fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Ciepły obiad, bilard, rozmowy, warsztaty i trochę serca. W Poznaniu powstaje „Studnia”, czyli centrum dla młodzie …

Zaraz po wejściu do środka jest kuchnia. Wchodzących wita zapach obiadu i kilku młodych krzątających się po kuchni. Dziś piątek, więc są pyry z gzikiem, czyli ziemniaki z twarożkiem, znany poznański obiad, bo w końcu jesteśmy w stolicy Wielkopolski. Nieco dalej młodzi grają w bilard, słychać rozmowy. Tak rodzi się „Studnia”, czyli centrum dla młodzieży.

Tak wygląda wejście do centrum dla młodzieży, które powstaje na poznańskim Starym Mieście, przy Parafii Bożego Ciała. Działa dosłownie o kilku dni, ale młodych w nim nie brakuje. To miejsce jest dla nich otwarte od poniedziałku do piątku od 13.00 do 18.00.

fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

– W naszej diecezji pomysł stworzenia centrum dla młodzieży pojawił się już kilka lat temu, kiedy biskupem pomocniczym diecezji poznańskiej był bp Szymon Stułkowski. Od sierpnia przyszedłem do Parafii Bożego Ciała i od razu pomyślałem, że pomieszczenia, które tutaj są można w ten sposób wykorzystać. W XV wieku był to klasztor karmelitański. Do tej pory pomieszczenia stały po prostu puste, niewykorzystane. Razem z proboszczem pomyśleliśmy, żeby stały się one centrum dla młodzieży – mówi ks. Tadeusz Baranowski, Archidiecezjalny Duszpasterz Młodzieży w archidiecezji poznańskiej.

fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Młodzi potrzebują takiego miejsca. Nie można czekać

Podpoznańskie miejscowości się rozrastają. Przenosi się do nich wiele osób z centrum miasta. Powiat poznański to nie tylko największy ludnościowo powiat podmiejski, ale również najbardziej ludny powiat ziemski w całym kraju, z populacją wyraźnie przekraczającą 400 000 osób. To sprawia, że w czasie dnia w Poznaniu przebywa wielu młodych, którzy swój dom mają w okolicach Poznania. Przyjeżdżają tutaj do szkół i na zajęcia pozalekcyjne. Nie zawsze mają co ze sobą zrobić po szkole.

– Uczę w szkole, w Liceum św. Mari Magdaleny, więc mam kontakt z młodymi i rozmawiam z nimi o ich życiu i ich potrzebach. W Poznaniu w ciągu dnia jest mnóstwo młodzieży, przyjeżdżają do szkół, a mieszkają albo na obrzeżach Poznania albo poza Poznaniem. W czasie dnia krążą po mieście albo po galeriach handlowych, siedzą na ławkach w parku, ponieważ albo jest tak, że oni są po szkole, ale nie wracają do domu, bo rodzice pracują, albo czekają na jakieś inne zajęcia pozalekcyjne. Więc pomyślałam, że możemy spróbować odpowiedzieć na ich potrzebę takiego miejsca, w którym mogliby po prostu pobyć. Docelowo chcemy wszystkie budynki, jakie posiadamy, przeznaczyć dla młodych, ale wymaga to zmiany w funkcjonowaniu parafii i oczywiście strategicznych remontów – opowiada ks. Tadeusz Baranowski.

fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Choć nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik, choć wiele „technicznych” rzeczy wymaga jeszcze pracy, to młodzi już są i chcą wspólnie tworzyć to miejsce. Dopytują, czy trzeba posprzątać. Dbają o porządek w kuchni, by nie stały nigdzie brudne talerze czy kubki.

– Kiedy opowiadałem moim uczniom o tym miejscu, przyprowadziłem ich tutaj i opowiedziałem, że chcemy je zagospodarować – to byli zachwyceni. W kolejnych dniach dopytywali, czy to miejsce jest już otwarte. To mi pokazało, że warunki nie muszą być idealne, bo nasze pomieszczenia wymagają i remontu, i doposażenia. Gdybym chciał stworzyć takie lśniące i odpowiednio dostosowane centrum dla młodzieży, to nie otworzylibyśmy tego miejsca jeszcze przez kilka lat. Ale zobaczyłem też, że młodzi w pierwszej kolejności na to nie patrzą. Ale jeśli miejsce jest dla nich otwarte, jeśli okazuje się im serce… to jest to, co działa – mówi ksiądz.

fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

„Studnia”, z której czerpie się to, co najważniejsze

Centrum dla młodzieży będzie się nazywać „Studnia”. W ten sposób nawiązuje do historii, ale też pokazuje, jaka jest idea tego miejsca.

