flaga lgbt homoseksualizm

Fot. pixabay

Czy USA dołoży do promowania LGBT?

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.
Czy powołanie na dyrektora Wywiadu Narodowego dotychczasowego ambasadora USA w Niemczech Richarda Grenella – otwarcie homoseksualnego urzędnika administracji Donalda Trumpa – oznacza zwiększoną presję na rządy krajów, w których ideologia LGBT nie jest dość rozpowszechniona? Takie pytanie zadaje Katolicki Instytut Praw Człowieka i Rodziny (C-FAM).

Jego dyrektor – Austin Ruse, znany obrońca życia i rodziny – uważa, iż dążenie do dekryminalizacji zachowań homoseksualnych w krajach rozwijających się łączy politykę zagraniczną obecnego i poprzedniego rządu USA. Ruse przypomniał, że Grenell, były rzecznik Waszyngtonu przy ONZ, w ostatnich latach zajmował się prawami osób LGBT w innych państwach. Miał on otrzymać aprobatę swych zwierzchników, aby wpływać na obce rządy w sprawie depenalizacji postaw homoseksualnych.

>>> Przewodniczący Episkopatu o LGBT+: szacunek do osób nie może prowadzić do akceptacji ideologii

Według publicysty, po tej nominacji administracja Trumpa może zwiększyć naciski na te rządy w krajach rozwijających się, które na praktyki homoseksualne nie patrzą z entuzjazmem.

Wiadomo, że rząd Obamy wydał setki milionów dolarów na promowanie praw osób LGBT na całym świecie. W niektórych przypadkach od akceptacji praw dla homoseksualistów Waszyngton uzależniał pomoc finansową. Ruse wspomina sytuację, gdy rząd USA odwołał z tego powodu wspólne ćwiczenia wojskowe z Ugandą, choć kraj ten był sojusznikiem Amerykanów w walce z terroryzmem. W przypadku Nigerii agresywna polityka USA w sprawie uchwalenia praw prohomosekualnych zaowocowała paradoksalnie czymś zgoła przeciwnym – zaostrzeniem kar w stosunku do tej grupy ludzi.

Zobacz także
Wasze komentarze