fot. Karol Jeliński
Czym jest powołanie oblackie?
Czym jest powołanie oblackie? Ma twarze braci, kleryków, świeżo wyświęconych kapłanów, misjonarzy, a w końcu i formatorów w seminarium, którzy wychowują kolejne pokolenia oblatów.
W roku jubileuszu stulecia obecności oblatów w Obrze, gdzie znajduje się Wyższe Seminarium Duchowne Zgromadzenia, pytanie o znaczenie powołania oblackiego wybrzmiewa szczególnie mocno. Najlepiej jednak spytać samych oblatów, czym jest powołanie oblackie. W polskiej prowincji to powołanie kształtuje się i dojrzewa właśnie w Obrze. Dla o. Sebastiana Łuszczkiego OMI, rektora Wyższego Seminarium Duchownego Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Obrze, seminarium jest czymś więcej niż miejscem studiów.
– Jako oblaci mówimy, że seminarium to jest Alma Mater, matka-rodzicielka. To miejsce, w którym wychowują się powołania kapłańskie. Tutaj młodzi ludzie przygotowują się, aby iść z Ewangelią na krańce świata jako misjonarze – mówi o. Sebastian Łuszczki OMI.
Ponad 800 kapłanów
Przez sto lat z Obry wyszło ponad 800 kapłanów, którzy zostali posłani do pracy w Polsce i na świecie. Dlatego seminarium jest dla polskiej prowincji miejscem szczególnym. Rektor nazywa je wręcz jednym z najważniejszych miejsc prowincji, bo to właśnie tutaj „wychowują się młode pokolenia oblatów”, aby później iść z Ewangelią do ludzi.

Powołanie oblackie trzeba więc rozumieć nie tylko jako drogę do kapłaństwa. To także wejście w konkretny charyzmat: wspólnotowy, misyjny, skierowany ku tym, do których najtrudniej dotrzeć. Konstytucje i Reguły Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej mówią już w pierwszym punkcie, że oblatów jednoczy wezwanie Jezusa Chrystusa „posłyszane w Kościele poprzez potrzeby zbawienia ludzi”. „Chrystus zaprasza ich, aby szli za Nim i uczestniczyli w Jego posłannictwie słowem i czynem”.
Wspólnota
Oblat nie wybiera jedynie określonej formy duszpasterstwa. Odpowiada na wezwanie, które przychodzi przez konkretne potrzeby ludzi i Kościoła. Dlatego całe zgromadzenie – jak przypomina Konstytucja 5 – jest misyjne, a jego podstawową służbą jest ukazywanie Chrystusa najbardziej opuszczonym.
W Obrze ten misyjny ideał zaczyna się jednak bardzo zwyczajnie: od codziennego życia, nauki, modlitwy i wspólnoty. Jacob, kleryk z Nigerii, mówi, że seminarium jest dla niego domem.
– Seminarium dla mnie to jest najpierw dom, dlatego że to jest miejsce, w którym czuję się bardzo dobrze. Jest to też miejsce formacji, bo droga do kapłaństwa wymaga formacji – opowiada.

Słowo „dom” powraca w wypowiedziach kleryków z Obry bardzo często. Oblat nie formuje się samotnie. Jego powołanie dojrzewa wśród współbraci. To właśnie wspólnota jest jednym z pierwszych doświadczeń, które pociągają młodych ludzi ku oblatom. Kleryk Mateusz wspomina, że kiedy pierwszy raz przyjechał do Obry w 2016 r. w ramach obozu skautowego, zobaczył u oblatów jedność, która go poruszyła. Dziś mówi, że to właśnie wspólnota tworzy to miejsce.
– Same mury to jest tylko budynek. Właśnie wspólnota tworzy to miejsce, w którym chce się być i do którego chce się wracać – podkreśla.
W konstytucjach oblackich wspólnotowość jest fundamentalna. Wzorem życia oblatów jest wspólnota apostołów z Jezusem, a wspólnoty mają odznaczać się prostotą, radością i dzieleniem się sobą. Dlatego powołanie oblackie nie jest indywidualnym projektem duchowym. Jest drogą przeżywaną z innymi i dla innych. W tym sensie formacja oblacka nie jest aktywizmem.
Zakonnik uformowany przez Ewangelię
Misjonarz nie ma tylko „robić rzeczy dla Kościoła”. Ma najpierw pozwolić, by Ewangelia uformowała jego samego. Konstytucja 46 mówi, że celem formacji jest rozwój „męża apostolskiego” ożywionego charyzmatem oblackim, człowieka zdolnego do służby Kościołowi i misji. Jednocześnie w Obrze formacja od początku ma wymiar praktyczny. Klerycy nie uczą się duszpasterstwa wyłącznie z książek. Uczestniczą w życiu parafialnym, prowadzą grupy, scholę, angażują się w konkretne zadania.
W historii konkretnych powołań oblakich często przewijają się wątki spotkania z oblatami czy fascynacją misjami.
– Bardzo mnie zainteresował temat misji zagranicznych, kojarzyło mi się to z taką przygodą i dla mnie, młodego chłopaka, było to bardzo pociągające – opowiada kl. Maciej.

