Fot. flickr.com

Czy proboszcz może nie ochrzcić dziecka? 

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

 Ksiądz proboszcz nie wydał zgody na chrzest mojego syna, bo nie żyję w związku małżeńskim – żaliła się pewna kobieta. Takich sytuacji jest więcej. Czy jednak ksiądz rzeczywiście może nie udzielić zgody na chrzest dziecka?  

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,15-16) – słyszymy w Ewangelii. Zgodnie z tymi słowami, które wypowiedział Jezus, nie powinno być nigdy problemu z udzieleniem komukolwiek chrztu. Przecież chrzest jest sakramentem, który obmywa z grzechu pierworodnego. Jak wskazuje Katechizm Kościoła Katolickiego „chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie grzechy osobiste, a także wszelkie kary za grzech (por. Sobór Florencki: DS 1316.)”.

W innym punkcie Katechizm mówi, że „dzieci, rodząc się z upadłą i skażoną grzechem pierworodnym naturą, również potrzebują nowego narodzenia w chrzcie (Por. Sobór Trydencki: DS 1514.), aby zostały wyzwolone z mocy ciemności i przeniesione do Królestwa wolności dzieci Bożych (Por. Kol 1, 12-14.), do którego są powołani wszyscy ludzie. Czysta darmowość łaski zbawienia jest szczególnie widoczna przy chrzcie dzieci. Gdyby Kościół i rodzice nie dopuszczali dziecka do chrztu zaraz po urodzeniu, pozbawialiby je bezcennej łaski stania się dzieckiem Bożym (por. kan. 867 KPK; kan. 681, 686 § 1 KKKW; KKK n. 1250)”.

Fot. Flickr/Lance Johnson/domena publiczna

A jednak proboszcz według Prawa Kanonicznego ma prawo nie udzielić chrztu ze względu na brak nadziei na katolickie wychowanie dziecka. Według zapisu w 868 kanonie Kodeksu Prawa Kanonicznego: „do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się, aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku; jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie z postanowieniami prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o przyczynie”.

– Przepis ten chroni godność sakramentu chrztu, przypominając, że nie jest to nieokreślony obrzęd inicjacji, ale wyraz wiary, wszczepienia w Chrystusa i przyjęcia w poczet dzieci Bożych. Jest on zatem nierozłączny z wiarą. Podobnie jak przy chrzcie osób dorosłych, nie może go zabraknąć w przypadku chrztu dzieci, które same z siebie nie mogą jeszcze wyrazić swojej wiary. Gwarantem rozwoju ich wiary są ich wierzący rodzice i chrzestni. Dlatego prawodawca kościelny jasno stawia warunek nadziei wychowania dziecka w wierze do godziwości tego sakramentu – komentuje kanon ks. Piotr Szkudlarek, student prawa kanonicznego.

Czy człowiek nieochrzczony będzie potępiony?

Jednak, jak widzimy w przepisach, proboszcz nie może po prostu nie udzielić zgody na chrzest i na tym zakończyć. Musi przedstawić przyczyny, dlaczego się na niego nie zgadza (co zawsze wiąże się z „brakiem nadziei na katolickie wychowanie”). Jest to o tyle ważne, że każdy przypadek może być inny. Choć zewnętrznie sytuacja danych rodziców proszących o chrzest swojego dziecka mogłaby być podobna, jednak może ich różnić dyspozycja wewnętrzna. Kolejna rzecz, którą należy podkreślić, to pojawienie się w przepisach słowa „odłożenie”. Czas, który daje się w ten sposób rodzicom, ma służyć znalezieniu sposobu, by odpowiednio zatroszczyć się o wprowadzenie swojego dziecka w wiarę. Proboszcz zatem może nie zgodzić się na chrzest tylko wtedy, jeśli rodzice dziecka nie wyrażają żadnej nadziei na katolickie kształtowanie swojego potomstwa bądź w ogóle się mu sprzeciwiają.

Często w Polsce spotykamy się z sytuacjami, o których wspomniałam na samym początku. Osoby, które proszą o chrzest dziecka, żyją w różnych związkach, bardziej lub mniej formalnych, bez ślubu sakramentalnego, a zatem trwają w permanentnym grzechu ciężkim. Sprawa się komplikuje, bo każda taka sytuacja może być zupełnie inna. Inna będzie, kiedy o chrzest prosi samotna mama, inna, gdy para nie może zawrzeć sakramentalnego związku ze względu na przeszkody kanoniczne, a zupełnie inna, gdy dana para wyraża niechęć dla sakramentu małżeństwa. Szczegółowe rozwiązania tych problemów znajdziemy w przepisach poszczególnych diecezji czy w instrukcji, jaką w 1975 r. wydała Konferencja Episkopatu Polski. W przypadku par nie związanych sakramentalnym węzłem, niezależnie, czy z powodu przeszkód czy własnych decyzji, zobowiązuje się ich oraz rodziców chrzestnych do wyrażonego na piśmie zobowiązania się do katolickiego wychowania dziecka. Dodatkowo Instrukcja Episkopatu zobowiązuje proboszczów do duszpasterskiej zachęty względem rodziców, których związek mógłby zostać pobłogosławiony sakramentalnie. W przypadku zgody takich rodziców można przełożyć chrzest na czas po ślubie.

Fot. flickr/johnRagai/domena publiczna

A co w przypadku tych, którzy żywią niechęć dla sakramentu małżeństwa? Ks. Szkudlarek wyraża się jasno: – Może zdarzyć się, że proszący o chrzest rodzice nie poślubili się sakramentalnie, ponieważ nie wierzą w sakramentalny charakter małżeństwa albo wprost się jemu sprzeciwiają. Tutaj może zaistnieć sytuacja, że wiara, jaką wyznają, jest zupełnie sprzeczna z katolicką (brak wiary w sakramenty) i w skrajnym przypadku braku chrzestnych rokujących nadzieję na katolickie wychowanie dziecka należałoby ten chrzest odłożyć tak długo aż nie zmienią się okoliczności odmowy – komentuje. – Nie należy jednak takich par mylić z tymi, które nie biorą ślubu kościelnego z innych względów: ekonomicznych, wątpliwości, czy chcą być małżeństwem, ze względu na wygodę czy wielu innych. Choć wyrażają one osłabienie wiary tych osób, nie przeciwstawiają się jednoznacznie nadziei na katolickie wychowanie potomstwa – dodaje.

Z drugiej strony mamy też rodziców, którzy z różnych względów, niekiedy nie związanych z wiarą, proszą o chrzest i na domiar złego wybierają chrzestnych, którzy dobierani są bynajmniej nie ze względu na katolickie wychowanie dziecka. Trudno oceniać takie osoby – może sami nie mieli nigdy okazji być katechizowani?

Zachęta duszpasterska, by przełożyć chrzest i postarać się trochę pogłębić swoją wiarę albo poszukać innych rodziców chrzestnych może być odebrana jako atak. Słuszne pytanie o to, „co dziecko jest winne”, możemy w zmienionej formie zadać jego rodzicom: a gdzie leży ich „wina”? Musimy wciąż pamiętać, że odłożenie chrztu w czasie nie jest karą. Jest szansą na godne potraktowanie tego istotnego sakramentu i poszukanie najlepszej jego owocności.

Jeśli jednak zaistniała sytuacja, w której proboszcz wyraźnie nadużył prawa do odmówienia chrztu (a więc gdy rodzice lub krewni wyrażają wolę wychowania dziecka w wierze katolickiej i do tego się zobowiązują), można odwołać się do Kurii Metropolitarnej.

Zobacz także
Wasze komentarze