życie, na pewno to się uda! 

fot. archiwum

***

Tekst jest pierwszym z cyklu „Kraków 40 lat później”. W tym tygodniu, z okazji 40. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na namiestnika Świętego Piotra, będziemy publikować teksty, które są owocem naszego pobytu w Krakowie w czasie XVIII Dnia Papieskiego. Zapytamy o przesłanie Jana Pawła II (czy nadal aktualne i żywe?), o młodzież (czy pamięta o papieżu?). Zajrzymy też na niezwykłą papieską wystawę. 

Zobacz także
Wasze komentarze