– Nazwa „Studnia” z jednej strony nawiązuje do spotkań „Studnia Poznania”, które wcześniej były organizowane przez ks. Arkadiusza Szadego. Z jednej strony chciałem tę ciągłość zachować. A po drugie, nazwa „Studnia” bardzo mi się spodobała, ponieważ kojarzy się z takim strategicznym miejscem, z którego czerpiemy to, co jest najważniejsze. Kiedy misjonarze opowiadają o tym, jak zakładają misje, to najpierw budują studnię. Ludzie przychodzą do studni po wodę i przy okazji słyszą Ewangelię. O tym miejscu myślę właśnie w podobny sposób. Młodzi tutaj przychodzą, odpowiadamy na różne potrzeby, które w sobie mają. To miejsce, w którym mogą się zatrzymać, w którym jest bezpiecznie, w którym mogą się w ciszy pouczyć, pograć, pobyć ze sobą i integrować się razem czy uczestniczyć w różnych warsztatach. A z biegiem czasu będziemy też chcieli wprowadzać aspekt formacyjny i duchowy – opowiada duszpasterz młodych.

W nazwie nie ma nic chrześcijańskiego czy katolickiego, ponieważ centrum ma być otwarte na wszystkich młodych, tak, żeby każdy mógł tutaj przyjść i dobrze spędzić czas.

fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Tutaj jest jak w domu

Kuchnia i wspólny posiłek zawsze integruje i pomaga budować więzi. Warto podkreślić, że to nie jest miejsce tylko dla młodzieży ubogiej, bo obiady mogą się z tym kojarzyć, ale mają one być pomocą w tworzeniu więzi.

– Na początku kuchnia mała być miejscem, w którym raz w tygodniu miały być warsztaty kulinarne z siostrą, ale siostry elżbietanki nas zaskoczyły i same wyszły z propozycją, że codziennie mogą dla młodych w centrum przygotować obiad. I od pierwszego dnia siostry się z nami dzielą. Młodym obiady bardzo smakują. Nie zawsze mają w domu obiad – i to nie dlatego, że rodzice nie chcą im go dać, ale po prostu pracują. Dają młodym pieniądze, żeby sobie coś kupili na mieście. Ale młodym brakuje tej atmosfery ciepła, a ponieważ do centrum wchodzi się przez kuchnię, więc wita ich od razu zapach świeżego obiadu. Jeden z chłopaków, który przychodzi tutaj często mówił mi, że tutaj jest jak w domu –  opowiada ks. Tadeusz.

Młodzi są bardzo zdziwieni tym, że jest to miejsce, do którego mogą przyjść, gdzie mają obiad, gdzie będą dla nich warsztaty i nie muszą za to płacić. Na razie chodzi o to, by się spotkać, okazać sobie trochę dobra i doświadczyć tego, że jest to takie dobre, bezpieczne miejsce. Z czasem będą się pojawiać propozycje zajęć, które mają pomóc młodym w budowaniu lepszych relacji i w rozwoju.

>>> Wkrótce ukaże się „Dziennik osobisty Papieża Franciszka”

fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Bycie razem i warsztaty

Centrum ma być także miejscem, w którym młodzi będą odkrywać i rozwijać swoje umiejętności i potencjał. Warsztaty będą odbywały się codziennie o tej samej godzinie.

– Zgłaszają się już pierwsze osoby, które zostawiają do siebie kontakt, że gdyby jacyś młodzi potrzebowali pomocy w lekcjach, korepetycji, to oni mogą pomóc. Gdyby jeszcze ktoś chciał pomóc jako korepetytor w różnych przedmiotach – to wciąż zapraszamy. Poza tym mamy umówione warsztaty, które będą się działy w kolejnych miesiącach. Na październik i na listopad przygotowujemy serię warsztatów psychologicznych. W październiku będą warsztaty, które będzie prowadziła jedna z fundacji, o tym, jak przeżywać swoje emocje, jak wyrażać swoje uczucia. Natomiast w listopadzie jedna z pań, która jest chrześcijańskim coachem, będzie miała warsztaty o tym, jak budować swoją tożsamość, jak odkrywać siebie, jak budować poczucie własnej wartości – opowiada ks. Baranowski.

Będą także warsztaty z rękodzieła, kurs tańca towarzyskiego, ale też warsztaty biblijne. Będzie to cenna przestrzeń, która pozwoli młodym na rozwijanie się. Ale do centrum można też przyjść, by po prostu pograć w bilard, piłkarzyki czy na pianinie.

– I to będzie wystarczająca ilość, ponieważ młodzi nie mają takich potrzeb. Kiedy przychodzą po szkole, chcą bardziej pobyć ze sobą, powygłupiać się. Trzeba im dać na to przestrzeń – mówi duszpasterz.

Młodzi chcieliby mieć w centrum jakieś fotele, kanapy, może trochę zmienić oświetlenie, żeby było trochę przytulniej. Oczywiście przydałaby się także zmywarka. W planach jest również oratorium, czyli przestrzeń skupienia i modlitwy, wyciszenia. – Raz w miesiącu chcemy odprawiać mszę za młodych, aby ci, którzy przychodzą tutaj, ale też ci, którzy mają takie pragnienie, aby modlić się za młodych też mogli w tym uczestniczyć – mówi ksiądz Tadeusz.

W przyszłości siostry elżbietanki chcą młodym udostępnić także siłownię i grotę solną, które znajdują się u nich na terenie pobliskiego klasztoru, ale nie są w pełni wykorzystywane.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze