Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
Dać przyjaźń tym, którzy mają jej mniej [REPORTAŻ]
Nie mówią o nich „bezdomni”, ale „nasi znajomi”. I nie jest to tylko frazes, czy zabieg psychologiczny. Nawiązują znajomości, mówią sobie „cześć” na mieście, także poza spotkaniami. Towarzyszą w radościach, a czasami w najtrudniejszych momentach życia.
Działająca w Krakowie Wspólnota Hanna składa się przede wszystkim z osób świeckich, które towarzyszą osobom w kryzysie bezdomności, ubogim, zranionym, potrzebującym, wykluczonym. Jej członkowie uczą się, pracują, studiują albo są już na emeryturze. Mają różne drogi, różne doświadczenie, ale łączy ich wrażliwość i otwartość na drugiego człowieka.

Wstaliśmy z kanapy
Anna i Agnieszka są we wspólnocie ponad 9 lat. – Spotykamy się w Parafii świętego Mikołaja w Krakowie, gdzie znajdują się relikwie Hanny Chrzanowskiej, ale pierwszym powodem nazwania wspólnoty w ten sposób jest to, że hebrajskie słowo „hanna oznacza łaskę – mówi Agnieszka Lewandowska.
W tym roku wspólnota obchodzi dziesięciolecie powstania. – Odpowiedzieliśmy na słowa papieża Franciszka, które wypowiedział w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, kiedy zachęcał do tego, by „wstać z kanapy” i zacząć coś robić – opowiada Anna Dziduszko.
Inspiracją dla Wspólnoty Hanna był kontakt ze Wspólnotą Sant’Egidio. – Odkrywam, że wspólnota jest dla nas ważna, ale także, że wspólnota jest ważna dla naszych znajomych z placu, na którym się spotykamy – mówi Agnieszka Lewandowska.

W środę „na kółku”
Część osób na „kółku”, bo Skwer im. Andrzeja Wajdy taki właśnie ma kształt, pojawia się ze względu na kanapkę, którą dostanie, na coś do picia. Przychodzą, bo to miejsce, w którym można coś dla siebie załatwić. Ale dla większości ważniejsze jest spotkanie. Są. Rozmawiają i tematów nie brakuje.
Agnieszka opowiada, że jest fanką małych rzeczy, które wydarzają się między nami, w relacjach. Kiedy mijają się gdzieś na mieście, poza środowym spotkaniem, wymieniają między sobą uśmiech, kilka słów. Kiedy wciąż przychodzą na skwer, by razem pobyć. Kiedy mówią, że ważne jest dla nich, by porozmawiać, czy przyjść na spotkanie świąteczne. Warto powiedzieć, że Wspólnota Hanna organizuje wspólny świąteczny obiad, z obrusem, zastawą i uroczystą atmosferą, dla osób, które na co dzień tego nie doświadczają, bo żyją na ulicy.

Anna zna pana Andrzeja od bardzo dawna, właśnie ze spotkań na Plantach. Obecnie przebywa w ośrodku, ale od zawsze miał marzenie, by pojechać do Medjugorie. I wyruszyli, bo warto spełniać marzenia, a nie kombinować. Wiele radości sprawiło to nie tylko panu Andrzejowi, ale i ludziom ze wspólnoty, którzy również tam pojechali.
Była pewna dziewczyna, która żyła w miejscu znanym z tego, że ludzie mieszkają tam pod wiaduktem. Bardzo chorowała. W środę przed Wielkim Czwartkiem zdążyli pójść na patrol w to miejsce. Wezwali do niej karetkę, kobieta zmarła, ale nie tam, pod mostem, ale w szpitalu. Zdążył nawet przyjechać jej brat, by się pożegnać. – Bardzo ją lubiłam – pomimo miejsca, w którym mieszkała – dbała o to, by wokół być porządek – mówi Anna.

Wspólnota towarzyszy ludziom także poza „kółkiem”. Czasami jest to towarzyszenie w umieraniu, obecność na pogrzebie. A czasami jest to towarzyszenie w wychodzeniu z uzależnienia, z bezdomności. Zwłaszcza, kiedy osoba zmieniająca swoje życie wychodzi z dotychczasowego środowiska, w którym ma znajomych, przyjaciół. Kiedy ludzie wychodzą „z ulicy” często nie mają gdzie indziej takich relacji, nie mają kogoś, kogo obchodzi, co się z kimś dzieje.
>>> Mamy być odblaskiem Boga, a nie tylko listonoszami Dobrej Nowiny [ROZMOWA]
Kanapka to tylko pretekst
Chleb, masło, wędlina, ser, sałata, trochę ogórka. Po kolei wszyscy schodzą się do salki i o 17.00 rozpoczyna się robienie kanapek. Niektóre osoby przyszły po raz pierwszy, inne to już weterani. Jest wspólna rozmowa, trochę żartów. Wszystko spakowane w torby z nazwą wspólnoty. Jest kilka dzbanków z kawą, herbatą i oczywiście tradycyjne już pączki. Przez 9 lat jedna z pań sponsorowała ciastka, ale teraz już nie może, więc poszukiwany jest inny chętny albo chętni, którzy mogą się zebrać na zrzutce. – Przed wyjściem mamy jeszcze kilka chwil modlitwy w kaplicy. Zawsze bierzemy czytanie z dnia i przygotowujemy komentarz. Do tego modlimy się psalmami – mówi Agnieszka. Po modlitwie grupa wyrusza z charakterystycznymi torbami na Skwer Andrzeja Wajdy. Anna mówi, że „tam po prostu dzieje się życie”. – Kanapka to tylko pretekst. Chodzi nam o to, by w sposób kulturalny z tymi ludźmi porozmawiać. Staramy się zapamiętać imię, mówimy do siebie „pan”, „pani” – z szacunkiem. Chcemy także dawać doświadczenie bezinteresownej rozmowy, spotkania dla samego spotkania, a nie tylko spotkania się z kimś, by załatwić jakiś swój „interes” – dodaje moja rozmówczyni.




Na skwerze nie ma kolejki po kanapki czy kawę. Ale jest po prostu rozmowa, a kanapka jest przy okazji, naturalnie. Trochę inna forma niż ta, do której przyzwyczajają tradycyjne miejsca pomocowe.
Spotkanie trwa do ok. 20.00, a później grupa, która była na „kółku”, wraca do salki, by omówić to, co działo się na skwerze. – Czasami pojawiają się różne potrzeby naszych znajomych, więc możemy wspólnie zobaczyć, czy możemy im jakoś zaradzić. Ale także chodzi o przestrzeń tak, by każdy mógł się wypowiedzieć jak mu dzisiaj poszło spotkanie. Nie ma co ukrywać, że zdarzają się także trudne sytuacje, więc każdy ma okazję, żeby to po prostu przegadać. Patrzymy z troską nie tylko na naszych znajomych z ulicy, ale także na samych siebie – opowiada Anna.
Nie odwracam się od przyjaciół, kiedy dzieje im się źle
Wspólnota Hanna ma swoje źródło w chrześcijaństwie, więc podstawową wartością dla jej członków jest poszanowanie godności drugiego człowieka. Nie chodzi jednak o religijne hasło, ale o konkretną treść, która ona w sobie kryje.
– Jestem obdarowana wieloma rzeczami. Nie mówię nawet o tym, że ktoś mnie nauczył jeździć na nartach czy poszłam na fajne studia. Ale na przykład o tym, że byłam ważna dla moich rodziców, że mam przyjaciół. To wcale nie jest w życiu oczywiste i ja wcale o to nie zabiegałam, ale po prostu tak mi się trafiło. Oczywiście, że później podejmujemy różne decyzje. Ale życie w ogóle jest skomplikowane i do końca nie wiemy, jakie historie kryją się w życiu każdego człowieka. W wielu wypadkach mogą to być choroby albo jakieś zaburzenia, o których nikt nie wie. A czasami pewne przeżycie dla jednego człowieka będzie po prostu trudne, ale sobie z nim poradzi, a komuś innemu w tym momencie zabraknie siły i przestanie ogarniać życie do tego stopnia, że wyląduje na ulicy, a nie jest to wcale takie trudne – mówi Anna.

– Kiedy myślę sobie o moich przyjaciołach, to mam takie oczekiwanie wobec nich, że kiedy dzieje mi się w życiu źle, to oni ze mną są. Towarzyszą mi w rzeczywistości, w jakiej dzisiaj jestem, z siłami, którym mam lub których mi brakuje. Po prostu mnie przyjmują. Mam to bogactwo, że czuję się przyjęta przez innych, więc dlaczego mam to zostawiać tylko dla siebie? Chcę dać to osobom, które wokół siebie mają mniej takiego doświadczenia i mniej osób, które mogą ich w ten sposób obdarować. A tym, którzy mają dużo, którzy czasami nas mijają na Plantach chcę zwrócić uwagę poprzez moje bycie tam, że osoby w kryzysie bezdomności to wciąż osoby i też są ważne. Każdy człowiek jest ważny, bez względu na to, skąd pochodzi, jak żyje, co się wydarzyło w jego historii. Żadna historia nie skreśla człowieka. Poznaję osobę, znam jej imię, wiem, co lubi, czym się zajmuje albo czym się zajmowała, znam imiona dzieci. To zmienia patrzenie na człowieka – mówi Agnieszka.

Pomaganie jest wielowymiarowe
Są osoby, który w tym rodzaju relacji, w takiej formie pomocy czują się dobrze i przychodzą. Ale są osoby, które z różnych względów tego nie zrobią. Agnieszka i Anna podkreślają, że to też jest w porządku, bo nie wszystko jest dla każdego. Są też osoby, które nie zjawiają się osobiście, ale wspierają nas, np. wpłacając grosz na zrzutce, dostarczą coś do jedzenia i bez nich też nic by nie było. To wszystko jest ważne. I przez 10 lat nie zdarzyło się, żeby zabrakło.
Wspólnota Hanna peryferie rozumie szerzej – nie tylko jako przestrzeń, w której znalazły się osoby w kryzysie bezdomności. Dlatego też włącza się w to, co dzieje się w Kościele, zwłaszcza lokalnym, a co dotyczy osób w jakiś sposób wykluczanych. Angażuje się więc także w obchody Światowego Dnia Ubogich, także w Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, który organizuje. Poza tym ważny jest także Światowy Dzień Modlitwy o Pokój oraz Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Jest obecna również w czasie Dnia Modlitw za Osoby Zranione Wykorzystaniem Seksualnym w Kościele.




| Galeria (4 zdjęcia) |
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Karmel Ducha Świętego. Miejsce, w którym każdy będzie wysłuchany [REPORTAŻ]
Grzegorz Galbierczyk: nie spotkałem osoby, która wybrałaby sobie życie na ulicy [ROZMOWA]
Znalezione na karmelitańskich strychach [+GALERIA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny