fot. Pixabay

Czasem łatwiej przyznać nagrodę niż rację

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W dyskusję wchodzi się po to, żeby przekonać innych do swojego zdania. Liczy się siła argumentów i nieustępliwość w kwestii własnego światopoglądu. Jeśli tak uważasz, powinieneś przeczytać ten tekst.

Kilka dni temu wpadła mi w ręce „Książeczka o człowieku” Romana Ingardena, którą kupiłem na studiach. Dawno do niej nie zaglądałem, a teraz – po latach – z nowym spojrzeniem przeczytałem rozdział „O owocnej dyskusji”. Uważam, że niestety wyjątkowo słabo radzimy sobie w tej kwestii. Z braku umiejętności rzetelnego prowadzenia dyskusji bierze się mnóstwo kłopotów – unikanie rozmów i nieporadność w ich prowadzeniu to tylko niektóre z nich. Myślę, że wiele problemów społecznych można by rozwiązać lub nawet całkowicie ich uniknąć, gdybyśmy potrafili się ze sobą skuteczniej komunikować. Tymczasem zamiast debat mamy często kłótnie i nieustanne konflikty poszczególnych ludzi i całych grup społecznych. – Czasem łatwiej przyznać nagrodę niż rację – pisał Stanisław Jerzy Lec. Do lektury Ingardena wróciłem więc z cichą nadzieją, że ponownie będę miał okazję przypomnieć sobie, jak powinna wyglądać dobra dyskusja. A skoro sam miałem taką sposobność, to i z Wami, drodzy Czytelnicy, chciałbym się tym podzielić.

Polski filozof wychodzi z założenia, że warunkiem wszelkiego postępu jest właśnie dyskusja. To ona umożliwia nam poprowadzenie myśli różnymi drogami i pozwala najbardziej krytycznie weryfikować twierdzenia własne oraz innych. Aby jednak dyskusja była owocna, musi być swobodna, a swoboda w rozumieniu Ingardena „rodzi się z absolutnej rzetelności myślenia, ze szczerości wobec samego siebie i z nieustraszonego żadnymi okolicznościami dążenia do uzyskania wyjaśnienia spraw nie wyjaśnionych”. „Lecz swoboda wewnętrzna jest jedynie wtedy rzetelna” – tłumaczy Ingarden – „jeżeli jest wszechstronna (…) to znaczy, że ma się odnosić nie tylko do cudzych twierdzeń, lecz także do twierdzeń własnych”.


Powiedzmy sobie wprost – to trudna sztuka. Łatwo przecież zdystansować się do czyichś tez i podchodzić do nich z rezerwą, ale do własnych? To rzetelność intelektualna, którą należy wyćwiczyć. To dystans do własnego myślenia tak daleko idący, że jest gotowy bez zbędnych sentymentów odrzucić każde twierdzenie, jeśli tylko okaże się fałszywe.

„Gdzie brak tej gotowości do odstąpienia od własnych twierdzeń i do przyjęcia stanowiska naszego oponenta – dyskusja jest od pierwszej chwili skrępowana i przeprowadzona raczej dla pozoru czy zaspokojenia własnej ambicji, a nie w tendencji dojścia wspólnie z przeciwnikiem teoretycznym do prawdy” – czytamy.

No właśnie. W dyskusji chodzi o dojście do prawdy. Patrząc na to, jak na co dzień wyglądają nasze wymiany poglądów, można mieć wrażenie, że to wątek najmniej ważny, a w istocie przecież właśnie o prawdę chodzi. Nie o przyznanie racji jednej lub drugiej stronie. Dialog ma zawsze służyć lepszemu poznaniu siebie nawzajem i swoich poglądów. Wystawiając je na weryfikację w dyskusji, zyskujemy wielką szansę na umocnienie się w tym, co słuszne lub na pozbycie się z naszego światopoglądu tego, co błędne. Najczęściej nie doceniamy tej możliwości i emocjonalnie bronimy swoich przekonań tak, aby tylko nie przyznawać racji rozmówcy. W ten sposób schodzimy na manowce, bo sami mamy przecież dużo mniejsze możliwości poznawcze niż uczestnicząc w debatach i konfrontując własne przekonania z innymi.

„Potrzeba dyskusji i jej istotna funkcja rodzi się bowiem nie z pragnienia czy żądzy przeforsowania własnego stanowiska w jakiejkolwiek sprawie (choć prawdą jest, że wiele dyskusji z tego to powodu bywa wytaczanych), lecz z ograniczoności i ułomności sił twórczych, a w szczególności poznawczych, poszczególnego człowieka” – zaznacza Ingarden.

Praktykowanie tak rozumianej swobody w dyskusji zbliża nas do poznania prawdy i rzetelnego weryfikowania poglądów. Miejmy to na uwadze, kiedy następnym razem będziemy spierać się o jakąś kwestię. Może okazać się, że dzięki dobrej rozmowie pozbędziemy się z życia jakiejś iluzji. Proponowany przez Ingardena dystans ułatwi nam oddzielenie się od twierdzenia, które proponujemy, a wówczas łatwiej nam będzie je porzucić, jeśli okaże się fałszywe.

Czasem łatwiej przyznać nagrodę niż rację
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze