EPA/LI KE

Chiny: kapłan „oficjalny” ubolewa nad milczeniem świata nt. krzyży zrzucanych z kościołów

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

O krzyżach zrzucanych przez władze w prowincjach Henan i Anhui milczy się zarówno w samych Chinach, jak i na świecie, a zgoda na te przejawy przemocy zdaje się być „jedyną rzeczą przyznaną” miejscowym chrześcijanom. Stwierdził to z wielkim rozgoryczeniem na portalu włoskiej agencji misyjnej AsiaNews kapłan-bloger Shanren Shenfu, należący do tzw. Kościoła oficjalnego, a więc jedynego, uznawanego przez władze komunistyczne.

Kapłan zarzucił przy tym dwutygodnikowi włoskich jezuitów „Civiltà cattolica”, że w obszernym artykule nt. Chin nie wspomniał ani słowem o dramacie tamtejszych wiernych. 12 kwietnia, a więc w samą Wielkanoc, zrzucono krzyż z wieży kościoła w diecezji Xinxiang (prowincja Henan w środkowo-wschodnich Chinach). Zarówno sama świątynia, jak i krzyż mają za sobą prawie stuletnią przeszłość. W listach do księdza-blogera wierni poprosili go o napisanie czegoś na ten temat. Autor zastanawia się jednak, czy jeśli rzeczywiście napisze coś o tym, nie wywoła to nie tylko w Chinach, ale także w Europie reakcji w rodzaju: jaki sens ma gniewanie się na to? „Co więcej, jeśli się rozzłościsz z tego powodu, zostaniesz uznany za przestępcę!” – stwierdził ze smutkiem autor artykułu.

>>> Hostia ukryta w pudełku po czekoladkach [ROZMOWA] 

Zauważył ironicznie, że obecnie, gdy kolejny krzyż został zrzucony, chrześcijanie powinni być całkiem spokojni i uśmiechnięci, bo istotnie, zaledwie kilka dni temu strącono krzyż ze starego kościoła w Anhui [prowincji sąsiadującej z Henanem] i nic się o tym nie mówi!

Niedawno wspomniana “Civiltà Cattolica” zamieściła duży artykuł, zredagowany przez ks. Federico Lombardiego nt. „Historii stosunków między Stolicą Apostolską a Chinami”. Na internetowej stronie pisma tekst ten można było przeczytać tylko przez chwilę, gdyż został szybko stamtąd usunięty. Autor materiału w AsiaNews zaznaczył, że na temat wniosków płynących z materiału w piśmie włoskich jezuitów napisał tylko taki komentarz: “Jeśli znaczenie i duch Porozumienia Tymczasowego, podpisanego 22 września 2018, miałyby być zrozumiane w sposób poprawny i pozytywny, to wspólnota katolików chińskich i całego ludu Bożego z papieżem mogłaby wnieść cenny wkład do dalszego kroczenia wytyczoną już drogą, wydając coraz mocniejsze owoce”.

>>> Chiny: nowe przepisy ograniczą wolność religijną? 

„Ale mój osobisty komentarz ma smutny finał, jeśli wniknie się w głąb tego, o czym się mówi” – ubolewa ks. Shenren Shenfu. Wyjaśnił, że aby móc poprawnie i pozytywnie odczytywać znaczenie i ducha wspomnianego dokumentu watykańsko-chińskiego, trzeba mieć poparcie i być zjednoczonymi, bo tylko w ten sposób można przyczynić się do rozwijania Porozumienia. Dlatego uznanie i zgoda na strącanie krzyży jako czegoś codziennego wydaje się być jedynym wielkim hołdem, jaki katolicy chińscy i cały lud Boży mogą złożyć dalszemu postępowi tego dokumentu – podsumował ironicznie tę część swego tekstu chiński kapłan-bloger.

Chiny, Wuhan. EPA/LI KE

Zwrócił następnie uwagę na kazanie ks. Fei Jishenga, zatytułowane “Refleksja w okresie trudności” i które wierni przyjęli bardzo dobrze. Kaznodzieja ten ma dar wymowy, umie spontanicznie cytować Biblię, toteż słuchacze bardzo cenią jego wypowiedzi. Ks. Fei powiedział dokładnie, jak chrześcijanie winni podchodzić do zrzucania przez władze krzyży. Jego argumenty były bardzo proste: po pierwsze, wszystko, co się dzieje, jest wolą Pana; po drugie, w ten sposób Bóg uczy swych wiernych rozpoznawać własne grzechy, gdyż ostatecznie to właśnie grzechy Kościoła doprowadziły do tych faktów. I wniosek jest taki, że nie należy uskarżać się, ale przede wszystkim trzeba się spowiadać! „Oto moje pobieżne podsumowanie głębokich przemyśleń ks. Fei. Nie wiem, czy ktoś jeszcze ma takie same wrażenia, ale te słowa grożą wpadnięciem w błąd” – uważa ks. Shenren.

>>> Wuhan: życie po pandemii? [GALERIA] 

Zauważył, że choć ogólnie wiadomo, iż węgiel jest czarny, to obecnie ludzi uczy się mówienia, że jest biały. Aby naród w to uwierzył, przeprowadza się liczne manifestacje, ogłasza się teksty i manifesty. Władze uzasadniają zrzucanie krzyży w sposób prosty, ale czy chrześcijanie naprawdę muszą szukać w sobie takiego motywu? Czy nie mogą nadal twierdzić, że węgiel sam z siebie jest czarny? Czy w sakramencie pokuty mam brać na siebie grzech popełniony przez innych i nie powinienem już osądzać faktów, których natura jest zła? – zapytał retorycznie autor artykułu.

Na zakończenie swych rozważań przywołał krytykę ze strony niektórych osób dziennika znanej pisarki chińskiej Fangfang (prawdziwe nazwisko Wang Fang), która uważa, że wartości społeczeństwa chińskiego skończyły się w całkowitym chaosie. „Nikczemne osoby” zaczęły szukać dawnych przemówień prof. Liang Yanping z uniwersytetu w Hubei, żądając od władz uczelni podjęcia surowych sankcji wobec tej uczonej tylko dlatego, że poparła ona tezy Fangfang. Ludzie uważają, że obie te kobiety zgadzają się w poglądach, ponieważ popierają sprawiedliwość i głoszą człowieczeństwo.

>>> Bp Shen Bin: chiński Kościół dużo zyskał 

Kiedy te dwie wartości stały się mniej ważne dla naszego narodu? Krzyże, symbolizujące wiarę chrześcijańską, są zrzucane a chrześcijanie nie mogą nie tylko tego powstrzymać, ale nawet się temu sprzeciwiać. Akceptacja wydaje się być jedyną rzeczą, jaką im przyznano. Mówienie, że węgiel jest biały, jest kłamstwem i żartem, ale – jak mówią niektórzy: „Nie ma kłamstwa, którego ktoś nie zawaha się powiedzieć, nie ma granic, których nie zawaha się przekroczyć i nie wiadomo, ile osób należy jeszcze poświęcić”. „Dlatego jest to żart bardzo smutny!” – zakończył swój tekst ks. Shenren Shenfu. 

Zobacz także
Wasze komentarze