EPA/ALBERTO PENA

Chile: w wyniku zamieszek zginęło 7 osób. „W kraju toczy się wojna”

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Do 7 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych protestów społecznych w Chile. Były one kontynuowane w nocy z niedzieli na poniedziałek mimo godziny policyjnej, która obowiązuje od 19:00 do 6:00 rano. Prezydent Sebastian Pinera oświadczył, że „w kraju toczy się wojna”.

– To wojna z bardzo silnym i nieprzejednanym przeciwnikiem, który nie szanuje niczego i nikogo, a jest gotowy do użycia przemocy i wkroczenia na drogę przestępstwa – powiedział podczas niedzielnej konferencji prasowej Pinera.

W niedzielę po południu w Santiago doszło do nowych starć manifestantów z policją – pisze agencja AFP. W dalszym ciągu dochodziło też do plądrowania sklepów w różnych miejscach stolicy. Według szacunków władz w pożarze zakładu odzieżowego Santiago, który został splądrowany w niedzielę w nocy podczas protestów, zginęło łącznie 5 osób. Ich zwęglone ciała zostały znalezione przez strażaków w zgliszczach – poinformował szef straży pożarnej w Santiago, Diego Velasquez.

>>> Dalekie, a jednak tak bliskie

W nocy z soboty na niedzielę doszło zaś do splądrowania i pożaru supermarketu, w którym zginęły dwie osoby spaliły się na miejscu a trzecia w bardzo ciężkim stanie trafiła do szpitala – podała mer miasta Karla Rubilar.

EPA/ALBERTO PENA

Protesty stołeczne spowodowane zostały ogłoszeniem podwyżek cen na metro. W różnych częściach miasta protestujący wznosili barykady i starli się z policją, która użyła przeciwko nim armatek wodnych i gazu łzawiącego. Demonstranci niszczyli wejścia do stacji kolejki podziemnej i bramki kontrolne.

– To nie jest protest, to przestępstwo – oświadczył w piątek prezydent Sebastian Pinera i wprowadził stan wyjątkowy w mieście, w tym godzinę policyjną. Jednocześnie pod wpływem gwałtownych protestów cofnął w sobotę podwyżki cen biletów na metro.

Do stłumienia niepokojów społecznych w kraju władze wysłały łącznie 10 tys. policjantów. Do niedzieli w nocy aresztowano 1462 osoby, z czego 644 – w Santiago, a 848 w innych miastach krajach.

Santiago, Valparaiso i Concepcion przedstawiają sobą opłakany widok – pisze agencja AFP. Skala zniszczeń jest ogromna – dodaje. 

Zobacz także
Wasze komentarze