Dla kl. Jacoba taką fascynacją był sposób służby oblatów, który jest bliski ludziom.
– Oblaci są bardzo bliscy ludziom, do których są wysłani – opowiada. Wspomina, że w jego miejscowości oblaci byli bardzo bliski ludzi. – Pomagali ubogim, budowali tam kościół, dzieciom dali stypendium w szkole – podkreśla.
Powołanie oblackie często zaczyna się zatem od fascynacji: czyimś świadectwem, stylem życia, dalekim światem, pragnieniem przygody. Formacja nie niszczy tego pierwszego zachwytu, ale go oczyszcza i pogłębia. Misja przestaje być romantycznym wyobrażeniem, a staje się gotowością służby.
Owoce misji oblackich – powołania w krajach misyjnych
Historia Jacoba z Nigerii pokazuje coś więcej – misje oblackie wydają obfite owoce w krajach misyjnych. Z perspektywy polskiej czy szerzej europejskiej, gdzie powołań brakuje, jego przykład może być nawet nieco szokujący. W jego regionie chętnych do Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej było tak wielu, że kandydaci musieli zdawać egzamin.
Oblacki charyzmat zatoczył koło. Misje nie są już wyłącznie ruchem z Europy ku innym kontynentom. Dziś Kościoły, które same były przestrzenią pracy misjonarzy, rodzą własnych misjonarzy. Kraje misyjne stają się miejscami, z których powołania idą dalej – także do Europy.
Posłani
Szczególnym wyrazem powołania oblackiego są śluby zakonne, ale też moment przyjęcia sakramentów święceń dla tych, którzy będą posługiwać jako kapłani. Kilka dni temu w Obrze czterech oblatów przyjęło sakrament święceń z rąk bp. Marka Ochlaka OMI, misjonarza, który sam w tym miejscu przyjął sakrament święceń 20 czerwca 1992 r. Teraz wrócił, aby wyświęcić kolejnych oblatów.
Dla neoprezbiterów święcenia są radością, ale także doświadczeniem odpowiedzialności. – Człowiek się czuje obdarowany przez Pana Boga tym, że będzie mógł sprawować sakramenty. Jest to też misja, do której jesteśmy wezwani, żeby zawsze słuchać Ducha Świętego i pod Jego natchnieniem głosić Ewangelię i wychodzić do ludzi – mówi jeden z nowo wyświęconych oblatów.
Święcenia nie są więc końcem drogi. Są początkiem nowego etapu powołania. W życiu zakonnym szczególnie wyraźnie widać, że kapłan nie idzie tam, gdzie sam sobie zaplanował. Idzie tam, dokąd zostaje posłany. – Pan Bóg nas pośle przez głos naszych przełożonych tam, gdzie Pan Bóg chce, żebyśmy pracowali – mówi jeden z neoprezbiterów.

W innym świadectwie powraca to samo pragnienie, wyrażone jeszcze prościej. – Chcę być tym sługą, który jest właśnie dla tych, do których został posłany, który przybliża im Pana Boga i sam się przybliża do Niego – mówi nowo wyświęcony oblat.
Oblat jest człowiekiem Chrystusa, wspólnoty i misji. Formuje się nie po to, by zostać „specjalistą od religii”, ale by być posłanym do konkretnych ludzi. Ma głosić Ewangelię, sprawować sakramenty, być blisko ubogich i opuszczonych, być sługą Kościoła i odpowiadać na jego potrzeby.
Powołanie oblackie jest drogą od osobistego wezwania do wspólnej misji. Od domu do świata. Od ciszy kaplicy do ludzi, którzy potrzebują Ewangelii. W przypadku polskiej prowincji – od Obry aż po krańce świata.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Uroczystość św. Eugeniusza w parafiach oblackich
Łukasz Orłowski OMI: Kościół był dla mnie czymś odległym, a dziś jestem oblatem [ŚWIADECTWO]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny